wtorek, 15 września 2026 04:15
Reklama

Opowieści spod kaflowego pieca cz. 1

POMORZE. Przeczytaj nagrodzone prace. Rozpoczynamy publikację prac, które zostały nadesłane na IV Konkurs Literacki im. Bernarda Janowicza. Dziś pierwsza część pracy Teresy Thiel-Kubackiej z Gdyni „Opowieści spod kaflowego pieca”, która zajęła pierwsze miejsce.
Opowieści spod kaflowego pieca cz. 1
W naszym mieszkaniu w Gdańsku - Wrzeszczu jeszcze kilka lat temu stały piece, a wśród nich wyróżniał się szczególnie jeden, okazały, wysoki i przysadzisty. Jego białe kafle odcinały się od jasnozielonych  ścian, zaś zwieńczenie pieca tworzyła korona z ceramicznych kafli, pomalowanych przez poprzednich lokatorów nie wiadomo dlaczego olejną farbą. Ten wrzeszczański piec miał dla mnie szczególne znaczenie. Przypominał inny, podobny, bardziej jednak imponujący, przy którym, czy pod którym, jak pod drzewem wzrastałam i wychowałam się. Stał on we dworze, w dawnym salonie, w Ornasowie koło Pelplina. Ogrzanie mieszkania we Wrzeszczu starymi, przedwojennymi jeszcze piecami było uciążliwe i kosztowne i dlatego w końcu usunęliśmy je, i jak w całej kamienicy, założono nam centralne ogrzewanie. Od tego czasu, od wysuszonego kaloryferami powietrza, zaczęły się nasze choroby, często anginy, infekcje. Dzieci, i ja ciągle się przeziębiamy, to Jacek, to Honoratka opuszczają zajęcia szkolne, chodzą po mieszkaniu z obwiązanym gardłem i piją syrop z pokrojonej w plasterki i posypanej cukrem cebuli. Podgrzewam miseczkę z osłodzoną cebulą na kaloryferach tak samo jak kiedyś czyniła to mama w domu, we dworze w Ornasowie, tyle, że wstawiła miseczkę do „duchówki” w górnej części ozdobnego, wysokiego pieca.
Piec i ...ból gardła
Piec ten pewnie i stabilnie stał w rogu niegdysiejszego salonu. Piął się w górę białością kafli, niektóre z nich oplatała siatka drobnych pęknięć. Były one i tak nieznaczne w porównaniu ze zniszczeniem ścian, powyginanymi, nieszczelnymi, wysokimi oknami, pokrzywionymi deskami podłogi z resztkami parkietu. Ten piec z wieńczącą go wysoko, prawie u sufitu koroną kaflowych liści i owoców winogron o wytartym kolorze złota i przyszarzałej zieleni był jak ostatni arystokrata czy kapitan na tonącym statku. Jest szary, styczniowy poranek. Kolejny dzień przebywam na zwolnieniu lekarskim. Ból gardła jest jeszcze dokuczliwy, chociaż gorączka powoli mija. Jestem sama w mieszkaniu, dzieci w szkole, mąż wcześnie wyszedł do pracy. Bolą mnie oczy, razi światło, nie mogę czytać. Wtulam głowę w poduszkę, otulam się kołdrą ale uczucie chłodu trwa dalej. Ciepło promieniujące z kafli pieca z pewnością by mi pomogło. Chociażby się, jak dawniej, w dzieciństwie, oprzeć plecy o piecowe kafle, czuć ich łagodne, kojące ciepło. Jak wtedy, gdy budząc się do szkoły w szarości poranka lub zapadając wieczorem w sen, widziałam ostatnim spojrzeniem ten biały, olbrzymiejący z mojego posłania piec, wydający się, na tle zniszczonego, brudnego otoczenia, jednym trwałym, jasnym miejscem odniesienia. Zwłaszcza jesienią i zimą, gdy z szerokich, nieosłoniętych pól wokół Ornasowa wiały wiatry, gięły, szarpały, nierzadko łamały stare drzewa przy dworze, a liczne niedomknięte wejścia z oberwanymi zamkami wpuszczały gwiżdżące podmuchy. Na dachu łomotały luźne deski, z okien widoczne było błoto rozjeżdżone samochodami ciężarowymi dowożącymi i wywożącymi jakiś sprzęt z budynków Unimoru pobudowanych przed wjazdem do dworu. Bielejący mi nad głową piec z którego kafli biło ciepło wydawał się tworzyć jedyną bezpieczną wokół siebie przestrzeń. Czytaliśmy  wówczas w szkole „Pana Tadeusza”, a pani od polskiego przynosiła nam na lekcje różne ilustracje aby przybliżyć treść poematu, m. Innymi sceny polowań, balu. Oglądałam też w telewizji filmy „Popioły” i „Hrabinę Cosel” i wieczorami gdy ojciec gasił światło mnie i rodzeństwu i tylko wielka lampa przy zakładzie produkcyjnym rozpraszała ciemności, wyobrażałam sobie jak dwuskrzydłowe drzwi otwierają się i wraz z dźwiękami muzyki wpadają roztańczone pary. Kawalerowie w srebrzystych, przypudrowanych peruczkach i kolorowych fraczkach, panie w szerokich krynolinach, jakaś para podbiegła do pieca w salonie, zatrzymuje się przy nim, słychać śmiech i rozmowy. Podłoga błyszczy, w oknach odbija się światło świec. W tworzeniu takich obrazów nie przeszkadzała mi ani łuszcząca się z odrapanych drzwi farba, nawet deskami zabite w nich dwie dziury, ani czarna, nie pomalowana podłoga o wykrzywionych deskach. Dwór z datą 1861r. widoczną nad bocznym wejściem pobudzał moją wyobraźnię, a później to już nawet wiedziałam, że wybudowano go na dwa lata przed powstaniem styczniowym. Latem udawało mi się pod jednym z drzew, gdy nie wiał wiatr, było cicho i słyszałam tylko szelest liści , czytać książki póki ojciec nie wrócił z pracy w cukrowni w Pelplinie. Wtedy bowiem, gdy było jeszcze stosunkowo wcześnie, szliśmy ze starszym rodzeństwem "w buraki" albo zerwać "zielone" dla ptactwa i dwóch świń, które rodzice trzymali w chlewiku. Czasami miałam potrzebę opowiedzenia komuś o swoich odczuciach, wyobrażeniach ale moje starsze rodzeństwo zajęte było swoimi sprawami i pewno zlekceważyłoby moje "bajki", a rówieśnicy tylko by je wyśmiali. Z nimi, z chłopcami z sąsiedztwa za płotem, z czworaków z czerwonej cegły natomiast bawiliśmy się w Indian. Malowaliśmy twarze w wojenne barwy, wtykaliśmy pióra za obwiązane wokół opaski i na wzgórzu, za torami kolei Tczew- Pelplin, w rosnącym tam chaszczach i wśród drzew powtarzaliśmy przygody z " Winnetou" Karola Maya, który to cykl ja jedynie czytałam i ta wiedza sprawiła, że chłopcy przyjęli mnie do swojej bandy. Bywało gdy jakieś interesujące sytuacje z książki udało nam się zrealizować i dzień był pełen przygód wojennych, awansowałam okresowo nawet na zastępcę wodza plemienia. Zabawy te nie trwały długo. Rodzice wysyłali do nas rodzeństwo, trzeba było przerwać indiańskie łowy i wypowiadane wojny i popilnować krów albo je przepalować bądź iść, gdy byliśmy już starsi, do udoju. Budzę się z półsnu, minęło chyba kilka godzin. Powinnam pić dużo płynów, soku. Muszę wstać i w kuchni zaparzyć sobie herbatę ziołową. Mieszkanie jest już pełne południowego światła. Wracam z gorącą herbatą i znów się kładę. Ogarniają mnie senne myśli, wspomienia...
Koniec wakacji
Kończyły się wakacje, wracaliśmy do szkoły, przychodziła jesień i zima...Gromadziliśmy się, wszyscy domownicy, wokół źródła ciepła, przy wielkim, białym piecu. Moja mama miała też sentyment do tego zdobionego żelazną, rzeźbioną kratą przed paleniskiem pieca. I mimo tego, że napalenie w nim, wobec zapadających się wewnątrz cegieł, było trudne, bo jak oboje rodzice mówili, piec nie miał "cugu", ona lubiła, gdy w końcu piec był nagrzany, siąść przy nim z robótką ręczną, cerowaniem, albo zwyczajnie ogrzewać zziębnięte, po wieczornym obrządku ręce. Pamiętam też, że dwa czy trzy razy, gdy sąsiadka pani Gałązkowa przyniosła nalewkę z wiśni i obie wypiły po kilka kieliszków, mama stojąc i grzejąc się przy piecu, śpiewała starą przedwojenną piosenkę "Puchowy śniegu tren w krąg roztoczył swe czary.." Zapamiętałam z dzieciństwa ten stary szlagier, z czasów gdy w Rajkowach przed wojną przychodziła do majątku państwa Brzozowskich do pomocy w ogrodzie. Głos kobiecy z akompaniamentem pianina śpiewający w dalszym ciągu piosenkę "...dźwięczą sanek janczary.." docierał do  niej przez okno gdy pieliła grządki w warzywniaku czy pomagała przy zbiorze owoców. Zapewne takie wspomnienia sprawiły, że gdy po latach zamieszkała u nas w Gdańsku- Wrzeszczu i wybrała dla siebie pokój do zamieszkania, wskazała na ten, który jeszcze wówczas miał wysoki , zdobiony piec, podobny do tego z Ornasowa. Nikt nie oponował odnośnie jej wyboru bo to głównie ona, z własnych oszczędności finansowała wykupienie naszego mieszkania. Sprowadziła się do nas aby pomóc w opiece nad dwojgiem naszych dzieci, źle się też czuła nie mogąc porozumieć się z synową, ciasno jej zresztą było z rodziną brata w dwu-pokojowym mieszkaniu w Pelplinie. Budzę się i zasypiam. Jest mi ciepło, łagodnie przechodzę ze snu we wspomnienia i wracają ponownie dawne czasy.Naukę w liceum w Pelplinie, zresztą za namową pani od polskiego , bo rodzice uważali, że tak jak starsze rodzeństwo powinnam podjąć wcześniej naukę zawodu, rozpoczęłam gdy cała rodzina przeniosła się do Pelplina, na ulicę Dworcową. Ojciec odtąd miał blisko do pracy w cukrowni, mama zatrudniła się jako sprzątaczka też w cukrowni.
Awans wychodzony
Mieszkanie w bloku wszyscy oceniliśmy jako awans " wychodzony" do władz w latach 70-tych przez matkę, a "wypisany" przez ojca, którego skargi na jakość mieszkania, dzielonego z kilkoma rodzinami we dworze w Ornasowie, sprowadzały kolejne komisje mieszkaniowe. Rodzice odetchnęli wreszcie od trudu ciągłego uszczelniania niedogrzanego mieszkania, kłótni z sąsiadami, od jesiennego błota i wiosennych roztopów. Jednak po pierwszych zachłyśnięciach się "miastowym życiem" , sklepami, ciastkiem "kupnym" w cukierni, wygodami mieszkania, głównie łazienką i ciepłem kaloryferów, brakować mi zaczęło szczególnie gdy zima minęła przestrzeni pól, zieleni swobodnie, bujnie rosnącej, podchodzącej pod okna, zapachów traw nawet chwastów przydrożnych. Katedra pelplińska dominująca nad miasteczkiem, której bogactwo historyczne, architektoniczne dopiero teraz z perspektywy Gdańska doceniam.

Cdn.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Koncerty wrześniowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Koncerty wrześniowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w GdańskuKoncerty symfoniczne i wydarzenia organizowane i współorganizowane przez PFB we wrześniu Sala Koncertowa PFB11/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 43-151,50 złKoncert symfoniczny – W rytmie Buenos AiresArpi Sinanyan – sopranWystąpią:Orkiestra PFBArtur Koza – dyrygentArpi Sinanyan – sopranTomasz Marut – fortepianPaweł Zagańczyk – bandoneonMonika Orłowska – skrzypceChór Filharmonii ŁódzkiejProwadzenie: Krzysztof DąbrowskiW programie:Astor Piazzolla – Cztery pory roku w Buenos Aires [22’]Przerwa [20']Martín Palmeri – Misa a Buenos Aires [37’]Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej niezbyt często grywa kompozycje latynoamerykańskie. Tak właśnie będzie podczas pierwszego wrześniowego koncertu. Filharmoników gdańskich poprowadzi Artur Koza, na co dzień kierownik Chóru Filharmonii Łódzkiej, który również wystąpi w Sali Koncertowej 11 września. Zaśpiewa znakomita ormiańska sopranistka Arpi Sinanyan, a solowe partie instrumentalne wykonają: pianista Tomasz Marut, grający na bandoneonie Paweł Zagańczyk (wystąpią w kompozycji Palmeriego) oraz skrzypaczka Monika Orłowska (solistka utworu Piazzolli).Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Koncertowa PFB18/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 38-131,50 złInauguracja sezonu artystycznego 2026/2027Wystąpią:Orkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentDavid Khrikuli – fortepianDavid Khrikuli fot. Juan Luis PoutProwadzenie: Konrad MielnikW programie:Fryderyk Chopin – II Koncert fortepianowy f-moll op. 21 [30’]Przerwa [20’]Gustav Mahler – I Symfonia D-dur Tytan [50’]Koncert, którym inaugurujemy sezon artystyczny, to zawsze moment szczególny. Orkiestrę Polskiej Filharmonii Bałtyckiej poprowadzi oczywiście jej szef artystyczny maestro George Tchitchinadze. Solistą podczas pierwszej części koncertu będzie gruziński pianista David Khrikuli, finalista ubiegłorocznego Konkursu Chopinowskiego. W jego wykonaniu zabrzmi II Koncert fortepianowy f-moll op. 21 Fryderyka Chopina (który Khrikuli wykonywał podczas finałowego etapu Konkursu). W drugiej koncertu części zabrzmi pełna ironii, fascynacji naturą czy pieśnią ludową I Symfonia D-dur Tytan Gustava Mahlera. Główny Sponsor PFB – Mecenas Kultury  Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Kameralna PFB20/09/2026, niedziela, godz. 12:00Bilety w cenie: 25-41 złKlasyka na Ołowiance – Fortepian w tańcuMikołaj Sikała fot. Mateusz Słodkowski Wystąpią:Emilia Biskupska – fortepianZuzanna Lisiecka-Madeja – fortepianMikołaj Sikała – fortepianDaniel Ziomko – fortepianProwadzenie, kierownictwo artystyczne: Dominika Glapiak W programie: utwory Mikołaja Sikały oraz jego aranżacje utworów takich kompozytorów, jak Igor Strawiński, Darius Milhaud, Leonard Bernstein, Ernesto Lecuona czy George GershwinPomysłodawczyni i prowadząca cykl Klasyka na OłowianceDominika Glapiak na pierwsze spotkanie w nowym sezonie proponuje muzykę taneczną jako inspirację dla kompozytorów. W rozmaitych konfiguracjach na jednym fortepianie zagrają Emilia Biskupska, Zuzanna Lisiecka-Madeja, Mikołaj Sikała i Daniel Ziomko, prezentując utwory wykonywane na cztery ręce, a także - co w życiu koncertowym zdarza się niezwykle rzadko - na sześć oraz finalnie na osiem rąk. Zabrzmi muzyka gdańskiego pianisty i kompozytora Mikołaja Sikały, którego utwory balansują między klasyczną formą oraz bogactwem świata muzyki rozrywkowej. Będą też dzieła oryginalne, nawiązujące między innymi do brzmień jazzowych, klubowych oraz latynoamerykańskich, a także transkrypcje rozmaitych przebojów XX-wiecznych kompozytorów (m.in. słynne Mambo z suity West Side Story).  Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Koncertowa PFB25/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 33-131,50 złKoncert symfoniczny – Valerij SokolovValerij Sokolov – skrzypceWystąpią:Orkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentValerij Sokolov – skrzypce W programie:Wolfgang Amadeusz Mozart – Uwertura do opery Don Giovanni K.527 [6']Piotr Czajkowski – Koncert skrzypcowy D-dur op. 35 [37']Przerwa [20']Wolfgang Amadeusz Mozart – Symfonia g-moll nr 40 K.550 [27']Miesiąc zwieńczy koncert z udziałem świetnego ukraińskiego skrzypka, laureata Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. George’a Enescu w Bukareszcie w 2005 roku Valerija Sokolova. Artysta wraz z Orkiestrą Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą maestro George’a Tchitchinadze zagra jedno z najbardziej znanych dzieł literatury skrzypcowej i zarazem jeden z najbardziej efektownych koncertów romantycznych, czyli Koncert skrzypcowy D-dur op. 35 Piotra Czajkowskiego. Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.09.2026
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Kociewiak Treść komentarza: Skarszewy to bogate miasto, można ich dymać. Data dodania komentarza: 31.08.2026, 08:13 Źródło komentarza: Dojenie mieszkańców za wodę czy wywóz śmieci trwa Autor komentarza: Mieszkaniec St. Treść komentarza: Urzędasy mają w du.ie takie inwestycje i nowe miejsca pracy . Kasę mają z dotacji i spokojne posadki. Data dodania komentarza: 29.08.2026, 21:09 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: radek otwór Treść komentarza: I tym sposobem przepędzono potencjalnie kilkaset miejsc pracy. W Gietrzwaładzie też byli dumni z siebie....przez miesiąc, jak pustka w portfelu i bezrobocie zajrzało do codzienności. Data dodania komentarza: 27.08.2026, 13:32 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: Życzliwy Treść komentarza: A mogło być tak pięknie i jak zawsze ludzie się przestraszyli czegoś o czym nie mają pojęcia ;) Data dodania komentarza: 27.08.2026, 13:17 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: KOT Treść komentarza: Skarszewy to ciekawa kraina, można ich dymać bez mydła. Data dodania komentarza: 27.08.2026, 07:11 Źródło komentarza: Dojenie mieszkańców za wodę czy wywóz śmieci trwa Autor komentarza: Ja Treść komentarza: Najpierw należy dowiedzieć się u źródła a później cokolwiek pisać . Powtarzanie głupot pewnej redakcji i grupy ludzi a fb nie służy ani wam ani Starogardzianom . Data dodania komentarza: 26.08.2026, 18:10 Źródło komentarza: Zakład zagospodarowania odpadów w mieście?! Mieszkańcy „Kochanek”mają wiele wątpliwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama