Podobnie Państwowa Inspekcja Pracy była zaskoczona informacją, że ludzie mogli pracować bez formalnego zatrudnienia.
Do Redakcji zgłosiły się osoby, które twierdzą, że nie mieli żadnych umów o pracę, narzekali także na warunki pracy. Z ich relacji wynika, że przez dwa lata funkcjonowała w zaciszu otoczonej lasami wsi Zajączek pieczarkarnia. Nikt o niej nie wiedział, chociaż miało tam zajęcie ok. 50 osób z różnych miejscowości.
Bez sygnałów, bez kontroli
Udało nam się ustalić w jaki sposób przez ostatnie dwa lata funkcjonowała pieczarkarnia. Firma jest zarejestrowana w Okonku, jest własnością mieszkańca tej miejscowości - Zygmunta C. Dwa lata temu wydzierżawił teren razem z halami Zajączku od skórzeckiego banku, który wcześniej zajął hipotekę pogrążonego w długach mieszkańca Skórcza (kiedyś także producenta pieczarek). Rozkręcił interes, lecz po przejęciu terenu nie zgłosił do Państwowej Inspekcji Pracy faktu zatrudnienia osób w pieczarkarni. Powinien to zrobić w ciągu 30 dni.
- Nie przeprowadziliśmy w tej firmie żadnych kontroli, ponieważ nic o niej nie wiedzieliśmy – wyjaśniła nam Katarzyna Łażewska z Okręgowej Inspekcji Pracy w Gdańsku. – Przez ostatnie dwa lata nie mieliśmy sygnałów, nawet anonimowych, które wskazywałyby, że dochodziło tam do łamania praw pracowniczych.
Tomasz Fidler, kierownik złotowskiego oddziału ZUS, pod który podlega Okonek stwierdził, że żadne składki przez firmę Zygmunta C. nie były odprowadzane.
Wójt nic nie wie...
Sprawą był wyraźnie zaskoczony wójt gminy Skórcz, Erwin Makiła. Przyznał, że o mieszkańcach gminy pracujących rzekomo na czarno dowiaduje się od nas. Przekazał informacje na temat dzierżawcy terenu właściciela, który opłacał w gminie rachunki za wodę.
- W naszej ewidencji taka działalność gospodarcza firmy pana C. nie figuruje – powiedział wójt. – Z rachunków, które opłacała prywatna osoba trudno wywnioskować na co zużywana woda była przez niego wykorzystywana. Mogła służyć np. do podlewania pola, tak jak robią to inni rolnicy...
Praca na wezwanie telefoniczne
Byli pracownicy twierdzą, że godzili się na warunki właściciela, bo jak utrzymują, nie mieli innego wyjścia.
– Mam osiem miesięcy do emerytury i nie będę ryzykował – powiedział nasz rozmówca. - W pieczarkarni nie miałem na co liczyć. Musiałem szukać innej pracy, jakiejkolwiek, ale takiej gdzie będę zatrudniony legalnie. Każdy chciałby mieć umowę o pracę...
Z relacji osób czujących się poszkodowani wynika, ż przyjeżdżali do Zajączka na telefon - gdy potrzebne były ręce do pracy. Pracowały głównie kobiety, na dwóch stanowiskach, zbierających i ważących grzyby. Przechodzili specjalny instruktaż, ci którzy po kilku dniach nie nadążali za resztą, byli wymieniani na nowych. Niektórzy skarżyli na trudne warunki pracy i niekiedy, przy większych zamówieniach, na wydłużoną - kilkunastogodzinną pracę. Według relacji naszych informatorów stosowna była zasada – „nie narzekaj, bo na twoje miejsce jest już kolejka”. Legalnie zatrudnienie można było otrzymać, lecz tylko na warunkach właściciela.
- Jeżeli ktoś chciał być zatrudniony, to mówili „tylko na naszych warunkach” – twierdzi jedna z zatrudnionych kobiet. – Praca w piątek, świątek, weekend nie weekend, jedna niedziela w miesiącu wolna i jeszcze najniższa krajowa. Jak tak można pracować? Z tego, co udało nam się ustalić przez dwa lata nikt w pieczarkarni umowy nie dostał.
Rencistki dorabiają
Kilkanaście dni temu wybrałem się na teren pieczarkarni. Podałem się za szukającego dorywczej pracy. W halach nie było już pracowników, nie zastaliśmy również właściciela. W jego imieniu wypowiedziała się kobieta.
- Przenosimy się na większą pieczarkarnię, jeśli szukacie pracy, przyjdźcie na początku kwietnia – poinformowała. – Przez pierwszy miesiąc trzeba nauczyć się rwać, a później płacimy na akord. Jedna dziewczyna zarobi 400 zł, inna 200 zł w tygodniu. Ale to już ustalicie z nowym właścicielem.
Dowiedzieliśmy się także, że aby zostać zatrudnionym, trzeba wykazać się dużym zaangażowaniem w pracę. Na koniec poruszyliśmy kwestię zatrudnienia, pytając, czy jest szansa na jakąkolwiek umowę.
- Może po czasie, jak się ktoś wykaże… - poinformowała kobieta. – Ale raczej kilka osób, ci którzy są chętni, bo tu są także rencistki, które chcą tylko dorobić.
Nie ma donosu nie ma problemu?
Właścicielowi nic nie grozi, bo firma w Zajączku już nie funkcjonuje, poza tym żaden z pracowników nie zgłosił oficjalnie sprawy do inspekcji pracy. Dlaczego? Twierdzą wprost: chcieli mieć źródło dochodu, a także bali się konsekwencji takiego „donosu”.
- Jeżeli pracownicy złożą oficjalne doniesienie, Urząd Skarbowy, będzie prowadził postępowanie mające na celu ustalenie adresu pracodawcy i tego, jakich składek rzeczywiście nie odprowadzał – powiedziała Katarzyna Łażewska z PIP. – Im więcej będzie wniosków, tym lepiej dla wyjaśnienia sprawy. Praktyka pokazuje, że w przypadku zbiorowej skargi na pracodawcę, zatrudnieni unikają kary z tytułu pracy „na czarno”. Trzeba przyznać, że podobnych spraw jest sporo, jednak rzadko zdarzają się one w rolnictwie.
Mimo usilnych prób nie udało nam się skontaktować z właścicielem. Nie odbierał telefonów, nie odpowiedział na wysyłany z prośbą o kontakt sms. W sms naświetliliśmy problem i skargi pracowników.
Jak nam wiadomo, kilka dni temu właściciel pieczarkarni zakończył swoją działalność. W halach pojawił się nowy inwestor, który zamierza uprawiać grzyby. Czy mieszkańcy znajdą tam nie tylko źródło zarabiania, lecz także legalne zatrudnienie.
Reklama
Pieczarkarnia widmo. Zarabianie na „gębę”
SKÓRCZ/ZAJĄCZEK. Czy w pieczarkarni kilkadziesiąt osób pracowało „na czarno”? Pracownicy twierdzą, że przez 2 lata pracowali w pieczarkarni w Zajączku – bez papierów, na gębę. Właściciel handlował tonami grzybów, oficjalnie działając bez pracowników. Władze gminy na terenie której znajduje się Zajączek twierdzą, że o produkcji grzybów nie wiedziały.
- Karol Uliczny
- 22.04.2010 10:33 (aktualizacja 01.08.2023 00:47)

Data dodania:
22.04.2010 10:33
POLECANE
Przejdź do kategorii
Aktualności Na sygnale Region Kryminalne Gospodarka Rolnictwo Sport Turystyka Ekologia Edukacja Kultura Kociewski Lajt Historia Polityka Kościół Zdrowie Felieton Ogłoszenia #PomagaMY Video PLANUJĘ DŁUGIE ŻYCIE Super Pupil ZOBACZ! POLECANE Ważne w kalendarzu Dobre rady Odeszli od Nas
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Y€b@ć upa i bandere
Treść komentarza: Wszyscy ukradlińcy do siebie
Data dodania komentarza: 14.06.2026, 12:43
Źródło komentarza: FELIETON: Koniec ukraińskiego snu
Autor komentarza: Koko
Treść komentarza: Policja LPR i technik ale Karetki to co już nie warto wymienić??? Gdyby nie ratownicy z ZRM w Skarszewch ta dziewczyna by nie żyła , szybka reakcja , podjęte decyzje o przysłaniu LPR to ich zasługa więc te informacje to są beznadziejne
Data dodania komentarza: 14.06.2026, 00:17
Źródło komentarza: 15-latka spadła z hulajnogi elektrycznej i uderzyła głową w beton
Autor komentarza: tutam
Treść komentarza: Mogę spytać po co macie kącik "Napisz do nas", skoro to nie działa? Tak się boicie spamu, że zablokowaliście?
Data dodania komentarza: 14.06.2026, 00:07
Źródło komentarza: [AKTUALIZACJA] Trwa policyjna obława. 75-latek leżał w kałuży krwi. Mundurowi poszukują Mateusza G.
Autor komentarza: kto ma wiedzieć ten wie
Treść komentarza: Każdy mężczyzna ma na sobie kask, tylko nie każdy regularnie ściąga z niego pokrowiec
Data dodania komentarza: 10.06.2026, 12:59
Źródło komentarza: 15-latka spadła z hulajnogi elektrycznej i uderzyła głową w beton
Autor komentarza: em
Treść komentarza: nie miałam nic przeciwko tej fladze, dopóki nie przeczytałam "Wniosek o usunięcie flagi ma związek z niedawną decyzją prezydenta Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, który nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Ukrainy honorowe imię „Bohaterów UPA”. (...) Ukraińska Powstańcza Armia odpowiadała za antypolskie działania na Wołyniu" - i serio ukraińskie flagi jeszcze u nas wiszą po tym ????
Data dodania komentarza: 10.06.2026, 08:16
Źródło komentarza: Czy ukraińska flaga zniknie sprzed Starostwa? Domagają się tego mieszkańcy oraz radny
Autor komentarza: KATARZYNA
Treść komentarza: SZUKAMY gruntów do wydzierżawienia !!!
Kl. IV, V, VI min. 10 ha w jednym obrębie ewiden.
200 000 zł za turbinę/wiatrak – Czynsz roczny
60 000 zł za ha - Czynsz roczny dla magazynu energii
20 000 zł za ha – Czynsz roczny dla farmy PV
Telefon: 697 863 971
Email: [email protected]
Data dodania komentarza: 8.06.2026, 14:20
Źródło komentarza: Będzie obwodnica - rolnicy czekają na wycenę swoich gruntów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze