czwartek, 29 stycznia 2026 02:09
Reklama
Reklama

Zrobiłem swoje, oddaję władzę młodym.

Pan Paweł Strehlau jest osobą bardzo skromną, lecz z wielkim talentem. Jego pasją od zawsze jest sport i fotografia, w tych też dziedzinach pan Paweł odniósł liczne sukcesy. Przez wiele lat swojej działalności zyskał szacunek ludzi i sławę, o której niechętnie mówi. Niebywały talent i umiejętność wychwycenia tego, co na pozór wydaje się zwykłym elementem życia codziennego, zamieniał w obraz – zdjęcie. W ten sposób Paweł Strehlau doczekał się wyjątkowej wystawy z okazji swoich 80. urodzin.
Zrobiłem swoje,  oddaję władzę młodym.

Pierwsze zdjęcia autorstwa Pawła Strehlau zaczęły powstawać na przełomie roku 1957 i 1958, kiedy to mężczyzna kupił pierwszy aparat.
- Za pierwszą pensję kupiłem sobie aparat Zorkę i zacząłem nim robić zdjęcia – opowiada Paweł Strehlau, wybitny lecz skromny fotograf z Kociewia. - Fotografowałem młodzież w szkole i różne uroczystości, aparaty wtedy były nowością. Bardzo lubiłem robić zdjęcia na ulicy Kościuszki, gdzie były piękne sceny. Kobiety poubierane w czarne chusty, gdzieś obok wchodzili z jakąś trumną, jeździły wozy z węglem lub starogardzkim piwem, nie było żadnych samochodów. To były piękne, aczkolwiek trudne czasy – wspomina nasz rozmówca.

Kiedyś było naprawdę ciężko
Pan Paweł opowiedział nam o początkach swojej przygody z aparatem, która trwa do dnia dzisiejszego. Wiele osób nie zdaje sobie nawet sprawy, jak w minionych latach XX wieku wywoływanie zdjęć było trudne.
- To były zdjęcia, które mi coś dawały. Jak się trochę nazbierało to wysłałem je do oceny, do miesięcznika „Fotografia”. Odpowiedzieli – niezłe zdjęcia, niech pan przyśle nam coś za rok.
Zdjęcia były wtedy czarno-białe. Obrabiałem je sam, w łazience. Robiłem to wywoływaczem, następnie utrwalałem i płukałem zwykłą wodą. To była zabawa... Po czasie nauczyłem się gdzie, co jest i trafiałem ręką po ciemku. Czas wywoływania zdjęć zależał od światła na powiększalniku. Czasem trwało to około minuty albo dwóch. Czasem trzeba było rękoma zasłaniać światło, następnie błyskawicznie trzeba było włożyć to do wywoływacza, przy czerwonym świetle i wychodziło. Była to bardzo żmudna praca. Niekiedy nie wychodziło, wtedy trzeba było wziąć nowy papier i powtarzać czynność aż do skutku. Potem kupiłem sobie minutnik, wtedy już było łatwiej, bo nastawiałem sobie czas i wiedziałem, co ile ma trwać. To było takie pierwsze uproszczenie fotografii przy tym powiększalniku – opowiada nam 80-letni fotograf.

Liczne sukcesy w sporcie
Pan Paweł nie jest wcale zawodowym fotografem. Pierwotnie swoje kroki stawiał w sporcie. Absolwent warszawskiego AWF-u odniósł wiele sukcesów związanych m.in. z podnoszeniem ciężarów.
- Jestem amatorem fotografii. Skończyłem AWF w Warszawie, kierunek wychowania fizycznego i trenerski podnoszenia ciężarów, i przy tych ciężarach zostałem na dłużej.
Miałem krótkie ręce, więc ciężko mi było uprawiać gimnastykę przyrządową. Za to dobrze skakałem, dobrze szło mi też trzymanie rozpiętek na kółkach. Wygrywałem rożne zawody z gimnastykami, którzy ćwiczyli już od wielu lat. Tego wszystkiego uczyłem się na hali, gdzie urzędowało wojsko, była to wtedy ulica Rybińskiego, dziś Chojnicka.
Pamiętam jak raz sobie szli czwórkami, krokiem defiladowym, a ja dołączyłem się do nich i przekroczyłem pilnie strzeżoną bramę. Żołnierze w umundurowaniu podeszli do mnie i pytają: co ja tutaj robię? Zaprowadzili mnie do dowódcy, któremu musiałem udowodnić, że trenuję gimnastykę. Dowódca z podziwem obserwował moje ćwiczenia i stanowczo stwierdził, że będę szkolił jego rekrutów, w zamian dostawałem salę do ćwiczeń na godzinę, wtedy mogłem sobie poszaleć legalnie.
Dobrze mi poszło w podnoszeniu ciężarów. Po niecałym roku ćwiczeń zdobyłem też trzecie miejsce o mistrzostwo Warszawy, trzecie miejsce w akademickich zawodach. Po roku uzyskałem rekord Polski w kategorii juniorów do lat 20, w rwaniu 90 kilogramów – zaznacza Paweł Strehlau. - Byłem również sędzią międzynarodowym, a niedługo potem zostałem asystentem trenera kadry polskiej, za co też uhonorowano mnie medalem. Pełniłem również funkcję prezesa Okręgowego Związku Podnoszenia Ciężarów. Miałem okazję, aby jeszcze bardziej rozwinąć moją pasję fotograficzną, jeżdżąc na zawody w Polsce i za granicą. Jeszcze jako sędzia miałem więcej wolnego czasu, co pozwoliło mi na swobodne chodzenie, zwiedzanie i robienie ciekawych zdjęć. Jako prezes wymyśliłem też imprezę sportową pod nazwą „Błękitna Wstęga Bałtyku”, która trwa do dnia dzisiejszego i jest wydarzeniem międzynarodowym – dodaje starogardzki fotograf.

Klub fotograficzny przy dawnej ulicy Warszawskiej
Po dobrej opinii z miesięcznika o fotografii pan Paweł zapisał się do klubu fotograficznego, który funkcjonował w byłym Domu Kultury przy ulicy Sobieskiego, dawnej Warszawskiej.
- Było tam sporo osób w moim wieku. Postanowiliśmy robić zdjęcia i je wysyłać. Wysyłaliśmy je na wszystkie adresy, które do nas spływały, o których się dowiedzieliśmy, do Poznania, do Wrocławia i do Warszawy, tam odnosiliśmy sporo sukcesów, ale te zdjęcia jakoś do nas nie wracały. To było dla nas trochę mało. Zapisaliśmy się do Polskiego Towarzystwa Fotograficznego oddział w Gdańsku. Spotkania zawsze odbywały się w małym pokoiku. Było to doświadczone towarzystwo, my młodzi chłonęliśmy od nich wiedzę i ni stąd, ni zowąd w '61 roku ogłoszono wystawę w Dworze Artusa, to nas ruszyło. Wysłaliśmy zdjęcia i o dziwo moje dwa zostały przyjęte! Będzie je można również zobaczyć na mojej najbliższej wystawie – tłumaczy Kociewiak.

Więcej na ten temat znajdziesz w aktualnym wydaniu Gazety Kociewskiej!





Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: mmmTreść komentarza: Problem jest systemowy i nie dotyczy tylko Starogardu. Strażnik miejski w Warszawie wystawia średnio 1,5 mandatu dziennie, gdzie pracownik obsługujący strefę płatnego parkowania w tym samym czasie kilkadziesiąt. Strażnicy działają prawie wyłącznie na wezwanie, sami nie podejmują prawie żadnych działań, a na wezwany patrol czeka się około dwóch dni. W Polsce panuje mit mówiący, że Straż Miejska istnieje tylko po to żeby łatać dziurę w budżecie, a w praktyce mandatów jest tak mało, że nie utrzymaliby się z tego przez miesiąc. Druga sprawa, że wiele osób wciąż chętniej piętnuje zgłaszającego wykroczenie niż kierowcę, który nielegalnym parkowaniem blokuje chodnik, zasłania przejście dla pieszych, czy niszczy trawnik. Nie wiem co musiałoby się stać, żeby zmieniła się nasza mentalność.Data dodania komentarza: 26.01.2026, 09:25Źródło komentarza: [FOTO, WIDEO] Parkują gdzie chcą i jeżdżą po chodnikach między pieszymi! Rynek - wizytówka miasta czy centralny parking Starogardu?Autor komentarza: teraz jaTreść komentarza: Po pierwsze : Ameryka Północna to nie Stany Zjednoczone Po drugie : Na mocy konstytucji duńskiej z 1953 roku Grenlandia jest integralną częścią Królestwa Danii, posiadającą od 1979 roku szeroką autonomię. W kwestii duńskich władz centralnych, które na Grenlandii reprezentuje wysoki przedstawiciel, są: sprawy konstytucji, obrony, polityki zagranicznej i monetarnej. Grenlandia wybiera 2 deputowanych do parlamentu duńskiego (Folketing). Lokalnym organem władzy ustawodawczej jest Landsting (kadencja 4 lata, z wyborów powszechnych), władzy wykonawczej – rząd, odpowiedzialny przed Landstingiem Po trzecie : mam nadzieję , że tym razem opublikujecie ten komentarz . PozdrawiamData dodania komentarza: 25.01.2026, 11:45Źródło komentarza: FELIETON: Grenlandia i Port HallerAutor komentarza: WTreść komentarza: 😉Data dodania komentarza: 24.01.2026, 18:53Źródło komentarza: Bluzy firmowe z logo - jakie wybrać?Autor komentarza: MAŻORETKI ŻANDARMETKI Spółdzielczego Domu Kultury w TczewieTreść komentarza: ŻANDARMETKI to nasza nazwa zespołu, ale dziękujemy za artykuł. 🙂Data dodania komentarza: 24.01.2026, 18:52Źródło komentarza: Mażoretki i Żandarmetki zapraszają do drużyny. Nowa oferta Spółdzielczego Domu Kultury w TczewieAutor komentarza: taka prawdaTreść komentarza: Port Haller -nowy pomysł PIS na ograbienie polskiego podatnika.Data dodania komentarza: 24.01.2026, 17:23Źródło komentarza: FELIETON: Grenlandia i Port HallerAutor komentarza: gratulujęTreść komentarza: Ogródki restauracyjne wśród śmierdzących samochodów. Fantastyczny pomysł.Data dodania komentarza: 23.01.2026, 13:00Źródło komentarza: [FOTO, WIDEO] Parkują gdzie chcą i jeżdżą po chodnikach między pieszymi! Rynek - wizytówka miasta czy centralny parking Starogardu?
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama