wtorek, 6 października 2026 08:41
Reklama
Reklama

Pisk hamulców, huk i kula ognia – wstrząsające relacje świadków zderzenia dwóch pociągów

Od katastrofy kolejowej w Smętowie Granicznym minęły dwa dni. Na miejscu nieprzerwanie pracują osoby starające się postawić skład na tory i naprawić uszkodzone torowisko. W czwartek, 31 sierpnia odbył się briefing, w którym przedstawiciele władz samorządowych i kolejowych wielokrotnie zaznaczali, że akcja ratunkowa poszła bardzo sprawnie, a obecnie wyjaśniane są bliższe okoliczności tego zdarzenia. Udało się nam dotrzeć do osób, które bezpośrednio po wypadku udzielały pomocy osobom poszkodowanym.
Pisk hamulców, huk i kula ognia – wstrząsające relacje świadków zderzenia dwóch pociągów

Do wypadku doszło w środę, 30 sierpnia o godzinie 21.55. Chwilę po zdarzeniu, na miejscu pojawili się mieszkańcy, którzy bezinteresownie, narażając swoje życie, nieśli pomoc poszkodowanym.
– Jestem przyzwyczajona do hałasu pociągów, ale to było coś nie do opisania – mówi nam jedna z mieszkanek budynku znajdującego się w pobliżu torowiska. – Najpierw usłyszałam pisk, ogromny huk i zobaczyłam kulę ognia. Zapanowała absolutna cisza. Poszliśmy tam pomagać tym ludziom. Z ostatnich wagonów wzięłam ludzi na moje podwórko. Było bardzo dużo dzieci, wiele z nich płakało. W życiu nie spotkałam się z czymś takim. Jest to dla mnie nawet trudne do opisania – wzdycha nasza rozmówczyni.

– Nie widzieliśmy samego momentu, ale kiedy usłyszeliśmy huk, poszliśmy szybko na miejsce. Ludzie wychodzili przez okna, na peronie było bardzo dużo osób, w szczególności dzieci. Podszedłem z kolegą do jednego z wagonów i pomagaliśmy wychodzić z niego podróżującym. Po chwili na miejsce dotarły także służby ratunkowe. Nie wiedzieliśmy wtedy ile osób jest rannych, czy wszyscy żyją. Z czasem na peronie pojawiali się strażacy, lekarze i mnóstwo policji. Najpierw mówili, że jest jedna osoba ranna, ale potem liczba wzrastała.
Rannymi zajęli się lekarze i strażacy, a resztę osób zabrali gdzieś autobusami – relacjonuje mieszkaniec Smętowa Granicznego.

Nie przegap również naszego filmu z miejsca usuwania skutków katastrofy.


Więcej na ten temat znajdziecie w najbliższym wydaniu Gazety Kociewskiej.

Do wypadku doszło w środę, 30 sierpnia o godzinie 21.55. Chwilę po zdarzeniu, na miejscu pojawili się mieszkańcy, którzy bezinteresownie, narażając swoje życie, nieśli pomoc poszkodowanym.
– Jestem przyzwyczajona do hałasu pociągów, ale to było coś nie do opisania – mówi nam jedna z mieszkanek budynku znajdującego się w pobliżu torowiska. – Najpierw usłyszałam pisk, ogromny huk i zobaczyłam kulę ognia. Zapanowała absolutna cisza. Poszliśmy tam pomagać tym ludziom. Z ostatnich wagonów wzięłam ludzi na moje podwórko. Było bardzo dużo dzieci, wiele z nich płakało. W życiu nie spotkałam się z czymś takim. Jest to dla mnie nawet trudne do opisania – wzdycha nasza rozmówczyni.

– Nie widzieliśmy samego momentu, ale kiedy usłyszeliśmy huk, poszliśmy szybko na miejsce. Ludzie wychodzili przez okna, na peronie było bardzo dużo osób, w szczególności dzieci. Podszedłem z kolegą do jednego z wagonów i pomagaliśmy wychodzić z niego podróżującym. Po chwili na miejsce dotarły także służby ratunkowe. Nie wiedzieliśmy wtedy ile osób jest rannych, czy wszyscy żyją. Z czasem na peronie pojawiali się strażacy, lekarze i mnóstwo policji. Najpierw mówili, że jest jedna osoba ranna, ale potem liczba wzrastała.
Rannymi zajęli się lekarze i strażacy, a resztę osób zabrali gdzieś autobusami – relacjonuje mieszkaniec Smętowa Granicznego.

Nie przegap również naszego filmu z miejsca usuwania skutków katastrofy.


Więcej na ten temat znajdziecie w najbliższym wydaniu Gazety Kociewskiej.

Do wypadku doszło w środę, 30 sierpnia o godzinie 21.55. Chwilę po zdarzeniu, na miejscu pojawili się mieszkańcy, którzy bezinteresownie, narażając swoje życie, nieśli pomoc poszkodowanym.
– Jestem przyzwyczajona do hałasu pociągów, ale to było coś nie do opisania – mówi nam jedna z mieszkanek budynku znajdującego się w pobliżu torowiska. – Najpierw usłyszałam pisk, ogromny huk i zobaczyłam kulę ognia. Zapanowała absolutna cisza. Poszliśmy tam pomagać tym ludziom. Z ostatnich wagonów wzięłam ludzi na moje podwórko. Było bardzo dużo dzieci, wiele z nich płakało. W życiu nie spotkałam się z czymś takim. Jest to dla mnie nawet trudne do opisania – wzdycha nasza rozmówczyni.

– Nie widzieliśmy samego momentu, ale kiedy usłyszeliśmy huk, poszliśmy szybko na miejsce. Ludzie wychodzili przez okna, na peronie było bardzo dużo osób, w szczególności dzieci. Podszedłem z kolegą do jednego z wagonów i pomagaliśmy wychodzić z niego podróżującym. Po chwili na miejsce dotarły także służby ratunkowe. Nie wiedzieliśmy wtedy ile osób jest rannych, czy wszyscy żyją. Z czasem na peronie pojawiali się strażacy, lekarze i mnóstwo policji. Najpierw mówili, że jest jedna osoba ranna, ale potem liczba wzrastała.
Rannymi zajęli się lekarze i strażacy, a resztę osób zabrali gdzieś autobusami – relacjonuje mieszkaniec Smętowa Granicznego.
 

Nie przegap również naszego FILMU z miejsca usuwania skutków katastrofy.

Więcej na ten temat znajdziecie w najbliższym wydaniu Gazety Kociewskiej.

 

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Daraschek van Schöneck Treść komentarza: Pamietam czasy, gdy pan Byczkowski jako administrator starego skarszewiaka.com odzegnywal sie od polityki. Wowczas oczyszczal droge na polityczna arene, za co wspolnik solidnie go wynagrodzil podstawiajac fotel zastepcy. Ze startu emanowala destruktywna energia, ktora nie sluzy miejskiej gospodarce. Wraz ze sloma wylazila z butow arogancja, ktora jak widzimy przeistacza sie w energie kryminalna. Kto, jeszcze chce zaglosowac na takiego burmistrza? Czas pokazal slusznosc niezapomianego proroka. Daraschek, czuje na odleglosc zlych ludzi. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 15:19 Źródło komentarza: Burmistrz Skarszew Jacek P. usłyszał zarzuty w prokuraturze. Grozi mu do trzech lat więzienia! Autor komentarza: Mieszkańcy Treść komentarza: To się okaże. Czekamy na konkrety, inaczej będziemy kierować sprawę dalej. To co robicie, zgłosimy do kancelarii Prezydenta kraju. Won z zagranicznymi i niebezpiecznymi śmieciami. Data dodania komentarza: 22.09.2026, 22:19 Źródło komentarza: RESOLVE nie wybuduje zakładu przy ul. Kochanki. Potwierdziły się nasze informacje Autor komentarza: Inna Treść komentarza: A ja doszłam do takiej smutnej refleksji ... jechałam innym pociągiem do Gdyni na tej trasie chwilę przed tragedią i wracałam tego samego dnia tą samą trasą...i mogę jedno powiedzieć przechodzenie na skróty po wyjściu z pociągu bo tego byłam świadkiem w Pszczółkach to brak wyobraźni... wszędzie są kamery i nikt nic z tym nie robi, w Starogardzie Gdańskim pod nosem jest Straż Miejska dodatkowo( pomijając kwestię, że dworzec piękny a brak windy dla osób niepełnosprawnych). Szkoda dziecka tylko... Data dodania komentarza: 22.09.2026, 15:31 Źródło komentarza: Pociąg potrącił dziecko. Dziewczynka zginęła na miejscu... Autor komentarza: SYGNALISTA Treść komentarza: nie od dawna wiadomo że w Starogardzie jest mało mądrych normalnych mieszkańców Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:25 Źródło komentarza: Seniorka straciła blisko 450 tysięcy złotych! Autor komentarza: Sanko adi Treść komentarza: Je.... Ich bez nich bylo duzo lepiej na drodze Data dodania komentarza: 14.09.2026, 14:28 Źródło komentarza: 25-lecie powstania Inspekcji Transportu Drogowego Autor komentarza: Krokodyl Treść komentarza: ITD nie jest służbą, to po pierwsze, a po drugie nie mają stopni służbowych, tylko stanowiska w służbie cywilnej. Stopnie w służbie cywilnej mają tylko urzędnicy mianowani, a inspektorzy są zatrudnieni na podstawie umów o pracę. Data dodania komentarza: 14.09.2026, 05:56 Źródło komentarza: 25-lecie powstania Inspekcji Transportu Drogowego
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama