Ksiądz biskup Arkadiusz Okroj, do niedawna biskup pomocniczy pelpliński (odchorowaliśmy jego odejście…), obecnie ordynariusz toruński, zwrócił uwagę po koncercie w kościele św. Andrzeja Boboli w Swarożynie, że nasze kolędy to jest wielki skarb, którego nie posiadają inne narody. Rzeczywiście, w popularnych amerykańskich filmach, komediach romantycznych, które tak lubimy oglądać, pojawia się często motyw Bożego Narodzenia, ale repertuar kolęd kończy się zwykle na „dzwoneczkach” i austriackiej „Cichej nocy”… Soul Sanok, pod kierownictwem dr Moniki Brewczak (doktorat z dyrygentury, kompozytorka i znakomita wokalistka), prowadzącej zespół od 29 lat (!), zaśpiewał najpierw polskie kolędy z XVI wieku, potem przypomniał nam, że „W żłobie leży” to utwór z XVII wieku! A to oznacza, że wzruszał przy stole wigilijnym nie tylko naszych pradziadków i prababcie, ale także ich pradziadków i prababcie! Oczywiście, nie zabrakło w koncercie królowej polskich kolęd „Bóg się rodzi” Franciszka Karpińskiego (tego, który napisał „Kiedy ranne wstają zorze” i „Wszystkie nasze dzienne sprawy”). Zachowało się ponad 500 [!] kolęd i pastorałek polskich – od XV wieku (jeszcze po łacinie), do czasów współczesnych. Miały szczególne znaczenie w XIX wieku, w czasach narodowej niewoli, bo broniły polskości tak samo jak wielka poezja romantyczna naszych wieszczów narodowych. Właśnie w XIX wieku zbierano je i drukowano, by czas ich nie zatracił. Szczególne znaczenie miał wydany w 1843 zbiór „Pastorałki i kolędy z melodiami czyli piosnki wesołe ludu w czasie świąt Bożego Narodzenia po domach śpiewane”, opracowany przez księdza Michała Mioduszewskiego.
W naszych czasach kolędy wykonywane są przez różne zespoły – profesjonalne i amatorskie – w okresie Bożego Narodzenia. Nie tylko w kościołach, także w szkołach (o ile pani „ministra” ich wkrótce nie zabroni w ramach „reformy edukacji”…), w naszych domach, zwłaszcza podczas Wigilii BN (dbajmy o to!), w czasie spotkań rodzinnych i „opłatkowych”. Ciągle jeszcze żywa jest tradycja kolędowania po domach. Nie pozwólmy jej zaniknąć!
Trzy koncerty Soul Sanok – w katedrze pelplińskiej, w świątyni swarożyńskiej i w kościele św. Wojciecha w Starogardzie odbyły się przy komplecie słuchaczy! Animatorami i opiekunami zespołu byli nasi wspaniali księża: proboszcz swarożyński ks. Piotr Malinowski, dziekan starogardzki ks. Janusz Lipski i ks. Krystian Feddek – dyrektor Muzeum Diecezjalnego i Kociewskiego Centrum Kultury w Pelplinie. Dziękujemy!
Nasze gwiazdki – nie gwiazdy…
Dziewczęta z Soul Sanok mogą uchodzić za gwiazdy, zważywszy na wysoki poziom wokalny, na liczne występy, także zagraniczne. Okazało się jednak po bliższym poznaniu, że nie są gwiazdami, raczej naszymi ciepłymi gwiazdkami, przynoszącymi nam wzruszenie i piękną refleksję o znaczeniu Bożego Narodzenia. Wybraliśmy się z nimi na sopockie molo, gdzie nigdy jeszcze nie były, a bardzo chciały je zobaczyć. Przy okazji pokłoniły się pomnikowi Misia Wojtka na Monciaku. Zawieja śnieżna na molo (3 stycznia) to było ekstremalne doświadczenie! Ale potem była wizyta w tczewskim Atelier Quantum, u Jarosława Kukowskiego, zaliczanego do czołówki polskich malarzy współczesnych, i jego wspaniałego ojca, animatora Orszaku Trzech Króli w Tczewie – wielkiego mistrza konfederacji Orderu św. Stanisława – Stefana Kukowskiego. Kolędy w niewielkim atelier wybrzmiały potężnie! Było jeszcze spotkanie z poetką Barbarą Lipińską-Postawą, zaliczaną do czołówki polskich poetów współczesnych, autorką m.in. znanego wiersza o Danucie Siedzikownie „Ince”, bo dziewczęta z Soul Sanok, w wieku zbliżonym do ”Inki” w chwili jej śmierci, uważają tę bohaterkę za duchową siostrę. Już dziś myślą o tym, jak uczczą 80 rocznicę jej śmierci (28 sierpnia tego roku).
Kiedy obserwowałem zespół przez kilka dni, doszedłem do wniosku, że to piękne przedsięwzięcie opiera się na mistrzyni. Monika Brewczak jest dla tych dziewcząt nie tylko nauczycielką i wychowawczynią, ale i mistrzynią. „Ucząc innych, uczymy się sami”, powtarzali pedagodzy z Wyższej szkoły Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, których poznałem w latach 80. Pedagogika specjalna to nie tylko praca z uczniami, którzy mają problemy, ale także z uczniami zdolnymi. To doskonale rozumie Monika Brewczak. Czy „nowa edukacja” pani „ministry” da szanse takiej pedagogice i takim nauczycielom mistrzom? Raczej nie, bo mistrz jest kreatorem, a wszelkie „edukacje zdrowotne”, podyktowane ideologią, są wrogiem kreatywności. Szanujmy nauczycieli, którzy nie kończą pracy po dzwonku i nie paplają „po europejsku”, co im każą paplać, tylko mówią do ucznia z sercem.
Nicponia samorządna
Rada Miejska Gniewa ogłosiła, że w Nicponi będą wprowadzone nazwy ulic. Wieś się rozrasta, nikt nie ucieka do miasta, mieszkańcy są dumni ze swej miejscowości i jej historii. Dotychczas domy były tylko ponumerowane, jest w tym dużo bałaganu, bez nawigacji nie trafisz do celu. Już wkrótce radni przyjmą uchwały o nazwach ulic. Poznałam małżeństwo Szczerbów – panią Mariolę i pana Janka. Żyją tymi nazwami od wielu tygodni, gromadzą propozycje i proszą współmieszkańców o poparcie. Najbardziej się martwią, że Rada pójdzie w modnym dziś kierunku nazw „neutralnych”: jaśminowa, ogórkowa, fiołkowa… Pragnęliby patronów ulic, którzy przywołają historię, bohaterstwo i męczeństwo mieszkańców tej ziemi – tak jak ci trzej księża gniewscy, zamordowani przez Niemców 15 października 1939 w Lesie Szpęgawskim. Miasto Gniew i wieś Nicponia, przed wojną na granicy Rzeczypospolitej, mają wielu bohaterów, do dziś dostatecznie nieznanych mieszkańcom. Nie uciekajmy od nazw z imionami ludzi, którzy mogą być wzorem i przykładem dla nas, w roku 2026. Zespół państwa Szczerbów proponuje m.in. ulice Jana Henryka Dąbrowskiego (stacjonował w Nicponi), ks. Bolesława Delewskiego (jeden z zamordowanych), Karola Wojtyły (jeszcze przed rokiem 1978 stanął w Nicponi), św. Józefa (od lat siostry ze zgromadzenie św. Józefa pracują w gminie gniewskiej), mjr. Tadeusza Chełmeckiego (oficera Straży Granicznej, zamordowanego przez NKWD w Twerze), Romana Wiese (powstańca wielkopolskiego, obywatela Gniewa), Bractwa Kurkowego, Ignacego Paderewskiego, Romana Dmowskiego, Wileńską, Lwowską (dla upamiętnienia rozbitków z Kresów, którzy na Pomorzu znaleźli schronienie), Królewiecką. Zanurzmy się w historii, dajmy nauczycielom szansę na edukację patriotyczną. To, co robią Szczerbowie pokazuje, że duch samorządu żyje. Czekamy na mądre decyzje radnych!
Samotny bojownik
Z samorządnością marnie jest w Starogardzie. Dr Achilles Gałązka (4 marca ukończy 92 lata) od kilku lat prosi radnych Rady Powiatu Starogardzkiego, aby dokonali zmiany obecnego herbu powiatu. Ten herb został wielokrotnie obśmiany przez historyków i heraldyków, ponieważ ukazuje czarnego gryfa na żółtym tle, a jest to przecież odwieczny znak Kaszubów, nie Kociewiaków! Dlaczego starszy pan tak zabiega o zmianę? Komenda Główna Policji nie zgadza się, by herb kaszubski widniał na sztandarze Komendy Powiatowej Policji w Starogardzie. Pan Achilles pragnie ufundowania tego sztandaru, by uczcić pamięć braci swego ojca, którzy byli policjantami i w roku 1939 zostali zamordowani na „nieludzkiej ziemi”. Radni powiatowi nie chcą jednak nic zmieniać, „bo po co”? Tak jak je tera, jest dobrze. No jo…




























![[FOTO] Leży od wczoraj w rowie, a wokół unosi się silny zapach benzyny. Czytelnicy skarżą się, że zostali zignorowani przez służby [FOTO] Leży od wczoraj w rowie, a wokół unosi się silny zapach benzyny. Czytelnicy skarżą się, że zostali zignorowani przez służby](https://static2.kociewiak.pl/data/articles/sm-4x3-foto-lezy-od-wczoraj-w-rowie-a-wokol-unosi-sie-silny-zapach-benzyny-czytelnicy-skarza-sie-ze-zo-1767643368.jpg)

![[AKTUALIZACJA] Trwają poszukiwania 79-letniego mężczyzny. Biorą w nich udział policjanci oraz strażacy [AKTUALIZACJA] Trwają poszukiwania 79-letniego mężczyzny. Biorą w nich udział policjanci oraz strażacy](https://static2.kociewiak.pl/data/articles/sm-4x3-aktualizacja-trwaja-poszukiwania-79-letniego-mezczyzny-biora-w-nich-udzial-policjanci-oraz-straza-1765958271.jpg)

Napisz komentarz
Komentarze