czwartek, 8 października 2026 13:04
Reklama
Reklama

Stolik Kociewski: Życie na „wieszakach”

„Czasami słyszę, jak ludzie twierdzą, że z miłości nie mogą oddychać. Że targają nimi tak silne emocje, że brakuje im tchu. Nie wiedzą, co mówią. Dla nich oddech to czynność naturalna. Nie muszą robić wszystkiego, żeby walczyć o każdy z nich...”. Takimi słowami rozpoczyna się apel o pomoc dla 22-letniej Patrycji Gerigk na stronie Fundacji Siepomaga. Dziewczyna zmaga się z mukowiscydozą, nieuleczalną i niewidoczną na pierwszy rzut oka chorobą, która sprawia, że każdy dzień jest trudną i wymagającą wielu poświęceń walką o przetrwanie.
Stolik Kociewski: Życie na „wieszakach”

- Na stronie Fundacji Siepomaga napisała Pani, że żyje z chorobą, która od urodzenia Panią niszczy. Cytat: „Nie prosiłam o nią, to ona złośliwie wybrała mnie...”. W tych słowach wyczuwa się wielki żal, bunt i złość na swój los. Czy nie można z tą chorobą niejako się „oswoić”?
- Czy można się oswoić z moją chorobą? Bardzo wielu moich kolegów ze szpitalnej sali już nie żyje, a pozostali starają się nie myśleć o przyszłości. Ja mam podobnie. Ludzie żyją, planują i mają nadzieję na inne jutro. Ja niestety muszę mieć świadomość, że moje życie nie będzie długie. Chorzy na mukowiscydozę w Polsce dożywają w najlepszym razie 30 lat. Tak więc czy można oswoić się z myślą, że w pewien sposób na moim życiu ciąży termin? No cóż... to bardzo trudne i choć staram się żyć teraźniejszością nie potrafię się z tym pogodzić tak do końca. Ale chyba nikt nie umiałby się z taką myślą oswoić. 

- Bardzo przejmujące są też Pani wspomnienia z dzieciństwa. „Pamiętam wszystko. Inne dzieci biegające po podwórku, grające w berka, które obserwowałam zza szyby, spędzając czas na inhalatorze przy drenażu. Ciągłe uczucie zmęczenia. Siedzenie na ławce na boisku. Dziesiątki stron w zeszytach, które musiałam przepisywać przez opuszczanie lekcji. Zamiast kolorowych ścian klasy była zieleń szpitala i lekarskich fartuchów....”. Czy ma Pani poczucie, że ta choroba zabrała Pani dzieciństwo?
- Tak, niestety przez moją chorobę nie mogłam grać i biegać z rówieśnikami. Przed szkołą i po szkole musiałam wracać do domu robić inhalacje.  Często też spędzałam dużo czasu w szpitalu, nieraz aż cztery razy do roku po 2 tygodnie a następnie kuracja w domu. Dla mnie zwykła grypa, bakteria czy jakiś inny zarazek potrafią być groźne i kończyć się ciężkim leczeniem, zmęczeniem i brakiem chęci do życia. To wszystko nigdy nie ułatwiało mi normalnych kontaktów z innymi dziećmi. Musiałam uważać na rzeczy, o których inni nawet nie myśleli. Na przykład o regularnej inhalacji czy lekach. Tak więc nigdy nie miałam tak naprawdę dzieciństwa. Z założenia powinno ono być beztroskie i radosne, a tego często mi brakowało.

- A jak było w wieku nastoletnim? To jak wiadomo okres buntu, burzy hormonów. Czy w związku z chorobą zdarzało się Pani zwyczajnie obrazić na świat? Czy miała Pani żal do ludzi, do Boga? Jak Pani wspomina ten czas?
- W wieku nastoletnim przeszłam również okres buntu. Zła na to, że moje życie jest tak obciążone zbuntowałam się. Odsunęłam od siebie myśl o mojej chorobie. Lubiłam, a zresztą nadal to lubię (śmiech), ładnie się ubrać, umalować i wyjść ze znajomymi poszaleć, potańczyć. Często nie można było się domyśleć po tym jak wyglądałam i zachowywałam się,  że jestem ciężko chora.  Jednak po powrocie do zacisznego domu odchorowywałam to. Miałam chłopaka, grono znajomych, więc niejednokrotnie gdzieś razem wypadaliśmy poszaleć. A czy miałam albo mam żal do ludzi, Boga? No cóż, czasem tak, choć z drugiej strony, co takiego ludzie zawinili? Błąd genetyczny obdarował mnie taką chorobą i choć gryzłabym ścianę i waliła w mur niczego to nie zmieni. Na to pytanie odpowiedź jest oczywiście twierdząca. Chciałabym nie posiadać tego całego bagażu.  Ach, jednak jest to marzenie nieosiągalne...

- Kolejny cytat: „Czasami chciałabym uciec od tego wszystkiego, chociaż na jeden dzień. Uciec i przestać być więźniem choroby. Nie podłączać się co noc do odżywek, wieszaków i wężyków...”. To wstrząsające wyznanie i dla wielu osób, które nie stykają się z tą chorobą wręcz niewyobrażalne. Jak wygląda Pani zwykły dzień?
- Moje życie codzienne: pobudka, inhalacja, drenaż, leki i śniadanie. Jakiś spacer, spotkanie z przyjaciółmi albo praca, w zależności od grafiku w sklepie. Około południa inhalacja, drenaż, leki, obiadek. Często też podaję sobie w tym czasie dodatkową odżywkę tzw. dietę specjalną poprzez stomię żołądkową. Jest to związane z moją niedowagą. Od niedawna również rehabilitacja ze specjalistką, która pomaga wzmocnić mi moje płuca i organizm. Inhalacja, leki drenaż, kolacja i jakiś film w telewizji. Do tego do każdego posiłku, nawet małej kostki czekolady, muszę przyjmować leki z enzymami trawiennymi. A w nocy podawać sobie dwie odżywki dietetyczne - z tym wiąże się życie na wieszakach.

Dalszą część rozmowy z Patrycją Gerigk znajdziecie w aktualnym numerze Gazety Kociewskiej.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: ... Treść komentarza: ... rezydenta. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:39 Źródło komentarza: RESOLVE nie wybuduje zakładu przy ul. Kochanki. Potwierdziły się nasze informacje Autor komentarza: tutam Treść komentarza: Trzeba mieć nasrane w głowie, żeby wierzyć że kurier, prawnik, celnik czy inny ktoś zupełnie bezinteresownie kontaktuje się z nami w sprawie kogoś innego, kogo podobno znamy. Data dodania komentarza: 3.10.2026, 16:08 Źródło komentarza: Seniorka straciła blisko 450 tysięcy złotych! Autor komentarza: Daraschek van Schöneck Treść komentarza: Pamietam czasy, gdy pan Byczkowski jako administrator starego skarszewiaka.com odzegnywal sie od polityki. Wowczas oczyszczal droge na polityczna arene, za co wspolnik solidnie go wynagrodzil podstawiajac fotel zastepcy. Ze startu emanowala destruktywna energia, ktora nie sluzy miejskiej gospodarce. Wraz ze sloma wylazila z butow arogancja, ktora jak widzimy przeistacza sie w energie kryminalna. Kto, jeszcze chce zaglosowac na takiego burmistrza? Czas pokazal slusznosc niezapomianego proroka. Daraschek, czuje na odleglosc zlych ludzi. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 15:19 Źródło komentarza: Burmistrz Skarszew Jacek P. usłyszał zarzuty w prokuraturze. Grozi mu do trzech lat więzienia! Autor komentarza: Mieszkańcy Treść komentarza: To się okaże. Czekamy na konkrety, inaczej będziemy kierować sprawę dalej. To co robicie, zgłosimy do kancelarii Prezydenta kraju. Won z zagranicznymi i niebezpiecznymi śmieciami. Data dodania komentarza: 22.09.2026, 22:19 Źródło komentarza: RESOLVE nie wybuduje zakładu przy ul. Kochanki. Potwierdziły się nasze informacje Autor komentarza: Inna Treść komentarza: A ja doszłam do takiej smutnej refleksji ... jechałam innym pociągiem do Gdyni na tej trasie chwilę przed tragedią i wracałam tego samego dnia tą samą trasą...i mogę jedno powiedzieć przechodzenie na skróty po wyjściu z pociągu bo tego byłam świadkiem w Pszczółkach to brak wyobraźni... wszędzie są kamery i nikt nic z tym nie robi, w Starogardzie Gdańskim pod nosem jest Straż Miejska dodatkowo( pomijając kwestię, że dworzec piękny a brak windy dla osób niepełnosprawnych). Szkoda dziecka tylko... Data dodania komentarza: 22.09.2026, 15:31 Źródło komentarza: Pociąg potrącił dziecko. Dziewczynka zginęła na miejscu... Autor komentarza: SYGNALISTA Treść komentarza: nie od dawna wiadomo że w Starogardzie jest mało mądrych normalnych mieszkańców Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:25 Źródło komentarza: Seniorka straciła blisko 450 tysięcy złotych!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama