środa, 28 stycznia 2026 15:05
Reklama
Reklama

Lekarze protestują, pacjenci pomstują - zamieszanie wywołane nowym rozporządzeniem ministra zdrowia

STAROGARD GD. Nowy rok, dla wielu niosący nowe nadzieje, wylał trochę zimnej wody na nasze głowy. Od 1 stycznia bowiem przez Ministerstwo Zdrowia w życie zostały wprowadzone zmiany odnośnie leków refundowanych i sposobu wypisywania recept. Powstałe zamieszanie, brak przepływu informacji, jest już tak duże, iż spowodowało protesty lekarzy i niepokój wśród najbardziej zainteresowanych, czyli pacjentów.
Lekarze protestują, pacjenci pomstują - zamieszanie wywołane nowym rozporządzeniem ministra zdrowia
W poniedziałek w starogardzkich aptekach zaczęły pojawiać się pierwsze recepty z pieczątką „Refundacja do decyzji NFZ”. Oznacza to, iż apteka może, ale nie musi uwzględnić zniżki na lek refundowany. W wielu przypadkach w kraju jest tak, że osoba chora musi wykupić lek według pełnej jego stawki. Niejednokrotnie, szczególnie dla emerytów i rencistów, jest to niemożliwe, bo po prostu ich na to nie stać.
–  To jest kwestia uznania przez farmaceutę, czy chce przejąć na siebie odpowiedzialność za realizację recepty z taką pieczątką. Jeśli tak, to realizuje receptę, pod warunkiem, że wszystkie inne aspekty są spełnione. Jest to jednakże o tyle niebezpieczne, gdyż w chwili kontroli, za popełniony błąd na zrealizowanej recepcie ponosi konsekwencje farmaceuta. Ale najczęściej jest tak, że oprócz  napisu „Refundacja do decyzji NFZ”, recepta ma inne formalne błędy i my jesteśmy zobligowani liczyć tę receptę jako 100-procentową. A pacjent musi wrócić do lekarza i poprosić o nową receptę wypisaną w sposób poprawny – mówi nam właściciel jednej ze starogardzkich aptek, radny miejski Jan Kilian. – Ubolewam nad tym, iż w rozmowach pomija się właśnie środowisko farmaceutów. Cała ta sprawa niejako skłóca niepotrzebnie lekarzy i farmaceutów.

W tle głosy obawy i niepewności
Głosy pacjentów również nie nastrajają optymistycznie. Zapytani o opinię, odpowiadają na gorąco prawie jednogłośnie, że jest po prostu bałagan i nie wiedzą, gdzie szukać informacji.
– Mam obawy, ale mimo wszystko myślę, że nie będzie tak źle. Sądzę, że jest więcej zamieszania, niż to wszystko jest tego warte – stwierdza pacjentka jednej z przychodni starogardzkich, pani Zofia S. – A przekonamy się, jak będziemy kupowali leki. Ja sobie nie wyobrażam, aby było jeszcze gorzej, inaczej.  Jak słyszałam, to wszyscy mają obawy. Sami lekarze nie wiedzą, co ich czeka, a tym bardziej pacjenci to już w ogóle. Jak się nie ma nic, tylko emeryturę, to jest strach. Przy niskiej rencie – 800 zł, nie ma szans na zakup leków po jeszcze wyższych cenach. Nie ma w ogóle informacji, tylko, to co słyszymy w telewizji i przeczytamy w prasie. Niby się dużo mówi, ale nie ma prawdziwej dyskusji. Z ludźmi w ogóle się nie rozmawia.
– Ogromny bałagan i brak szacunku dla pacjenta! Przede wszystkim żałuję, że teraz nie będzie aptek z tańszymi lekami. I to lekarz ma jeszcze sprawdzać, co ile kosztuje, wypełniać dokumenty, skomplikowane recepty. A poświecić wystarczająco dużo czasu pacjentowi – nie da rady. To nie idzie w dobrym kierunku, bo lekarze nie zajmą się pacjentami, tylko przepisami. To niepotrzebne obciążanie samych lekarzy – dodaje pacjentka.

Wzajemna wyrozumiałość lekiem na kryzys
Jak wygląda zatem samo przyjście do apteki z nową receptą?
– Przewidując słusznie, że będą perturbacje, wielu pacjentów w aptekach nie ma. Jest natomiast zdenerwowanie i to ogromne – przyznaje J. Kilian. – Informacja jaka doszła do nas, jako osób pracujących w aptece, była bardzo skromna i  wymieszana. Na to nakładają się reakcje lekarzy, którzy wiedzą jeszcze mniej, aniżeli farmaceuci, co do sposobu wypisywania recept itd. Do tego dochodzi jeszcze bunt lekarzy, którzy nie zgadzają się z pewnymi decyzjami Ministerstwa Zdrowia i to powoduje złożoną nerwowość. Sądzę, że to musi ulec pewnemu uproszczeniu, bo na dłuższą metę niemożliwe jest, aby system w takiej formie się utrzymał. Będą potrzebne bezwzględnie decyzje ministra. Bez szybkich decyzji nie da się długo tak funkcjonować – kwituje radny.
Zdaniem Marii Orlikowskiej – Płaczek, kierownika Przychodni Lekarskiej przy ul. Hallera w Starogardzie Gd., przychodnie są dobrze przygotowane i rozumieją pacjentów.
–    Poniedziałek pierwszy dzień roboczy po wejściu w życie „ustawy refundacyjnej” przebiegł spokojnie. Stawiamy pieczątki zgodnie z „protestem pieczątkowym” – informuje Maria Orlikowska-Płaczek.

Więcej w Gazecie Kociewskiej,
która ukazuje się wraz z dziennikiem Pomorza
na terenie powiatu starogardzkiego.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Pepe 03.01.2012 19:32
aptekarze aptekarze jakoś nie protestują, nie mają powodu, przeciętna apteka w polsce generuje zysk w granicach 500 tysięcy złotych rocznie, także miła pani zza okienka jest lepszą bizneswomen niż włąsciciel śroedniej firmy

Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: mmmTreść komentarza: Problem jest systemowy i nie dotyczy tylko Starogardu. Strażnik miejski w Warszawie wystawia średnio 1,5 mandatu dziennie, gdzie pracownik obsługujący strefę płatnego parkowania w tym samym czasie kilkadziesiąt. Strażnicy działają prawie wyłącznie na wezwanie, sami nie podejmują prawie żadnych działań, a na wezwany patrol czeka się około dwóch dni. W Polsce panuje mit mówiący, że Straż Miejska istnieje tylko po to żeby łatać dziurę w budżecie, a w praktyce mandatów jest tak mało, że nie utrzymaliby się z tego przez miesiąc. Druga sprawa, że wiele osób wciąż chętniej piętnuje zgłaszającego wykroczenie niż kierowcę, który nielegalnym parkowaniem blokuje chodnik, zasłania przejście dla pieszych, czy niszczy trawnik. Nie wiem co musiałoby się stać, żeby zmieniła się nasza mentalność.Data dodania komentarza: 26.01.2026, 09:25Źródło komentarza: [FOTO, WIDEO] Parkują gdzie chcą i jeżdżą po chodnikach między pieszymi! Rynek - wizytówka miasta czy centralny parking Starogardu?Autor komentarza: teraz jaTreść komentarza: Po pierwsze : Ameryka Północna to nie Stany Zjednoczone Po drugie : Na mocy konstytucji duńskiej z 1953 roku Grenlandia jest integralną częścią Królestwa Danii, posiadającą od 1979 roku szeroką autonomię. W kwestii duńskich władz centralnych, które na Grenlandii reprezentuje wysoki przedstawiciel, są: sprawy konstytucji, obrony, polityki zagranicznej i monetarnej. Grenlandia wybiera 2 deputowanych do parlamentu duńskiego (Folketing). Lokalnym organem władzy ustawodawczej jest Landsting (kadencja 4 lata, z wyborów powszechnych), władzy wykonawczej – rząd, odpowiedzialny przed Landstingiem Po trzecie : mam nadzieję , że tym razem opublikujecie ten komentarz . PozdrawiamData dodania komentarza: 25.01.2026, 11:45Źródło komentarza: FELIETON: Grenlandia i Port HallerAutor komentarza: WTreść komentarza: 😉Data dodania komentarza: 24.01.2026, 18:53Źródło komentarza: Bluzy firmowe z logo - jakie wybrać?Autor komentarza: MAŻORETKI ŻANDARMETKI Spółdzielczego Domu Kultury w TczewieTreść komentarza: ŻANDARMETKI to nasza nazwa zespołu, ale dziękujemy za artykuł. 🙂Data dodania komentarza: 24.01.2026, 18:52Źródło komentarza: Mażoretki i Żandarmetki zapraszają do drużyny. Nowa oferta Spółdzielczego Domu Kultury w TczewieAutor komentarza: taka prawdaTreść komentarza: Port Haller -nowy pomysł PIS na ograbienie polskiego podatnika.Data dodania komentarza: 24.01.2026, 17:23Źródło komentarza: FELIETON: Grenlandia i Port HallerAutor komentarza: gratulujęTreść komentarza: Ogródki restauracyjne wśród śmierdzących samochodów. Fantastyczny pomysł.Data dodania komentarza: 23.01.2026, 13:00Źródło komentarza: [FOTO, WIDEO] Parkują gdzie chcą i jeżdżą po chodnikach między pieszymi! Rynek - wizytówka miasta czy centralny parking Starogardu?
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama