niedziela, 20 września 2026 10:23
Reklama

FELIETON: Brońmy prawa do referendum!

Niemal codziennie we wszystkich możliwych mediach polskojęzycznych roztrząsa się zapowiedziany przez prezesa PiS pomysł referendum, w którym Polacy mieliby wyrazić swój stosunek do unijnego (niemieckiego?) nakazu „dyslokacji” nielegalnych migrantów z Afryki i Azji w Polsce i w innych krajach Unii Europejskiej.
FELIETON: Brońmy prawa do referendum!

Jeśli ktoś nie śledzi na bieżąco życia politycznego i nie czuje dramaturgii wydarzeń oraz znaczenia coraz bardziej aroganckich niemieckich oświadczeń, takich zwłaszcza jak to Manfreda Webera dla „Allgemeine Zeitung” o niemieckiej zaporze, która obali rządy PiS w Polsce, wypowiadanych pod przykrywką „solidarności europejskiej” [!], może być zdezorientowany. No bo po co Jarosław Kaczyński upiera się przy tym referendum, skoro i tak wiadomo, że nas ta „dyslokacja” tym razem nie obejmie, przecież Komisja Europejska uwzględni ukraińskich uchodźców wojennych, którymi się zaopiekowaliśmy. Trzeba tylko… poprosić. O tym nas zapewniają codziennie w telewizyjnych debatach „ludowcy”, weberowcy i „ludzie lewicy” (Co oni jeszcze robią w polskim życiu politycznym po latach naszych tragicznych doświadczeń z sowieckim komunizmem?!). „Martwią się” przy tym, że referendum to są „niepotrzebne koszta”, więc po co pytać. Do bełkotu o kosztach już się przyzwyczailiśmy. Jak tylko Niemcy chcą coś w Polsce utrącić, jakąś inwestycję, która się Niemcom nie podoba, bo jest niezgodna z ich interesami, ich „praworządne” lobby w Polsce zaczyna wylewać krokodyle łzy: Ile żłobków można by za to zbudować! Jeszcze trochę, a okaże się, że referendum to jest instytucja państwa totalitarnego! Po co pytać o cokolwiek głupich Polaków, skoro i tak rząd niemiecki oraz jego przedstawiciele w praworządnej Unii, tacy jak von der Leyen, Jourowa, Weber czy Tusk i tak wiedzą lepiej, co jest dla nich najlepsze. Na pewno nie porty polskie, skoro jest najlepszy port „europejski” w Hamburgu. Na pewno nie mrzonki o tanim pływaniu statkami rzecznymi po Odrze. Tam pływać mogą tylko Niemcy. Na pewno nie centralny port komunikacyjny, skoro niedaleko jest do Berlina, gdzie nie brakuje lotnisk.

Podobnie jest z naszym referendum. Jego telewizyjni przeciwnicy mówią, że wystarczy napisać prośbę do Unii o zwolnienie nas z „dyslokacji”, a na pewno zostanie to uwzględnione. Skąd oni to wiedzą?! Mamy wnosić uprzejmą prośbę o zgodę na decydowanie o naszych wewnętrznych sprawach?! Nadzorcy z Komisji Europejskiej łaskawie prośbę rozpatrzą i po konsultacji ze swoimi kontrolerami praworządności w Polsce podejmą decyzję. Po co Polaków pytać, czy zgadzają się na to, by obce państwa zasiedlały nam polskie miasta kolejnymi kontyngentami nielegalnych uchodźców, skoro tak postanowili ministrowie państw Unii, naruszając drastycznie traktaty unijne, wymagające w takich sprawach jednomyślności i dające każdemu państwu prawo veta, gdy chodzi o jego żywotne interesy.

Dla międzynarodowej grupy Webera, de facto przedstawicielstwa rządu niemieckiego w niemieckiej Unii, wszystko, co służy interesom niemieckim jest dobre i praworządne. Obalenie prawa veta, maskowane „solidarnością”, oznaczałoby niemiecko-francuski dyktat i wymóg posłuszeństwa dla tego dyktatu – dla każdego państwa europejskiego. Jak skuteczny jest ten mechanizm, pokazują ostatnie doświadczenia z sympatyczną, acz nieobliczalną panią Giorgi Meloni, premierką Włoch, która za miskę soczewicy (niemiecka obietnica pomocy w rozwiązaniu dramatycznych problemów Włochów z kolejnymi dostawami ludzi z Afryki przez zorganizowane mafie) szybko zapomniała o swoich deklaracjach na temat niezależności polityki włoskiej. Jej minister ochoczo zagłosował za przymusową „dyslokacją”, uważając pewnie, że w wewnętrznych sprawach polskich ma dokładnie tyle samo do powiedzenia, co polski minister spraw wewnętrznych! A nawet więcej, bo jest „w większości”, która tak postanowiła. A nas nie interesuje „większość” europejska w polskich sprawach! W żywotnych polskich sprawach decyduje wyłącznie większość polska! Skoro Niemcy mogą tak pogrywać z 60-milionowymi Włochami, to co im może zrobić taki europejski plankton jak Belgia, Holandia czy Luksemburg, nad którym to planktonem Niemcy mają pełną kontrolę? Mogę sobie wyobrazić głosowanie któregoś dnia nad wnioskiem o likwidację portu w Gdyni (po co taka rozrzutność, skoro nad Bałtykiem są porty niemieckie…), w ramach europejskiej „solidarności”. Mógłby zostać przegłosowany „większością” a decydujący głos miałby na przykład minister… Luksemburga! Ktoś powie, że to niemożliwe, bo niezgodne z traktatami? Czy głosowanie w sprawie „dyslokacji” miało jakiekolwiek oparcie w traktatach?


 

Art. 125 Konstytucji RP przyznaje Prezydentowi RP prawo zarządzenia

referendum ogólnokrajowego w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa.

Jeżeli w referendum wzięło udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania,

wynik referendum jest wiążący.


 

I tu dochodzimy do głębokiego sensu naszego referendum. Ono dotyczy nie tylko narzucanej nam niemieckiej „dyslokacji”. Ono dotyczy suwerenności państwa polskiego. Ono dotyczy niepodległego bytu państwa polskiego, który wisi na włosku, jeśli grupa Webera-Tuska przejmie jesienią kontrolę nad Polską! (Profesor Andrzej Nowak powiedział ostatnio krótko: nie przejmie, ale napsuje nam krwi…) Co z tego, że ze względów taktycznych i dla wzmocnienia pozycji Webera i Tuska w polskiej polityce zwolnią nas łaskawie z przyjęcia pierwszej transzy nielegalnych uchodźców. Według szacunków ONZ, na wyprawę do Europy szykuje się ponad 200 milionów ludzi z Afryki! To tyle, co prawie połowa ludności na terenie dzisiejszej Unii!

Skoro nie możemy liczyć na skuteczne alianse w ramach Unii (polityczne wolty Węgrów, czesko-niemiecka „troska” o poziom wody w pobliżu elektrowni Turów, norweskie pouczanki w sprawie LGBT), instytucja referendum może się okazać najlepszą obroną naszej suwerenności. Trzeba Polaków pytać o wszystkie najważniejsze sprawy w drodze demokracji bezpośredniej, w którą trudniej potem uderzyć niż w jedną z politycznych partii. Jest tylko jeden warunek. PiS nie może ulec pokusie instrumentalnego traktowania takiego referendum. Jeśli 15 października na kartce pojawi się pytanie, czy popierasz politykę rządu w sprawie nielegalnych imigrantów i przeciwko ich „dyslokacji” w Polsce, to tak postawione pytanie może jedynie rozsierdzić Polaków. Jedyne możliwe pytanie jest następujące: Czy jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej zgadzasz się, by jakiekolwiek instytucje Unii Europejskiej lub agendy z Unią Europejską związane decydowały o zasiedlaniu terytorium Rzeczypospolitej przez ludność z innych krajów? Na tak postawione pytanie Polacy odpowiedzą NIE – bez podejrzeń, że to akcja związana z wyborami. Ta odpowiedź będzie politycznym (ale także prawnym!) narzędziem obrony naszej suwerenności. Premier Morawiecki (lub jakikolwiek inny premier rządu RP po nim) będzie mógł odmówić „dyslokacji”, powołując się na wolę narodu polskiego. Nie wolno jej łączyć z bieżącą sytuacją polityczną i z wyborami. Niemieccy macherzy i ich pomocnicy w Polsce mogą znieważać Trybunał Konstytucyjny i inne instytucje państwa polskiego. Nie będą jednak w stanie zakwestionować woli Polaków, wyrażonej w powszechnym głosowaniu. Będą mogli ponarzekać na nie już tylko w knajpie przy piwie, ale to nas nie interesuje.

Trzeba zorganizować to referendum i od razu planować następne. Na przykład z bardzo ważnym pytaniem: Czy zgadzasz się, by od roku 2035 zakazać Polakom używania pojazdów samochodowych z silnikami spalinowymi?!

Reasumując: polskie referenda mają nas nie tylko obronić przed utratą suwerenności, lecz także mają uświadomić Polakom, o co tak naprawdę toczy się gra. Gra o wszystko, którą możemy pokazać jak na dłoni, stawiając proste, referendalne pytania. To dlatego – z inspiracji Berlina – tak wściekle atakowany jest sam pomysł referendum. Przed nami kolejne dni bicia piany w tej sprawie – aż do październikowych wyborów. Tak jak i w drugiej oczywistej sprawie: zbadania wpływów rosyjskich (posowieckich) w Polsce. W ostatni poniedziałek pokazano nam kolejną część znakomitego filmu dokumentalnego „Reset”. Dr hab. Sławomir Cenckiewicz zwrócił uwagę na przemówienie Putina na Westerplatte 1 września 2009. Uznał je za obronę polityki stalinowskiej w dramatycznym 1939 roku. Nie zacytował jednak najbardziej koszmarnego zdania z tego przemówienia: „II wojna światowe nie rozpoczęła się z godziny na godzinę […]. Wojna ta ma swój początek w traktacie wersalskim, co doprowadziło do poniżenia Niemiec po zakończeniu I wojny światowej”. „Poniżenie Niemców”! Tak nazwał oficer KGB, pozujący wówczas na obrońcę światowego bezpieczeństwa i na demokratę, odzyskanie przez narody europejskie swoich państw lub ustanowienie ich po raz pierwszy w historii! Czy to, co robi dziś Putin na Ukrainie nie wynika z „poniżenia Rosji”, zbrodniczego Związku Sowieckiego, który podobno „upadł”? Czy nie jest próbą odebrania narodom wolności? „Polska jest bękartem traktatu wersalskiego” – mówił w październiku 1939 roku zbrodniarz wojenny Mołotow. „Polska traktatu wersalskiego już nigdy się nie odrodzi” – wtórował mu Hitler a do Lasu Szpęgawskiego wjeżdżały tymczasem kolejne ciężarówki...


Podziel się

Reklama
Reklama
Koncerty wrześniowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Koncerty wrześniowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w GdańskuKoncerty symfoniczne i wydarzenia organizowane i współorganizowane przez PFB we wrześniu Sala Koncertowa PFB11/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 43-151,50 złKoncert symfoniczny – W rytmie Buenos AiresArpi Sinanyan – sopranWystąpią:Orkiestra PFBArtur Koza – dyrygentArpi Sinanyan – sopranTomasz Marut – fortepianPaweł Zagańczyk – bandoneonMonika Orłowska – skrzypceChór Filharmonii ŁódzkiejProwadzenie: Krzysztof DąbrowskiW programie:Astor Piazzolla – Cztery pory roku w Buenos Aires [22’]Przerwa [20']Martín Palmeri – Misa a Buenos Aires [37’]Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej niezbyt często grywa kompozycje latynoamerykańskie. Tak właśnie będzie podczas pierwszego wrześniowego koncertu. Filharmoników gdańskich poprowadzi Artur Koza, na co dzień kierownik Chóru Filharmonii Łódzkiej, który również wystąpi w Sali Koncertowej 11 września. Zaśpiewa znakomita ormiańska sopranistka Arpi Sinanyan, a solowe partie instrumentalne wykonają: pianista Tomasz Marut, grający na bandoneonie Paweł Zagańczyk (wystąpią w kompozycji Palmeriego) oraz skrzypaczka Monika Orłowska (solistka utworu Piazzolli).Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Koncertowa PFB18/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 38-131,50 złInauguracja sezonu artystycznego 2026/2027Wystąpią:Orkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentDavid Khrikuli – fortepianDavid Khrikuli fot. Juan Luis PoutProwadzenie: Konrad MielnikW programie:Fryderyk Chopin – II Koncert fortepianowy f-moll op. 21 [30’]Przerwa [20’]Gustav Mahler – I Symfonia D-dur Tytan [50’]Koncert, którym inaugurujemy sezon artystyczny, to zawsze moment szczególny. Orkiestrę Polskiej Filharmonii Bałtyckiej poprowadzi oczywiście jej szef artystyczny maestro George Tchitchinadze. Solistą podczas pierwszej części koncertu będzie gruziński pianista David Khrikuli, finalista ubiegłorocznego Konkursu Chopinowskiego. W jego wykonaniu zabrzmi II Koncert fortepianowy f-moll op. 21 Fryderyka Chopina (który Khrikuli wykonywał podczas finałowego etapu Konkursu). W drugiej koncertu części zabrzmi pełna ironii, fascynacji naturą czy pieśnią ludową I Symfonia D-dur Tytan Gustava Mahlera. Główny Sponsor PFB – Mecenas Kultury  Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Kameralna PFB20/09/2026, niedziela, godz. 12:00Bilety w cenie: 25-41 złKlasyka na Ołowiance – Fortepian w tańcuMikołaj Sikała fot. Mateusz Słodkowski Wystąpią:Emilia Biskupska – fortepianZuzanna Lisiecka-Madeja – fortepianMikołaj Sikała – fortepianDaniel Ziomko – fortepianProwadzenie, kierownictwo artystyczne: Dominika Glapiak W programie: utwory Mikołaja Sikały oraz jego aranżacje utworów takich kompozytorów, jak Igor Strawiński, Darius Milhaud, Leonard Bernstein, Ernesto Lecuona czy George GershwinPomysłodawczyni i prowadząca cykl Klasyka na OłowianceDominika Glapiak na pierwsze spotkanie w nowym sezonie proponuje muzykę taneczną jako inspirację dla kompozytorów. W rozmaitych konfiguracjach na jednym fortepianie zagrają Emilia Biskupska, Zuzanna Lisiecka-Madeja, Mikołaj Sikała i Daniel Ziomko, prezentując utwory wykonywane na cztery ręce, a także - co w życiu koncertowym zdarza się niezwykle rzadko - na sześć oraz finalnie na osiem rąk. Zabrzmi muzyka gdańskiego pianisty i kompozytora Mikołaja Sikały, którego utwory balansują między klasyczną formą oraz bogactwem świata muzyki rozrywkowej. Będą też dzieła oryginalne, nawiązujące między innymi do brzmień jazzowych, klubowych oraz latynoamerykańskich, a także transkrypcje rozmaitych przebojów XX-wiecznych kompozytorów (m.in. słynne Mambo z suity West Side Story).  Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Koncertowa PFB25/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 33-131,50 złKoncert symfoniczny – Valerij SokolovValerij Sokolov – skrzypceWystąpią:Orkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentValerij Sokolov – skrzypce W programie:Wolfgang Amadeusz Mozart – Uwertura do opery Don Giovanni K.527 [6']Piotr Czajkowski – Koncert skrzypcowy D-dur op. 35 [37']Przerwa [20']Wolfgang Amadeusz Mozart – Symfonia g-moll nr 40 K.550 [27']Miesiąc zwieńczy koncert z udziałem świetnego ukraińskiego skrzypka, laureata Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. George’a Enescu w Bukareszcie w 2005 roku Valerija Sokolova. Artysta wraz z Orkiestrą Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą maestro George’a Tchitchinadze zagra jedno z najbardziej znanych dzieł literatury skrzypcowej i zarazem jeden z najbardziej efektownych koncertów romantycznych, czyli Koncert skrzypcowy D-dur op. 35 Piotra Czajkowskiego. Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.09.2026
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Kociewiak Treść komentarza: Skarszewy to bogate miasto, można ich dymać. Data dodania komentarza: 31.08.2026, 08:13 Źródło komentarza: Dojenie mieszkańców za wodę czy wywóz śmieci trwa Autor komentarza: Mieszkaniec St. Treść komentarza: Urzędasy mają w du.ie takie inwestycje i nowe miejsca pracy . Kasę mają z dotacji i spokojne posadki. Data dodania komentarza: 29.08.2026, 21:09 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: radek otwór Treść komentarza: I tym sposobem przepędzono potencjalnie kilkaset miejsc pracy. W Gietrzwaładzie też byli dumni z siebie....przez miesiąc, jak pustka w portfelu i bezrobocie zajrzało do codzienności. Data dodania komentarza: 27.08.2026, 13:32 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: Życzliwy Treść komentarza: A mogło być tak pięknie i jak zawsze ludzie się przestraszyli czegoś o czym nie mają pojęcia ;) Data dodania komentarza: 27.08.2026, 13:17 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: KOT Treść komentarza: Skarszewy to ciekawa kraina, można ich dymać bez mydła. Data dodania komentarza: 27.08.2026, 07:11 Źródło komentarza: Dojenie mieszkańców za wodę czy wywóz śmieci trwa Autor komentarza: Ja Treść komentarza: Najpierw należy dowiedzieć się u źródła a później cokolwiek pisać . Powtarzanie głupot pewnej redakcji i grupy ludzi a fb nie służy ani wam ani Starogardzianom . Data dodania komentarza: 26.08.2026, 18:10 Źródło komentarza: Zakład zagospodarowania odpadów w mieście?! Mieszkańcy „Kochanek”mają wiele wątpliwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama