piątek, 13 marca 2026 21:13
Reklama

Stan wojenny. Wojskowe obozy internowania - tortura prania mózgów i izolacji na działaczach „Solidarności”

W rocznicę stanu wojennego warto pamiętać o jednym ze sposobów nękania działaczy opozycji antykomunistycznej. Taką metodą było umieszczanie, najczęściej członków „solidarności” w tzw. Wojskowych obozach internowania. Taki los spotkał m.in. działaczy z tczewskiej fabryki POLMO.
Stan wojenny. Wojskowe obozy internowania - tortura prania mózgów i izolacji na działaczach „Solidarności”

Autor: IPN

WOI utworzono głównie w północnej i zachodniej Polsce. Wykorzystano miejsca oddalone od szlaków komunikacyjnych i dużych o ośrodków miejskich. Wszystko w celu, by ukryć je od oczu buntującego się społeczeństwa, ale też by utrudnić kontakt z rodziną, co było dodatkową „karą”.

Tczewianie, którzy trafili do WOI w Chełmnie nad Wisłą: Roman Szlagowski z FPS „Polmo” wydz. TM, Edward Guziński, FPS „Polmo” i Jerzy Jagoda ZNTK Gdańsk – Orunia. Z kolei do obozu internowania w Czerwonym Dworze trafili Leszek Lamkiewicz z FPS „Polmo” Tczew wydz. PZ oraz Józef Bielecki z FPS „Polmo” Tczew wydz. PK.

Dodajmy, że WOB prowadzono także w: Trabiatowie, Unieście, Budowie, Czarnem, Gorzowie Wielkopolskim, Głogowie, Rawiczu i Brzegu. Komuniści organizowali także Wojskowe Obozy Internowania dla Poborowych w Węgorzewie, Chełmie oraz Jarosławiu.


 

Kto trafiał do karnych koszar?

Do wojska powoływano osoby z roczników 1940-1962. Na ćwiczenia rezerwy skierowano blisko 1500 osób, a do czynnej służby wojskowej ponad 250 młodych osób. Nie zawsze znali oni intencje władzy, lecz na miejscu okazywało się, że w tych miejscach przebywali inni, często znani im związkowcy. Było to miejsce, w którym przetrzymywano związkowców z różnych regionów i zakładów. Dla nich ewidentne było, że taki obóz był karą za przynależność do NSZZ „Solidarność”. Obojętna była przyznana kategoria wojskowa czy niepełnosprawność albo fakt bycia opiekunem osoby chorej czy bycie ojcem – wszyscy zostawali „przyjęci do wojska”.

Po zakoszarowaniu mieli zakaz samodzielnego przemieszczania się i znajdowali się pod nadzorem Wojskowej Służby Więziennej. Nie wolno im było słuchać radiowych transmisji mszy św. Pozostałym żołnierzom w jednostkach mówiono, że internowani są kryminalistami lub alimenciarzami albo „niebieskimi ptakami”.

Normą były wielokrotne przesłuchiwania. Zmuszano ich do bezcelowej pracy np. do zakopywania rowów w zamarzniętej ziemi i ich zakopywania. Obowiązkowo należało oglądać „Dziennik Telewizyjny” i uczestniczyć w zajęciach, w których propagowano komunizm. Najcięższym tego typu obozem był Chełmn, usytuowany między brzegiem a wałem przeciwpowodziowym. Internowano tam ok. 300 „żołnierzy”. Mieszkali oni w namiotach z piecykami typu „koza”, w których można było palić tylko od godz. 22.00 do 7.00. Codziennością był brak wody, prowizoryczne latryny. Zmuszano skoszarowanych do czołgania się w błocie czy przenoszenia krowich odchodów, straszono wywiezieniem na wschód, kazano kopać groby z przykładanym do głowy pistoletem. Zmuszano także do donoszenia. WSW prowadziła ciągłe przeszukania, inwigilację. Straszono więzieniem, utratą pracy, skrzywdzeniem żony i dzieci.


 

Biegi na wyczerpanie i kopanie pól minowych

Pan Edward Guziński był internowany w Chełmnie, jako 27-latek. Miał o tyle szczęście, że był tam w stopniu kaprala i trochę lepiej go traktowano. Różnica była jednak minimalna. Tak jak wszyscy cierpiał zimno w namiotach i musiał „odkopywać i zakopywać miny”.


 

- Pracowałem w tczewskim „Polmo” w narzędziowni, stąd mnie internowano, jednak kompletnie nie zdawałem sobie sprawy, że to będzie internowanie. Myślałem, że powołano mnie zwyczajnie do wojska – mówi. - Trafiłem tam 2 listopada na trzy miesiące. Wyszedłem ok. 4-5 lutego 1983 r. Po paru dniach wysłano nas pod namioty nad Wisłą, umiejscowione pomiędzy wałami przeciwpowodziowymi... Warunki były fatalne. Namioty były opalane węglem, taką małą „kozą”. Byliśmy traktowani jak nieroby i kryminaliści. Udało nam się powiadomić zaprzyjaźnionych księży o tym co się działo. Służby starały się ukryć, że takie obozy istnieją.


 

Święta spędził w koszarach. Zapytaliśmy jak wyglądała codzienność.

- Oficjalnie byliśmy „pontoniarzami”. Mieszkałem z innymi kapralami w jednym pomieszczeniu. Zajęcia polegały na kopaniu transze. Pogłębialiśmy je. Potem inni poprawiali je. Często biegaliśmy, czołgaliśmy się, zakładaliśmy pola minowe. Pamiętam jak postawiono kilkumetrowy krzyż. Nad ranem się zdziwiłem, że to zrobiono. Wojskowi strasznie się wściekli. Jak wracaliśmy z ćwiczeń nad Wisłą mieliśmy porozwalane plecaki, bo czegoś szukano... Widziałem kolegę z „Polmo”, którego wcześniej osadzono w więzieniu za działalność opozycyjną. Pamiętam lekcje propagandowe, załamanych kolegów, osoby które potraciły zdrowie przez zimno... Były strajki głodowe. Wyrzucaliśmy jedzenie na znak protestu. Gdy podano, że zmarł Breżniew wszyscy skoszarowani zakrzyknęli „hurra”! W wigilię z kapralami złożyliśmy sobie życzenia, ale wparował funkcyjny i zabronił tego. Strasznie się zdenerwował. Niektórzy mieli opiekunów. Kazano mi przekazywać żołnierzom, że rodzina przyjechała. Musiałem biec do żołnierzy ciągle i tak powiadamiać. Wystarczyło zadzwonić... Nie miałem w sumie takiego obciążenia jak inni z dziećmi czy osobami pod opieką. Byłem jeszcze kawalerem. Potem trafiłem do normalnej służby, jako spadochroniarz.


 

W wagonach w Czerwonym Borze

W Czerwonym Borze przebywało ok. 450 osób w domkach z połączonych wagonów towarowych. Podobnie normą były „kozy”, brak wody, koce przymarzające do drewnianych ścian, nieustające apele, stołówka 2,5 km od kwater. Jeśli ktoś był niepełnosprawny (chodził o kulach) i nie mógł dotrzeć na czas nie dostawał posiłku.

Dla internowanych wsparciem duchowym było sporządzania znaczków, kopert, kartek o treści religijnej, patriotycznej np. z kory brzozowej albo krzyżyki z monet. Śpiewano piosenki, wspólnie się modlono. Groziły za to surowe kary. Trzem rezerwistom z Budowa pod Złocieńcem postawiono zarzuty prokuratorskie za sporządzenie tabliczek z drewna z napisem „Solidarność” za drutem kolczastym. Innym razem w Chełmnie wściekłość wywołało ustawienie kilkumetrowego krzyża pośrodku placu apelowego. Organizowano też strajki głodowe.

Tego typu represje skończyły się 3 lutego 1983 r. Ale pozostawała trauma i utrata zdrowia. Mężczyźni ci po powrocie do domu byli nadzorowani przez milicję. Dla niektórych pobyt oznaczał chorobę psychiczną. Andrzej Kosiewicz z Chełmna 13 marca 1983 r. popełnił samobójstwo.


 

W. Mocny

* Na podstawie: „Solidarność” do wojska . Obozy wojskowe jako forma dotkliwej represji przeciw członkom „Solidarności”, Wyd. Instytut Dziedzictwa Solidarności


 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
„Baczyński” w Starogardzie. Poetycki spektakl o miłości, wojnie i sile słowa „Baczyński” w Starogardzie. Poetycki spektakl o miłości, wojnie i sile słowa Starogardzkie Centrum Kultury zaprasza na wyjątkowe, poetyckie widowisko teatralne „Baczyński” – spektakl poświęcony Krzysztofowi Kamilowi Baczyńskiemu: poecie, żołnierzowi i artyście, którego twórczość do dziś porusza kolejne pokolenia.Spektakl będzie można zobaczyć 20 marca 2026 roku w sali widowiskowej SCK w Starogardzie Gdańskim. Zaplanowano dwa pokazy: o godz. 11:00 oraz o 19:00.To intymna, pełna emocji opowieść, w której jeden głos i dźwięk fortepianu budują cały świat – świat młodości rozpiętej między wojną, miłością i twórczością. Scenariusz oparto na autentycznych wierszach Baczyńskiego, fragmentach książki Katarzyny Zyskowskiej „Szklane ptaki” oraz współczesnych monologach. Całości towarzyszy oryginalna muzyka grana na żywo.🎬 Twórcy spektaklu:Reżyseria: Piotr JankowskiScenariusz: Konrad SteinMuzyka: Viktoria KoshubaObsada: Viktoria Koshuba, Konrad Stein📅 Data: 20 marca 2026 r.⏰ Godziny: 11:00 i 19:00📍 Miejsce: Sala widowiskowa SCK, Starogard Gdański🎟 Bilety: 60 zł – dostępne w recepcji SCK oraz onlineWydarzeniu towarzyszyć będzie także wystawa poświęcona twórczości Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.To nie tylko spektakl o wojnie – to przede wszystkim opowieść o młodości, miłości i słowie, które bywa silniejsze niż broń.Data rozpoczęcia wydarzenia: 20.03.2026 11:00 – Data zakończenia wydarzenia: 20.03.2026 19:00
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: ALTreść komentarza: Dobrze, że wreszcie jest - choć mogła być trochę większa. A o salę zabiegał jeszcze śp.dyrektor A.Lubiński ponad 40 lat temu. Niech sala cieszy wszystkich uczniów !Data dodania komentarza: 11.03.2026, 10:21Źródło komentarza: Nowa sala gimnastyczna w „Czwórce” oficjalnie otwartaAutor komentarza: trutu tutuTreść komentarza: Następny, który widział ronda na obwodnicy Starogardu. Człowieku, zgłoś się do poradni, pomogą ci. Wady wzroku da się leczyć.Data dodania komentarza: 9.03.2026, 19:33Źródło komentarza: [MAPA] Obwodnicą Starogardu pojedziemy w 2028 roku?!Autor komentarza: trutu tutuTreść komentarza: A w którym mi8ejscu, niebożę, zobaczyłaś rondo na obwodnicy? A wy, 27 stawiających kciuka doi góry, to gdzie takie ronda widzieliście? Andzia, czy ty zjadłaś za dużo, czy wypiłaś za mało? A gdzie ty widziałaś, że nie będzie ekranów dźwiękochłonnych? Jesteś bystrooka, skoro na takiej prezentacji dostrzegłaś brak ekranów. Mega świństwo dla mieszkających starogardzian jest stanie w korkach spowodowanych przez ruch tranzytowy w centrum miasta.Data dodania komentarza: 9.03.2026, 19:29Źródło komentarza: [MAPA] Obwodnicą Starogardu pojedziemy w 2028 roku?!Autor komentarza: AndrewTreść komentarza: Mając jeszcze paliwo z starych dostaw podnoszą ceny,i dziwić się że ludzie tęsknią za komuną.Sami pchają ich w jej objęcia!!!!!!Data dodania komentarza: 5.03.2026, 22:08Źródło komentarza: [PORÓWNANIE] Szaleństwo na stacjach paliw! Ceny galopują w górę z godziny na godzinę!Autor komentarza: ObcyTreść komentarza: Ale wymyślił "dziadek mróz".Data dodania komentarza: 27.02.2026, 14:30Źródło komentarza: Zima w Smętowie Granicznym na sportowo – nowe tory do narciarstwa biegowego przy GOKSiRAutor komentarza: Wyborca obiektywnie.Treść komentarza: Przykra sprawa ,ale najważniejsze ,ze burmistrzowi się dobrze żyje. Czy wiecie ile ma pensji ? Wiecej niż niejeden minister,bo ok.20 tysiecy brutto. Miasteczko malutkie a pensja ogromna. Natomiast biedni emeryci płaczą i płacą wysokie rachunki. Taka to sprawiedliwość w naszym kraju.Data dodania komentarza: 27.02.2026, 14:16Źródło komentarza: Drastyczne podwyżki cen ciepła w Skórczu. Mieszkańcy: „Albo opłaty, albo jedzenie”
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama