Podczas konferencji głos zabrała prezes okręgu gdańskiego Nowej Nadziei Natalia Kołc. W swoim wystąpieniu odniosła się do medialnych doniesień dotyczących warszawskiego Szpitala Południowego i przekonywała, że problemy ochrony zdrowia nie wynikają wyłącznie z poziomu finansowania, ale przede wszystkim z nieefektywnego wydawania publicznych pieniędzy.
– Lekarz milioner, salonik VIP dla Koalicji Obywatelskiej. Warszawski Szpital Południowy i sytuacja, jaka tam zapanowała, jest zaprzeczeniem tezy, że jedynym rozwiązaniem problemów ochrony zdrowia jest dosypywanie kolejnych miliardów. Od 2016 r. nakłady na zdrowie wzrosły o 130 proc., a liczba wykonanych świadczeń tylko o 6 proc. Problemem nie jest już tylko wysokość wydatków. Problemem jest przede wszystkim efektywność ich wydawania. Pacjentów nie leczą budżety, tylko sprawnie działający system opieki. Dlatego sprawdzimy każdy szpital, każdą podejrzaną nominację i każdy przypadek uprzywilejowanego traktowania polityków. Sprawdzimy, czy w gdańskich szpitalach znajdziemy kolegów Koalicji Obywatelskiej – mówiła.
Kołc podkreślała również, że zdaniem jej ugrupowania w systemie ochrony zdrowia dochodzi do sytuacji, w których osoby bez odpowiednich kompetencji obejmują stanowiska finansowane z publicznych pieniędzy.
– Dziś mamy patologiczny system, w którym pojawiają się informacje o osobach bez odpowiedniego doświadczenia obejmujących kluczowe stanowiska i zarabiających ogromne pieniądze z publicznych środków. Polacy mają prawo pytać: ilu jeszcze partyjnych kolegów utrzymuje ten system? Ile pieniędzy, które powinny trafiać do pacjentów, trafia do ludzi dobrze umocowanych politycznie? – pytała.
"Struktury KO działają w całej Polsce tak samo"
Prezes gdańskich struktur Nowej Nadziei oceniła również, że obecny model funkcjonowania ochrony zdrowia premiuje grupy posiadające wpływy polityczne, podczas gdy pacjenci nadal mierzą się z ograniczonym dostępem do świadczeń.
– Obecny dziadowski system ochrony zdrowia jest świetny dla lekarzy, bo zarabiają miliony, dla Big Pharmy, bo zarabiają miliardy i dla polityków, bo mają badania poza kolejnością, saloniki VIP i miejsca w radach nadzorczych szpitali. Jest tylko beznadziejny dla pacjentów, którzy za to wszystko płacą i muszą potem umierać w kolejkach. Przypadek warszawskiego radnego z KO Dawida Kacprzyka, który zarobił 1,6 mln zł w szpitalu, nie jest dla nas w Gdańsku niczym nowym. To tylko pokazuje, że struktury KO działają w całej Polsce tak samo. To jest systemowy problem. Władza przejmuje spółki i traktuje je jak swoje. Ta afera pokazuje pewien mechanizm. A kiedy zaczyna się analizować mechanizm, szybko okazuje się, że jedna sprawa prowadzi do następnej. Dlatego jestem przekonana, że to dopiero początek – stwierdziła.

Podwójne standardy w ochronie zdrowia
Kolejną mówczynią była prezes oddziału starogardzkiego Nowej Nadziei Oliwia Chyła. W swoim wystąpieniu skupiła się przede wszystkim na doświadczeniach pacjentów korzystających z publicznej ochrony zdrowia oraz poczuciu niesprawiedliwości związanym z doniesieniami o przywilejach dla wybranych osób.
– Stoję tu dzisiaj nie tylko jako działaczka polityczna, ale przede wszystkim jako obywatelka, która tak jak miliony Polaków płaci składki zdrowotne i oczekuje, że publiczna służba zdrowia będzie działać uczciwie i sprawnie. Spotkaliśmy się tutaj, ponieważ Polacy mają dość podwójnych standardów w ochronie zdrowia. Przez lata słyszymy, że brakuje pieniędzy. Brakuje lekarzy. Brakuje pielęgniarek. Brakuje miejsc. Brakuje terminów. Ale kiedy zwykły obywatel potrzebuje pomocy, często słyszy: „proszę czekać”. Czeka godzinami na SOR-ze, miesiącami do specjalisty, a czasem latami na zabieg – mówiła.
Jak podkreślała, szczególne emocje budzą informacje o wysokich wynagrodzeniach finansowanych z publicznych środków oraz o tworzeniu specjalnych przywilejów dla osób posiadających odpowiednie kontakty.
– I właśnie dlatego ludzi tak bardzo oburzają informacje o milionowych zarobkach finansowanych z publicznych pieniędzy oraz o tworzeniu specjalnych przywilejów dla wybranych. Bo państwo powinno traktować wszystkich obywateli równo. Nie może być Polski dla elit i Polski dla reszty społeczeństwa. Nie oczekuję specjalnych pokoi dla ludzi z odpowiednimi legitymacjami. Oczekuję lekarza, krótszej kolejki i godnego traktowania. Nie może być sytuacji, w której zwykły człowiek stoi w kolejce, a osoby z odpowiednimi znajomościami czy stanowiskami mają osobne ścieżki – podkreślała.
Problemem jest system, a nie ludzie
Oliwia Chyła zwróciła również uwagę na sytuację personelu medycznego, który jej zdaniem nie jest odpowiedzialny za problemy systemowe.
– Wiem i widzę, jak wygląda ochrona zdrowia od środka. Widzę zmęczonych ratowników, pielęgniarki i lekarzy i uwierzcie mi, drodzy państwo, na słowo, nie zarabiają ponad 1,5 mln złotych pomimo tego, że codziennie wykonują ogrom pracy. Problemem nie są ludzie na pierwszej linii. Problemem jest system, który coraz częściej nagradza układy zamiast skuteczności – mówiła.
Na zakończenie swojego wystąpienia działaczka przedstawiła postulaty ugrupowania dotyczące przejrzystości finansów publicznych i funkcjonowania ochrony zdrowia.
– Jako przedstawicielka Nowej Nadziei mówię jasno: chcemy przejrzystości. Chcemy kontroli wydatków publicznych. Chcemy wiedzieć, na co idą pieniądze podatników. Chcemy systemu, który służy pacjentom, a nie układom. Każda złotówka zabrana obywatelowi w podatkach powinna być wydawana uczciwie i skutecznie. Pacjent ma być najważniejszy. Nie polityk. Nie urzędnik. Nie partyjny kolega. Dzisiaj jesteśmy tutaj po to, aby powiedzieć jedno: Polacy zasługują na szacunek, na równe traktowanie i uczciwą ochronę zdrowia – podsumowała.
Afera goni aferę
W imieniu uczestników pikiety głos zabrała również członkini Nowej Nadziei Beata Bassara, która odniosła się do problemów pacjentów oczekujących na leczenie.
– Stoję tu jako obywatelka z prostym apelem: mniej zabawy, więcej pracy! Afera dziś goni aferę, a my czekamy w kilkuletnich kolejkach do lekarzy specjalistów. Moi rodzice mają odwoływane zaplanowane operacje, a wy śmiejecie się nam w twarz, mówiąc, że każdy korzysta ze znajomości, jeśli ma taką okazję. Ja chcę sprawnie działającego systemu, a nie metod jak za komuny! – powiedziała.
Działacze Nowej Nadziei zapowiedzieli, że będą kontynuować działania związane z monitorowaniem funkcjonowania publicznej ochrony zdrowia oraz nagłaśnianiem przypadków, które ich zdaniem mogą świadczyć o nieprawidłowościach w zarządzaniu środkami publicznymi.

Napisz komentarz
Komentarze