Co jakiś czas jesteśmy szokowani w „TVN-ach” informacjami z prywatnych Domów Pomocy Społecznej. I to przeraża. Bo prędzej czy później każdą rodzinę czeka problem ze schorowanym, zniedołężniałym ojcem czy matką, kiedy - na skutek różnych zdarzeń losowych, a najczęściej z powodu sędziwego wieku - rodzina nie daje sobie rady.
Wydawałoby się, że w tym przypadku pieniądze załatwią wszystko. Nic bardziej mylnego! Opowiem tu historię dotyczącą mojego ojca.
Gdy osiągnął wiek 90 lat, był w miarę sprawny. Oprócz żony opieką zajmowały się jeszcze dwie panie. Jedną zatrudniliśmy do gotowania, a drugą do zachowania higieny i spraw domowych.
W pewnym momencie ojciec zachorował na zapalenie płuc. Po tym nastąpiła całkowita degradacja fizyczna i intelektualna ojca.
Nasza rodzina stanęła przed problemem – czy oddać ojca do Domu Opieki Społecznej czy nie? Oddać? Byłaby to dla nas tragedia rodzinna.
Burzliwa dyskusja. Płacz, wyrzuty sumienia i strach, bo... ten telewizyjny stereotyp – pensjonariuszy głodzonych, okradanych, brudnych, z odleżynami, bez opieki medycznej (o opiece uczuciowej w ogóle nie mówimy).
Logika jednak wskazywała, że lepiej mu będzie w DPS-ie, ponieważ są tam przecież ludzie, którzy zawodowo zajmują się takimi osobami. Poza tym znaliśmy dobrą opinię o starogardzkim DPS-ie z czasów, gdy jego dyrektorem był pan Jerzy Gburek. Wiedzieliśmy też, że kieruje nim teraz młody człowiek (którego nazwiska nawet nie znam), który kontynuuje te dobre tradycje. Dziś mogę powiedzieć, że te opinie nie są ani na jotę przesadzone. I to opisuję poniżej.
Po roku pobytu ojca w DPS-ie w Starogardzie przy ul. Hallera stwierdzamy jednoznacznie, że pracują tam panie opiekunki z wyboru i powołania... Konkretnie. Ojciec znajduje się w filii głównego domu (czerwonego szpitala - za „moich czasów” mieścił się tam szpital publiczny), stojącego 200 metrów w głębi, w tak zwanym „białym domku”.
Wbrew obrazom, które podaje telewizja, DPS jest ciągle otwarty. Można o każdej porze dnia do godziny 22 odwiedzać pensjonariuszy. Wszystko się tam dzieje przy otwartej kurtynie – to dom, który nic nie ukrywa przed rodziną (w telewizji pokazują, że nie wpuszczają nawet rodzin, że są to obiekty zamknięte, a los tych pensjonariuszy to jakaś gehenna dla nich i ich rodzin).
Mamy szczęście, że daliśmy ojca do wzorowego DPS-u. Ten wzór tworzą ludzie tam pracujący – siostry, a nie opiekunki.
Pensjonariusze mają zapewnioną opiekę medyczną. Na terenie Domu jest obecna pielęgniarka, w każdej chwili dostępny jest lekarz środowiskowy. Pensjonariusze mają bezpośredni kontakt z siostrami.
Dlaczego powtarzam, że to siostry, a nie opiekunki. Ponieważ normą jest życzliwy, wprost matczyny ich stosunek do pensjonariuszy. Wczoraj na przykład byłem świadkiem następującego zdarzenia.
Po godzinie 20 jedna z pensjonariuszek wstała z łóżka i chodziła po pomieszczeniach. A siostra Adela podeszła do niej, przytuliła 80-letnią babcię, pocałowała w policzek i powiedziała: „Babunia, chodź... Idziemy do łóżeczka”. I tuląc ją odprowadziła do pokoju do łóżka... Są tam regularne posiłki, dostarczane osobom chorym do pokoju. I pensjonariusze są karmieni przez te siostry. Są kąpani, myci. Codziennie rano mój ojciec jest ogolony i pachnący, a przecież generalnie starość brzydko pachnie.
Kilka dni temu, podczas odwiedzin u mojego ojca, siostra stwierdziła zapaść – brak kontaktu z ojcem. Natychmiast wezwano pielęgniarkę, a ta zadecydowała o wezwaniu pogotowia. Nie minęło 10 minut, tata był w szpitalu. Tam został skierowany na oddział udarowy. Po dwóch dniach odwieziono ojca do DPS-u z rozpoznaniem ostrej niewydolności krążenia układu rdzeniowo-mózgowego. Odniosłem wrażenie, że szpital pozbył się chorego 93-letniego starca, tłumacząc rodzinie, że zwalniają go ze względu na możliwość złapania infekcji szpitalnej.
W godzinach popołudniowych przywieziono ojca do DPS-u i pielęgniarki natychmiast zauważyły, że ma wysoką temperaturę (miał 38 stopni C). Wezwano lekarza środowiskowego z Przychodni przy ulicy Hallera. Młody lekarz do godziny 20 był obecny przy chorym. Osobiście z moją żoną pojechał do apteki, by dobrać odpowiednie leki (ta uwaga jest tu ważna, ponieważ pacjent był szczególny - 93 lata i 47 kilogramów wagi - i odpowiednie dobranie leków było bardzo istotne). Ten lekarz z Gdyni poświecił swój czas, bo był tam poza swoimi obowiązkami i spóźnił się na pociąg do Gdyni.
Siostry – opiekunki tego małego domku były przy nim przez cały czas, mimo że ich godziny zmiany się skończyły. Ci starzy, zniedołężniali ludzie, dla których każdy nowy dzień to Dar Boży, mają ten dzień również po części dzięki nim.
Trafiliśmy w starogardzkim DPS-ie na ludzi, którzy wykonują zawód za marne pieniądze, a z wielkim zaangażowaniem i sercem. Nie ma też żadnej różnicy w podejściu – okazywaniu serca personelu wobec pensjonariuszy skierowanych na przykład z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej czy osób przebywających tam na zasadach pełnej odpłatności.
Ten przykład przeczy, że warunkiem dobrej opieki zdrowotnej, a w tym przypadku geriatrycznej, nie są pieniądze, lecz konkretni ludzie - tacy, jak ten młody lekarz czy siostry opiekunki, których szefową i partnerką jest pani Kisidowska.
Napisałem ten list, żeby podziękować tym osobom za opiekę nad wszystkimi pensjonariuszami w „białym domku” oraz żeby pokazać, że są różne, nieraz diametralnie, przykłady szeroko pojętej opieki medycznej i socjalnej. Zachęcam redakcję „Gazety Kociewskiej” do odwiedzin i zrobienia fotoreportażu.
Nazwisko do wiadomości redakcji
Reklama
W niepozornym domku tyle serca
KOCIEWIE. Pokazując opiekę społeczną w różnego rodzaju interwencjach telewizja daje przesłanie, że panuje tam zło i że to jest norma. To, co obserwuję w Starogardzkim DPS, całkowicie przeczy telewizyjnym przekazom.
26.08.2008 00:05
(aktualizacja 29.07.2023 18:35)
(.)

Data dodania:
26.08.2008 00:05
POLECANE
Przejdź do kategorii
Aktualności Na sygnale Region Kryminalne Gospodarka Rolnictwo Sport Turystyka Ekologia Edukacja Kultura Kociewski Lajt Historia Polityka Kościół Zdrowie Felieton Ogłoszenia #PomagaMY Video PLANUJĘ DŁUGIE ŻYCIE Super Pupil ZOBACZ! POLECANE Ważne w kalendarzu Dobre rady Odeszli od Nas
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Gimbaza
Treść komentarza: Aj szkoda, mało brakowało a selekcja naturalna by wygrała. Może następnym razem się uda. 4 trupy!!!!
Data dodania komentarza: 12.10.2026, 23:32
Źródło komentarza: [FOTO] Mieli uciec ze szkoły... Chwilę później rozbili Audi na drzewie. Siła uderzenia wyrwała silnik z pojazdu!
Autor komentarza: Starogard grozy
Treść komentarza: Ofiara pewnie się boi zgłoszenia na policję.
Data dodania komentarza: 12.10.2026, 15:06
Źródło komentarza: [NAGRANIE] "On leży i się nie rusza", "oni go kopią". Niepokojące nagranie ze starogardzkiego Rynku
Autor komentarza: bezhołowie
Treść komentarza: To są efekty braku policji w miejscowościach pod miastem. W pobliskim Kolinczu kierowcy gnają jak szaleni, dzieci które wysiadają z autobusu szkolnego nie mogą przejść przez przejście dla pieszych bo na jednym pasie ruchu przepuszcza ich kierowca na drugim przejeżdżają inni nie zważając na maluchy. I do tego hulajnogi.
Data dodania komentarza: 10.10.2026, 09:58
Źródło komentarza: [FOTO] Mieli uciec ze szkoły... Chwilę później rozbili Audi na drzewie. Siła uderzenia wyrwała silnik z pojazdu!
Autor komentarza: Kierowca
Treść komentarza: Cztery ZERA i PIĄTE za kółkiem. Przewaga dzięki technice a słoma z butów wystaje. Takim to dożywotnio zabrać prawko bo to potencjalni zabójcy są.
Data dodania komentarza: 10.10.2026, 09:25
Źródło komentarza: [FOTO] Mieli uciec ze szkoły... Chwilę później rozbili Audi na drzewie. Siła uderzenia wyrwała silnik z pojazdu!
Autor komentarza: O2
Treść komentarza: Flagę zdjąć bo to Polski urząd a solidaryzować to się możemy
Data dodania komentarza: 9.10.2026, 10:02
Źródło komentarza: Ukraińska flaga ponownie przed starostwem
Autor komentarza: Oskar
Treść komentarza: Dziękujemy bardzo i zapraszamy 💛
Data dodania komentarza: 8.10.2026, 20:19
Źródło komentarza: Trzy nagrody dla „Żurawia”
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze