Mieszkanka Kociewia, pani Weronika Krawczyk, w 2016 roku, w 12. tygodniu ciąży, trafiła do doktora Piotra A. w celu wykonania badań prenatalnych. Jak opisuje pani Weronika, od samego początku – jakby się wydawało – normalne badanie przebiegało w niemiłej atmosferze. Lekarz miał być bardzo arogancki, a następnie miał stwierdzić, że nie zauważył kości nosowej u dziecka.
– Gdy wstałam z kozetki, to zaczął opowiadać mi, że jest również za duża przezierność karkowa, więc sugeruje tutaj – jak on to nazwał – „terminację ciąży”, dlatego że jego zdaniem syn będzie miał zespół Downa – relacjonuje pacjentka doktora Piotra A.
Następnie lekarz miał zacząć opowiadać, jak abortował dwoje dzieci.
– Poprosiłam go, aby przestał o tym mówić, bo ja na pewno aborcji nie dokonam, po czym zaproponował testy PAPP-A. Wróciłam kolejny raz z wynikami.
– Tutaj doktor już w ogóle nie krępował się, żeby zaproponować adres kliniki, gdzie może „załatwić problem”. Z jego ust padły słowa typu: „po co ci down w domu?”, „lepiej usunąć chorą ciążę i zajść w nową”. Stwierdziłam po raz kolejny, że nie usunę. Nazwał mnie odważną, powiedział, że zgrywam chojraka, bo chcę urodzić dziecko z zaburzeniem… Już więcej nie pojawiłam się u tego doktora w gabinecie.
Dwie opinie i ciąża w cieniu strachu
Kolejny doktor, do którego trafiła pani Weronika, uspokajał kobietę, mówiąc, że nie widzi żadnych wad nienarodzonego jeszcze dziecka.
– Na kolejne badania pojechałam do Gdyni do pani doktor, która również mnie uspokajała, że nic złego się nie dzieje u syna. Ciąża była dla mnie tragiczna, bardzo nerwowa i z dużym poczuciem lęku. Syn urodził się przedwcześnie. Pierwsze, co zrobiłam, to kazałam mężowi sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. (…) Gdy synek miał 3 lata, pojechałam z nim do przychodni na szczepienie. Kiedy wysiadłam z samochodu, zauważyłam doktora Piotra A. Nie spodziewałam się, że go spotkam, ale podeszłam z synem do niego i powiedziałam: „to jest ten chłopiec, którego chciał pan abortować. Jest zdrowy, piękny i kochany”. Doktor zrobił się czerwony i nie odezwał się słowem – relacjonuje.
Jeden wpis i lawina konsekwencji
W lipcu 2022 roku na forum internetowym jedna z kobiet zapytała o opinię na temat lekarza. Pani Weronika odpowiedziała bez wahania, zgodnie z własnym sumieniem.
– Pewna pani zapytała, czy można polecić doktora Piotra A. do prowadzenia trudnej ciąży. Nie zastanawiając się nad tym, odpisałam, że absolutnie nie. Na moją odpowiedź otrzymałam kolejne pytanie – dlaczego? No i odpisałam tak, jak było: chciał zabić moje dziecko, ponieważ podejrzewał zespół Downa. Wówczas wiele osób mnie wsparło. Kobiety pisały, że np. doktor nie zauważył wady, wskutek której dziecko zmarło. Przy kolejnej ciąży, którą pani straciła, doktor zalecił kupić jej psa… – opisuje w materiale zamieszczonym przez Fundację Życie i Rodzina.
W sierpniu pani Weronika dostała wezwanie w charakterze osoby podejrzanej o zniesławienie doktora w przestrzeni publicznej.
„Czułam się jak zabójca”
Postępowanie karne było dla niej ogromnym obciążeniem psychicznym.
– W sierpniu odbyło się przesłuchanie, we wrześniu urodziłam córeczkę. Był długi spokój z tym wszystkim i w styczniu 2023 roku pojechałam na pocztę odebrać listy, które… – jak się okazało – zgubiły się. W dniu, w którym odbierałam listy, miałam się stawić o godzinie 10 na pobranie materiału genetycznego – jak zabójca. Musiałam przesunąć spotkanie, ponieważ już było za późno. Nikt nie wiedział, dlaczego listy się zawieruszyły. Wieczorem pojechałam do komendy w Starogardzie, gdzie pobierali mi ślinę, odciski palców i zrobili pełno zdjęć. Czułam się jak zabójca – opisuje mieszkanka Kociewia.
Pani Weronika skontaktowała się z Fundacją Życie i Rodzina, gdzie dostała pomoc i wsparcie, w tym pomoc prawnika.
Prace społeczne i obowiązek przeprosin
Pierwszy wyrok skazujący wobec Weroniki Krawczyk zapadł w 2025 roku. Sędzia Wojciech Jankowski z Sądu Rejonowego w Starogardzie Gdańskim uznał ją winną zniesławienia i orzekł karę prac społecznych, obowiązek przeprosin oraz pokrycie kosztów procesu. Następnie wyrok ten został utrzymany przez sędziego Mariusza Kaźmierczaka z Sądu Okręgowego w Gdańsku, z niewielką zmianą dotyczącą wymiaru kary.
– Jestem już prawomocnie skazana za ostrzeganie przed tym ginekologiem. A ostatnie dni to kolejne etapy mojej gehenny – opisywała w liście do Fundacji Życie i Rodzina Weronika Krawczyk. – To obecność dobrych ludzi podczas rozpraw, ich dobre słowo, gesty wsparcia, modlitwa dawały mi nadzieję, gdy świat wokół zaczynał się rozpadać. Gdy stałam na sali sądowej i czułam, że ktoś chciałby mnie zniszczyć, wiem, że nie byłam sama – wspominała.
Kobieta była zmuszona odrobić część wyroku w postaci prac społecznych.
– Każdego dnia wychodziłam z domu, zostawiając moje dzieci pod opieką osób trzecich. Chodziłam sprzątać w Ośrodku Sportu i Rekreacji w Starogardzie Gdańskim, a w sercu bolała każda chwila, kiedy nie mogłam przytulić moich dzieci, pomóc w lekcjach, być mamą w zwyczajnym dniu – podkreśla matka trojga dzieci.
Życie w lęku i niepewna przyszłość
W marcu miało miejsce ostatnie posiedzenie sądu. Kobieta nie czuła się winna i postanowiła walczyć o swoje dobre imię, o prawdę i o przyszłość – być może innych nienarodzonych jeszcze dzieci.
– Nie przeproszę ginekologa, który chciał zabić mojego synka. Sąd planuje w zamian zamknąć mnie do więzienia – to może być nawet kilka miesięcy za kratkami. I sędzia naprawdę chce mnie zamknąć. Wyjątkowo odroczył decyzję ze względu na wniosek o ułaskawienie, który złożyłam do prezydenta Karola Nawrockiego – ale odroczył tylko na miesiąc – informowała Weronika. – Kiedy patrzę na mojego synka, wiem jedno: zrobiłam to, co musi zrobić każda dobra matka na moim miejscu – uratowałam jego życie. To daje mi siłę, ale lęk wciąż we mnie rośnie. Co stanie się z nim i jego młodszym bratem i malutką siostrzyczką, jeśli naprawdę trafię za kratki? – zastanawiała się zrozpaczona mieszkanka Kociewia.
Piotr A. skazany za 19 nielegalnych aborcji
W 2008 roku ginekolog Piotr A. usłyszał prawomocny wyrok dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat, przepadku mienia w wysokości 11 tys. zł oraz grzywny w wysokości 1 tys. zł. Sprawa, która trafiła na wokandę Sądu Okręgowego w Gdańsku, dotyczyła zarzutów przeprowadzania nielegalnych zabiegów przerywania ciąży w prywatnym gabinecie lekarza na gdańskim Ujeścisku, gdzie – według ustaleń prokuratury – miało dojść do około stu takich przypadków. Proces w tej sprawie trwał pięć lat. Prokurator domagał się dla oskarżonego surowszej kary, wnioskując o pięć lat pozbawienia wolności oraz dożywotni zakaz wykonywania zawodu lekarza, wskazując na skalę i charakter zarzucanego procederu. Ostatecznie sąd nie podzielił w pełni tej oceny, uznając za udowodnione jedynie kilkanaście przypadków. W sprawie skazany został również pomocnik i ochroniarz lekarza, Krzysztof K., który usłyszał karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata oraz grzywnę, a jego rola wiązana była m.in. z groźbami kierowanymi wobec jednej z klientek.

Fot. Fundacja Życie i Rodzina
Wsparcie społeczne i głosy sprzeciwu
Sprawa zyskała ogólnopolski rozgłos. W obronie mieszkanki naszego regionu stanęły tysiące osób, organizacje społeczne oraz środowiska medyczne. Wsparcie wyrazili także m.in. podróżnik z Kociewia Wojciech Cejrowski oraz biskup Ryszard Kasyna.
W obronie wolności słowa i godności pani Weroniki Krawczyk głos zabrała Fundacja Ordo Medicus.
– Z oburzeniem i głębokim niepokojem przyjmuje do wiadomości wyrok Sądu Rejonowego w Gdańsku, na mocy którego pani Weronika Krawczyk – matka trojga dzieci – została uznana za winną zniesławienia i skazana na trzy miesiące nieodpłatnych prac społecznych, zobowiązana do zapłaty 1812 zł kosztów sądowych oraz do publicznych przeprosin wobec lekarza, który wytoczył jej sprawę. Po trzech latach postępowania sądowego kobieta, która publicznie opisała swoje negatywne doświadczenia medyczne, została ukarana za to, że skorzystała z przysługującego jej prawa do wypowiedzi. Wyrok nie tylko uwłacza godności jednostki, ale jest też niepokojącym sygnałem dla całego społeczeństwa: za słowa prawdy i opis na forum internetowym osobistych doświadczeń można w Polsce stanąć przed sądem. Wolność słowa to nie przywilej, ale prawo gwarantowane przez Konstytucję RP (art. 54) i Europejską Konwencję Praw Człowieka (art. 10). Każdy obywatel ma prawo mówić o tym, co go spotkało, zwłaszcza w relacji pacjent–lekarz, gdzie w grę wchodzi zdrowie, bezpieczeństwo i zaufanie. Ograniczanie tej wolności grozi powstaniem „efektu mrożącego”, który zniechęca ludzi do dzielenia się doświadczeniami ze służbą zdrowia. Wyrok w sprawie pani Weroniki Krawczyk budzi poważne wątpliwości co do proporcjonalności kary i interpretacji prawa w kontekście ochrony dóbr osobistych oraz wolności wypowiedzi. Z przykrością obserwujemy, że coraz częściej w europejskiej przestrzeni publicznej pojawia się zjawisko, które można określić mianem sprawiedliwości ideologicznej, kiedy to orzeczenia sądów zdają się odzwierciedlać światopoglądowe spory, a nie bezstronną analizę prawa i faktów – zaznaczył w liście do prezydenta prezes Fundacji dr Mariusz Błochowiak i zaapelował o ułaskawienie pani Weroniki.
– Ułaskawienie w tym przypadku byłoby nie tylko gestem miłosierdzia i sprawiedliwości wobec jednostki, ale także silnym sygnałem, że państwo polskie stoi po stronie obywateli korzystających z prawa do wolności słowa – podkreślił doktor Błochowiak.
List w podobnym tonie wysłali do prezydenta RP lekarze zrzeszeni w Polskim Stowarzyszeniu Niezależnych Lekarzy i Naukowców, którego celem jest m.in. przywrócenie zawodowi lekarza statusu wolnego zawodu i umożliwienie leczenia zgodnie z sumieniem lekarskim oraz maksymami „Salus aegroti suprema lex esto” (dobro chorego najwyższym prawem – przyp. red.) i „Voluntas aegroti suprema lex esto” (wola chorego niech będzie najwyższym prawem – przyp. red.).
Prezydent zastosował prawo łaski
W poniedziałek, 13 kwietnia prezydent Karol Nawrocki skorzystał z prawa łaski wobec Weroniki Krawczyk. Kancelaria Prezydenta przekazała w komunikacie, że postępowanie ułaskawieniowe prowadzone było na podstawie art. 139 Konstytucji RP, po uprzednim uzyskaniu akt sądowych zgodnie z art. 567 § 2 k.p.k., a sprawa była rozpatrywana przez sądy obu instancji. Prezydent zastosował prawo łaski poprzez darowanie kary ograniczenia wolności, uchylenie obowiązku przeprosin i publikacji wyroku oraz zatarcie skazania. Wskazano również, że chodziło o przestępstwo z art. 212 § 2 k.k.
W uzasadnieniu decyzji podkreślono m.in. incydentalny charakter czynu, ustabilizowany tryb życia skazanej oraz jej sytuację rodzinną – w tym opiekę nad trojgiem dzieci, z których jedno jest niepełnosprawne – a także względy sprawiedliwości i proporcjonalności kary.


























![[POSZUKIWANIA ZAKOŃCZONE] Zaginęła 21-letnia mieszkanka gminy Zblewo [POSZUKIWANIA ZAKOŃCZONE] Zaginęła 21-letnia mieszkanka gminy Zblewo](https://static2.kociewiak.pl/data/articles/sm-4x3-poszukiwania-zakonczone-zaginela-21-letnia-mieszkanka-gminy-zblewo-1775721120.jpg)









Napisz komentarz
Komentarze