wtorek, 3 marca 2026 05:09
Reklama
Reklama

Dziewczyna na medal! Oktawia Nowacka – nasza medalistka olimpijska w pięcioboju. O tym, jaka jest prywatnie opowiada jej mama Brygida

Mamy medal! Takie okrzyki radości słychać było w wielu polskich domach podczas tegorocznych Igrzysk Olimpijskich w RIO. Jeden z najbardziej zasłużonych krążków trafił do rąk pięcioboistki Oktawii Nowackiej. 25-latka urodziła się w Starogardzie, tutaj nauczyła się biegać i pływać, tutaj chodziła do szkoły. W wieku 14 lat opuściła rodzinne miasto, by kontynuować treningi pod okiem specjalistów w Warszawie. Nigdy jednak nie zapomniała o swojej małej ojczyźnie, tutaj ma rodziców i rodzeństwo. Dziś, specjalnie dla Czytelników GK, wspominamy wraz z mamą utalentowanej olimpijki, jej dzieciństwo i emocje, jakie towarzyszyły zawodom w RIO.
Dziewczyna na medal! Oktawia Nowacka – nasza medalistka olimpijska w pięcioboju. O tym, jaka jest prywatnie opowiada jej mama Brygida

Oktawia jest pierwszym dzieckiem Brygidy i Mirosława Nowackich. Jak wspomina dziś jej mama, urodziła ją bardzo wcześnie, bo w wieku 20 lat. Nie było łatwo, dziewczynka miała z krótszą nóżkę.  
- Gdy urodziłam Oktawię musiałam przerwać na rok szkołę. Później wróciłam do Medyka i zrobiłam dyplom. Nie da się ukryć, że na początku szło nam jak po grudzie. Oktawia miała dysplazję, jedną nóżkę krótszą o 1,5 centymetra. Ja jednak zawsze mówiłam, że z tym dzieckiem wiążę największe nadzieje, że ona mi to odpłaci – wspomina mama medalistki.
Rzeczywiście, mała Oktawia była dzieckiem na medal już od pierwszych dni życia.
- Oktawia zawsze była bardzo grzeczna i ułożona. Nigdy nie musieliśmy jej strofować, zawsze dobrze się uczyła, studia ukończyła z wyróżnieniem. Nie musieliśmy nawet jeździć na wywiadówki, wszystkie lata szkolne kończyła świadectwami z czerwonym paskiem. Od początku była również bardzo samodzielna, mając 14 lat jeździła sama z Warszawy do domu.

Oktawia sport ma w genach
Zamiłowanie do sportu Oktawia wyssała wraz z przysłowiowym mlekiem matki.
- Mój teść był trenerem lekkoatletyki, mąż jest trenerem lekkoatletyki, ja też trochę trenowałam. Gdy urodziła się córka, mąż jeszcze startował, trenował Triatlon. Później pracował w Agro Kociewie i dzieciaki zabierał ze sobą na treningi. Można powiedzieć, że nasze dzieci się z tym urodziły, z zawodami również oswajały się od początku, bo jeździliśmy całą rodziną na zawody, w których startował mąż. Oktawia od początku była bardzo dobrą biegaczką. Mając 13 czy 14 lat zajęła 4. miejsce na 1000 m na Mistrzostwach Polski. W tym samym czasie dostała się do finału również w zawodach pływackich. Wówczas wypatrzył ją trener w Gdyni na zawodach. Zaproponował jej udział w zawodach w dwuboju, pod szyldem Gdyni. Zgodziliśmy się i pojechała. Podczas pierwszego startu zdobyła, zdaje się 4. miejsce, rok później była już 1. Potem wypatrzył ją pan Pytel, dostaliśmy propozycję, by oddać ją do Warszawy... – wyjaśnia Brygida Nowacka.
To była też jedna z trudniejszych decyzji w życiu. Oddać 14 - letnie dziecko do oddalonego o kilkaset kilometrów miasta, w obce środowisko, samą. Jak się jednak okazało, była to słuszna decyzja. Jak tłumaczy pani Brygida, w karierze sportowca nadchodzi taki moment, kiedy dziecko trzeba przekazać gdzieś dalej, gdy w miejscu zamieszkania kończą się możliwości jego rozwoju.
- Oddaliśmy ją z ciężkim sercem, mieliśmy wówczas czwórkę dzieci, w tym dwoje małych. Dużo nas to kosztowało, tym bardziej, że wiązało się to również z kosztami finansowymi. Zdecydowaliśmy się jednak zaryzykować. Gdy zbliżał się czas wyjazdu, sama Oktawia zaczęła się wahać. Wciąż była przecież dzieckiem, przez jej głowę przewijały się różne myśli. Mówiliśmy wówczas, że nie ma się martwić, że jeżeli będzie źle, to nawet w nocy po nią przyjedziemy. Ostatniego dnia sierpnia pojechaliśmy z całym dobytkiem, nawet królikiem Oktawii do wspomnianego ośrodka w Łomiankach. W tym pokoju, który jej przydzielono, została do dziś. Gdybyśmy jej tam nie puścili, na pewno nie miałaby tej szansy rozwoju – dodaje mama pięcioboistki.
Dzień w ośrodku na warszawskich Łomiankach zaczynał się codziennie o 6. rano treningiem pływackim. Po treningu szkoła, potem trening biegowy i szermierka. Dwa razy w tygodniu była też jazda konna.

„Im ciężej przychodzi, tym lepiej smakuje”
Nie dało się jednak uniknąć wzlotów i upadków. Po krótkim pobycie w Warszawie wyszło na jaw, że Oktawia ma wadę kręgosłupa, lekarze nie chcieli podpisać zgody na jej treningi.
- Oktawia zadzwoniła wtedy, że niech się dzieje co chce, że ona może skończyć na wózku, ale ona chce trenować. Znaleźliśmy wtedy profesora w Warszawie, który podjął się leczenia kręgosłupa córki i podpisał zgodę na treningi. Po półrocznej rehabilitacji dostała zgodę na trenowanie całego pięcioboju – tłumaczy pani Brygida.
Oktawia miała też wiele kontuzji. Jak mówi jej mama, nigdy nie można się jednak poddawać.
- Faktycznie, od samego początku szło jej trochę pod górę. Po tym kręgosłupie miała też jedną operację kolana, drugą operację kolana, przed samymi igrzyskami stopa... Jest takim trochę pechowym zawodnikiem, ale zawsze jej mówiliśmy, że im ciężej przychodzi, tym lepiej smakuje. Teraz miała okazję posmakować tego wypracowanego ciężko sukcesu – zaznacza Brygida Nowacka.
Łatwo nie było również pod względem widywania się rodziców z małą Oktawią.
- Na początku, jak trafiła do ośrodka jako mała dziewczynka, zapewniali, że raz w miesiącu będzie przyjeżdżać do domu. Teraz tych przyjazdów jest zdecydowanie mniej, w ubiegłym roku była w Starogardzie trzy albo cztery razy. Jak już bardzo tęsknimy, to jedziemy do niej – zauważa matka.
Tak też było w przypadku wyjazdu na Igrzyska do Rio. Rodzice pojechali pożegnać córkę do ośrodka w Drzonkowie.
- Myśleliśmy najpierw, że pojedziemy do Rio, ale ta inwestycja trochę nas przerosła. Z drugiej strony to dobrze, bo ona by się tam o nas martwiła. Europa to coś innego. Nigdy nie byliśmy w Brazylii. Wielkie lotniska, cały czas zastanawiałaby się pewnie czy się nie zgubimy, czy dojedziemy. A tak była skupiona na sobie i myślę, że to wyszło wszystkim nam na dobre... – dodaje z uśmiechem pani Brygida.

Dalszą część wywiadu z Brygidy Nowacką znajdziecie w aktualnym wydaniu Gazety Kociewskiej!


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

gośc 29.08.2016 22:02
A tak nawiasem mówiąc ! przyszło wam do głowy żeby pochwalić sie nią wcześniej ?

30.08.2016 08:19
nie chwalą się że w Starogardzie jest najwięcej lumpeksów w Polsce na liczbę mieszkańców. Troche wstyd, ale to jest przecież rzeczywista zasługa władz naszego grajdołka

gośc 29.08.2016 21:59
Droga gazeto , a Pani Oktawia to wyrosła wczoraj ? coście zrobili dla sporu wcześniej ? BURAKI . Dziś końca nie będzie , władzy , prasy itp ....wy Ćwoki

29.08.2016 11:20
Oktawia bardzo podobna jest do matki, niesamowicie, jak siostry podobne.Rodzice dużo musieli zainwestować w jej rozwój, samo z siebie się nie wzięło. Ale zdaje się stać ich było na to. Mogą być przykładem, razem z ich córką, która też musiała wiele przejść by zdobyć medal. I mnie cieszy, że się trąbi o tym tutaj oraz często wpadają w oko inne artykuły o niej, np związane z jej sposobem na życie. To bardzo miłe.A może uda się ściągnąć medalistkę na lekcje pokazowo-pogadankowe do naszych szkół? Przykro czytać te złośliwe komentarze ale problem leży w tych głowach, w których rodzą się te negatywne myśli, współczuję.

29.08.2016 10:08
Bardzo rozsądne ! Puszczanie 14 latki samej do Warszawy........ "jak tłumaczy pani Brygida" - Z szacunku pani piszemy wielką literą...

29.08.2016 10:36
w listach ale nie w mediach

31.08.2016 00:34
Chętnie tym wszystkim "gościom" i hejterom spojrzałbym w oczy i dał w mordę... Za późno bowiem na negocjacje i rozmowy pedagogiczne...

28.08.2016 15:17
Mamy super prezydenta to miasto się rozwija cha cha plaża jest i super funkcjonujący osir cha cha żal mi tego miasta aha jeszcze wybudujmy z BO jakiś plac zabaw

czyż 28.08.2016 14:41
Komentarz zablokowany

28.08.2016 14:34
Gratulacje dla rodziców. Sukces Waszej córki to tez Wasz sukces .

tutam 28.08.2016 14:10
Można spytać jak długo jeszcze Gazeta Kociewska i ten portal będzie się podniecać sukcesem Oktawii? Zajmijcie się lepiej biedą i stagnacją w Starogardzie, że nie ma inwestorów, że ciężko jest znaleźć pracę w "królewskim mieście", że wszędzie w województwie bezrobocie spada, ale w Stankogardzie jakoś nie bardzo, że miasto pełne jest dysfunkcjonalnych meneli, którzy mają po 900 zł renty, która w 80% idzie na alkohol, a którzy w życiu nie skalali się żadną pracą. To są problemy, a nie kolejne peany nad brązowym medalem w jakiejś tam niszowej i mało popularnej dyscyplinie sportu.

28.08.2016 15:13
masz rację lecz z bezrobociem to się rozpędziłeś ! Kto chce pracować ten pracę znajdzie ! Dowodem na to jest spora ilość Ukraińców którzy pracują w samym Starogardzie i okolicach ! A mnie krew zalewa gdy słyszę że niby jest bezrobocie - to dlaczego coraz więcej Ukraińców mieszka i pracuje w Starogardzie ??? Teraz bezrobotnymi są osoby które świadomie nie zamierzają pracować z różnych powodów . Najważniejszy powód to śmieszne wynagrodzenia, a co do meneli to oni pracy nie podejmą gdyż alkoholika nikt nie zatrudni !

tutam 28.08.2016 17:39
A może ci Ukraińcy dlatego są zatrudniani, że pozwala to pracodawcom zaoszczędzić kasy na podwyżkach dla Polaków? Jak widzisz, ten kij ma dwa końce. "Zatrudnię Ukraińca, a roszczeniowy polaczek na bruk".

28.08.2016 20:20
Ukraińcy to ostateczność i tylko w firmach w których ciągłe szukanie pracowników nie przynosi efektu. Pracują za te same pieniądze , tylko że dla nich to są dobre wynagrodzenia , a dla Polaka śmieszne pieniądze.

29.08.2016 09:06
Fredek Kiepski zawsze powtarza do swojej żony, że dla ludzi z jego wykształceniem nie ma pracy.

29.08.2016 12:44
Tak zgadzam sie, są ważniejsze problemy i tematy do pisania.Jest masa ludzi, którzy zadługuja na pochwałę i pamięć a o nich się nie pisze, a tu taka sensacja jak przyjazd papieża.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: ObcyTreść komentarza: Ale wymyślił "dziadek mróz".Data dodania komentarza: 27.02.2026, 14:30Źródło komentarza: Zima w Smętowie Granicznym na sportowo – nowe tory do narciarstwa biegowego przy GOKSiRAutor komentarza: Wyborca obiektywnie.Treść komentarza: Przykra sprawa ,ale najważniejsze ,ze burmistrzowi się dobrze żyje. Czy wiecie ile ma pensji ? Wiecej niż niejeden minister,bo ok.20 tysiecy brutto. Miasteczko malutkie a pensja ogromna. Natomiast biedni emeryci płaczą i płacą wysokie rachunki. Taka to sprawiedliwość w naszym kraju.Data dodania komentarza: 27.02.2026, 14:16Źródło komentarza: Drastyczne podwyżki cen ciepła w Skórczu. Mieszkańcy: „Albo opłaty, albo jedzenie”Autor komentarza: Gość.Treść komentarza: RODZICE mają słuszne obawy.Tak ogólnie mówiąc wg.mnie pomysłodawcą i samozwańczym ekspertem od edukacji jest emeryt i przegrany burmistrz Gniewa nijaki Badziong Bogdan.Z tego co mówìą na mieście to on rządzi Pelplinem a nie Chyła. Uważajcie na niego.Data dodania komentarza: 27.02.2026, 14:06Źródło komentarza: Zapewnienia o nielikwidowaniu szkoły w Rajkowach. „Ale nie będziemy bezczynni wobec bomby demograficznej”Autor komentarza: PodatnikTreść komentarza: OSP Kamionka jak zwykle potrzebuje reklamy.A ilu tak faktycznie jest członków OSP na miejscu ? DWÓCH ,TRZECH? Na papierze to mają z 50.....? Od tego jest Straż Pozarna,zeby pomagać ludziom w sytuacji zagrożenia. Bardzo prężną i super jednostką nie zabiegaǰacej o poklask jest OSP Smętowo i Lesna Jania należące do Krajowego Systemu Ratowniczo Gaśniczego.Data dodania komentarza: 27.02.2026, 13:59Źródło komentarza: Zalana posesja w Kamionce. Interweniowały jednostki OSPAutor komentarza: aronkiTreść komentarza: Bardzo polecam pełen profesjonalizm To fachowcyData dodania komentarza: 26.02.2026, 09:12Źródło komentarza: Pat-Mar – 15 lat doświadczenia, pasji i kolorów. Miejsce, gdzie lakiernictwo zaczyna się od jakościAutor komentarza: IglomanTreść komentarza: Tankowanie G-klasy dużo kosztuje 😜Data dodania komentarza: 25.02.2026, 16:21Źródło komentarza: Drastyczne podwyżki cen ciepła w Skórczu. Mieszkańcy: „Albo opłaty, albo jedzenie”
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama