Ostatnio mogliśmy go usłyszeć na mikołajkowych uroczystościach na Rynku. Specjalnie dla nas opowiada o początkach swojej przygody z muzyką oraz szansach młodych wokalistów na zostanie gwiazdą dużego formatu.
- Skończyłeś już szkołę masz pewnie dużo wolnego czasu. Czym zajmujesz się na co dzień?
- Uczę się wokalu w Ognisku Pracy Pozaszkolnej pod okiem klawiszowca zespołu Leszcze pana Piotra Chrapkowskiego. Jestem u niego już trzeci rok, od czasu drugiej klasy liceum. W tym czasie dostawałem propozycję zaśpiewania m.in. kilkakrotnie na Jarmarku Dominikańskim, kilku galach w Starogardzie Gd., Dniach Kociewia itp. Myślę, że podobnych do mnie muzyków jest w mieście sporo. Są to przeważnie dziewczyny. U samego pana Piotra uczy się ok. 11, 12 osób.
- Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?
- Poszedłem do szkoły do Owidza, bo tam był chór. Tak ciągnęło mnie do śpiewania, że wybór mógł być tylko jeden. Pierwszy rok, pierwsze zajęcia, wszyscy „śpiewający” dostaliśmy coś do wykonania. Po moim występie musiałem wykonać jeszcze solo. Spodobało się i od tego się zaczęło. Zaśpiewałem na jednym koncercie w szkole, później pamiętam występ w „ekonomiku”, jeszcze później w SCK – u, zawsze z jedna piosenką. Było nią „Na miły Bóg” Stanisława Soyki. Od tego czasu wśród znajomych została mi ksywka „na miły”. (śmiech)
- Utrzymujesz się za śpiewania?
- Od szesnastego roku życia śpiewam po weselach. Właściwie początki pokryły się z moimi pierwszymi lekcjami wokalu. Oczywiście wesela nie są pochwalaną formą wykazywania się muzycznie. Przede wszystkim chodzi o ilość i długość występu. Nie trzeba mówić, jak taki występ wpływa na struny głosowe. Poza tym nigdy nie miałem żadnych poważnych propozycji grania po klubach. Mam znajomego w Poznaniu, który właśnie w ten sposób zarabia, przyjeżdża na godzinny repertuar i ma z tego fajną kasę. Trzeba być trochę na tym rynku, żeby z tego żyć.
- Czy młodzi mają dzisiaj szansę wypromowania talentu?
- Młodym ludziom nie jest dzisiaj łatwo. W Starogardzie Gd. próżno szukać osób, które w sposób profesjonalny poprowadziłyby do większej kariery. Nic w tej kwestii się nie dzieje. Możliwością są warsztaty wokalne, prowadzone np. przez Elżbietę Zapendowską czy Grażynę Łubaszewską. Ja byłem na warsztatach Pani Grażyny w Tczewie, na czymś w rodzaju jam session. Dostaliśmy lekcje śpiewania technicznego, nie tylko dla przyjemności. To był jeden dzień, było nas 16 osób. Spotkanie dało dużo, ale o bliższą współpracę było trudno.
- Masz za sobą nieudaną próbę dostania się na Akademię Muzyczną. Jaki miało to wpływ na Twoją karierę?
- W sumie nie jest to dla mnie porażka, bo nie jestem po żadnej szkole muzycznej. Sam fakt, że zdałem egzamin jest już pozytywny. Zabrakło kilka punktów, a przyjęli 12 najlepszych osób z całej Polski. Kiedy powiedziałem komisji, że uczę się 3 lata, to złapali się za głowy. Najgorzej poszło na dyktandzie muzycznym. Kobieta grała na pianinie, a ja musiałem to zapisać w nutach, a jestem z tego „zielony”. Na tym poległem. Śpiew i gra aktorska poszły bardzo dobrze.
- Co dałoby Ci dostanie się na Akademię?
- Generalnie akademia nie daje nic, jeśli człowiek nie będzie miał konkretnie sprecyzowanych planów. Fajnie byłoby mieć wykształcenie muzyczne, ale są też tacy, którzy ją skończą, a później nic nie robią. Spotkałem kiedyś bezdomnego, który skończył Akademię Muzyczną na takim a takim wydziale i co teraz robi? Nic. Ale tutaj swoje zrobił alkohol. Akademia daje możliwość szybkiej promocji. Na korytarzach można spotkać ludzi, którzy wiedzą jak poprowadzić młodych. Poza tym myślę, że być muzykiem bez wykształcenia to też żadna chluba.
- Ale przecież sporo z takich osób można zobaczyć w telewizji. Jest wiele programów, gdzie można wypromować swoje umiejętności.
- Mi przede wszystkim nie zależy na tym by być gwiazdą jednego sezonu. Weźmy takich zwycięzców „Idola”. Żaden z nich nie zrobił wielkiej kariery. Lepiej wiodło się „słabszym”. Szymon Wydra nie wygrał, to samo Ewelina Flinta, a jednak udało im się zaistnieć. Taka Ala Janosz zwyciężyła I edycję, nagrała jeden clip i słuch po niej zaginął.
- Ostatnio fajną zabawą w Starogardzie Gd. są Mistrzostwa w karaoke. Jak oceniasz młodych starogardzkich wokalistów? Jest wśród nich choćby jeden „diamencik” do wyszlifowania?
- Na karaoke ciężko wszystko wychwycić. Są osoby, które śpiewają fajnie, ale jest też trochę gorszych występów, bo tam chodzi raczej o zabawę. W większości lepiej radzą sobie jednak wokalistki. Nie mnie to jednak oceniać. Sam jeszcze mam duże braki, nad czym pracuję podczas zajęć. Najważniejsze, aby każdy, kto chce spróbować swoich sił w śpiewaniu, zawsze dążył do celu, nie załamywał się porażkami. Są nauczyciele, choćby w Starogardzie Gd., którzy chętnie pomogą. Jeśli nie tu, to można spróbować w Tczewie czy Gdańsku. Kursy są drogie, ale z czasem mogą zwrócić się z nawiązką.
- Jesteś osobą rozpoznawaną w Starogardzie Gd. Doskwiera Ci sława?
- Tak, ale raczej lokalna. Dla przykładu, byłem na wakacjach w Jastrzębiej Górze i w sklepie zaczepiła mnie dziewczyna i spytała czy śpiewam. Powiedziała, że przypomina mnie z jakiegoś występu gdzie razem śpiewaliśmy. To było miłe. W szkole raczej było spokojnie. Koleżanek miałem dużo ale koledzy raczej nie zazdrościli..
- O czym marzysz? Własna płyta czy śpiewanie cudzych kompozycji?
- Moim mentorem muzycznym jest Michael Buble, których właśnie od coverów zaczynał. Zrobienie czegoś w podobnym stylu byłoby ciekawe, ale śpiewanie specjalnie przygotowanych tekstów też byłoby wyzwaniem. Gdybym tylko dostał tekst i muzykę, to czemu nie.
- Pamiętasz jakieś ciekawe sytuacje, które przydarzyły Ci się podczas występów?
- Dwa lata temu na Jarmarku Dominikańskim wzięli mnie jako wokalistę, żebym zaśpiewał coś pomiędzy występami. Pierwszy, drugi kawałek poszedł dobrze. Trzecią piosenkę śpiewałem właśnie Michaela Buble. W momencie jak chciałem wyciągnąć głos do góry, zacięła się płyta z muzyką. Konferansjer ratował sytuację, mówił o złośliwości rzeczy martwych i w sumie wszystko zakończyło się na wesoło. Ja stałem jak zamurowany, bo był to mój pierwszy występ przed tak dużą publicznością. W tym roku na jarmarku miałem z kolei przygodę z mikrofonem. Był wyciszony i jak zacząłem śpiewać nic nie było słychać. Akustyk zaczął od początku i za drugim razem poszło ok. Pechowy troszkę ten jarmark.
Reklama
Nie chce być gwiazdą jednego sezonu
STAROGARD GD. Łukasz Ewert to starogardzki wokalista młodego pokolenia. Jak każdy artysta marzy o wielkiej karierze, a póki co śpiewa na weselach i okolicznych imprezach. Starogard Gd. to miejsce, z którego trudno się „wybić”.
- Rozmawiał: Karol Uliczny
- 12.12.2009 00:00 (aktualizacja 16.08.2023 14:53)
Data dodania:
12.12.2009 00:00
POLECANE
Przejdź do kategorii
Aktualności Na sygnale Region Kryminalne Gospodarka Rolnictwo Sport Turystyka Ekologia Edukacja Kultura Kociewski Lajt Historia Polityka Kościół Zdrowie Felieton Ogłoszenia #PomagaMY Video PLANUJĘ DŁUGIE ŻYCIE Super Pupil ZOBACZ! POLECANE Ważne w kalendarzu Dobre rady Odeszli od Nas
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Y€b@ć upa i bandere
Treść komentarza: Wszyscy ukradlińcy do siebie
Data dodania komentarza: 14.06.2026, 12:43
Źródło komentarza: FELIETON: Koniec ukraińskiego snu
Autor komentarza: Koko
Treść komentarza: Policja LPR i technik ale Karetki to co już nie warto wymienić??? Gdyby nie ratownicy z ZRM w Skarszewch ta dziewczyna by nie żyła , szybka reakcja , podjęte decyzje o przysłaniu LPR to ich zasługa więc te informacje to są beznadziejne
Data dodania komentarza: 14.06.2026, 00:17
Źródło komentarza: 15-latka spadła z hulajnogi elektrycznej i uderzyła głową w beton
Autor komentarza: tutam
Treść komentarza: Mogę spytać po co macie kącik "Napisz do nas", skoro to nie działa? Tak się boicie spamu, że zablokowaliście?
Data dodania komentarza: 14.06.2026, 00:07
Źródło komentarza: [AKTUALIZACJA] Trwa policyjna obława. 75-latek leżał w kałuży krwi. Mundurowi poszukują Mateusza G.
Autor komentarza: kto ma wiedzieć ten wie
Treść komentarza: Każdy mężczyzna ma na sobie kask, tylko nie każdy regularnie ściąga z niego pokrowiec
Data dodania komentarza: 10.06.2026, 12:59
Źródło komentarza: 15-latka spadła z hulajnogi elektrycznej i uderzyła głową w beton
Autor komentarza: em
Treść komentarza: nie miałam nic przeciwko tej fladze, dopóki nie przeczytałam "Wniosek o usunięcie flagi ma związek z niedawną decyzją prezydenta Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, który nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Ukrainy honorowe imię „Bohaterów UPA”. (...) Ukraińska Powstańcza Armia odpowiadała za antypolskie działania na Wołyniu" - i serio ukraińskie flagi jeszcze u nas wiszą po tym ????
Data dodania komentarza: 10.06.2026, 08:16
Źródło komentarza: Czy ukraińska flaga zniknie sprzed Starostwa? Domagają się tego mieszkańcy oraz radny
Autor komentarza: KATARZYNA
Treść komentarza: SZUKAMY gruntów do wydzierżawienia !!!
Kl. IV, V, VI min. 10 ha w jednym obrębie ewiden.
200 000 zł za turbinę/wiatrak – Czynsz roczny
60 000 zł za ha - Czynsz roczny dla magazynu energii
20 000 zł za ha – Czynsz roczny dla farmy PV
Telefon: 697 863 971
Email: [email protected]
Data dodania komentarza: 8.06.2026, 14:20
Źródło komentarza: Będzie obwodnica - rolnicy czekają na wycenę swoich gruntów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze