piątek, 11 września 2026 00:32
Reklama

U nas jest czasem takie włoskie ristorante!

Od trzech dekad Karczma Kociewska rozpieszcza swoich klientów serwując im pyszne polskie jedzenie. Rodzinna atmosfera i przepiękna okolica sprawiają, że Karczma cieszy się dużą popularnością wśród regionalnych restauracji. Naszej redakcji udało się porozmawiać z właścicielem Karczmy Kociewskiej Jackiem Szczygielskim oraz córką Alicją Szłapką. Zachęcamy do lektury.
U nas jest czasem takie włoskie ristorante!

Marcelina: Najsłynniejsze danie, jakie kiedykolwiek zostało przygotowane w restauracji to..? Które szczególnie zostało zapamiętane przez klientów?

Jacek Szczygielski: Z pewnością placek po cygańsku lub kotlet schabowy z zasmażaną kapustą. Nasza karta jest krótka, przez co wszystkie nasze dania są sprawdzone i lubiane przez naszych klientów. To są dania typowe dla kuchni polskiej. Przede wszystkim domowe i robione ze świeżych produktów.

Marcelina: Jak w latach 90-tych wyglądało założenie firmy?

Jacek Szczygielski: Kiedyś cała sprawa z otworzeniem firmy trwała około 10 min. Szło się do gminy, wypełniało się jeden formularz formatu A4, płaciło 15 zł. i firma była utworzona. Urząd Skarbowy i ZUS sami się zgłaszali. Od tego się wszystko zaczęło.

Marcelina: Skąd pomysł na założenie restauracji? Dlaczego taki pomysł na biznes?

Jacek Szczygielski: Pomysł zrodził się, kiedy miałem 14 lat. Pomyślałem sobie wtedy, że fajnie by było mieć restaurację i wieku 25 lat zrealizowałem to. Stopniowo nasza restauracja się rozbudowywała. Z początku był to tylko rożen, a w następnym roku zrobiliśmy w domu salę na 30 osób. Później po trzech latach powstała sala na blisko 60 osób, po kolejnych pięciu latach na 120 osób. To były czasy upadku socjalizmu i trzeba było chwytać się wszystkiego Ad hoc. Miejsce, w którym obecnie stoi restauracja było idealne, więc padł pomysł, aby utworzyć restaurację. W tamtym czasie byliśmy jedną z sześciu restauracji w okolicy.

Marcelina: Miewał Pan chwile zwątpienia, że karczma nie powstanie bądź przestanie istnieć?

Jacek Szczygielski: Lekko nie było, lecz żadnych takich chwilą zwątpienia nie miałem. To jest firma rodzinna, tworzona własnymi siłami. Oczywiście kilkudziesięciu pracowników przez te 30 lat się przewinęło, jednakże tej chwili Karczmę Kociewską prowadzą moje dwie córki – Michalina oraz Alicja. Dodatkowo mamy jeszcze pięciu pracowników. Dziewczyny przyszły do nas wieku 15/16 lat. Obecnie mają powyżej 30 lat i dalej z Nami są. Obecnie zajmuję się sprawami urzędowymi, natomiast od ok. 6 lat to córki przejęły interes. Starsza Michalina zajmuje się księgowością oraz zaopatrzeniem sali, natomiast młodsza córka Ala również zajmuje się zaopatrzeniem sali, a ponadto odpowiedzialna jest za wszelkie wyroby cukiernicze. Przez 20 lat organizowaliśmy wesela, lecz zrezygnowaliśmy z tego na rzecz odrobiny spokoju, gdyż jest on niezmiernie ważny w życiu.

 

Wywiad z córką Alicją

Marcelina: Prowadzisz wraz z siostrą rodzinny biznes. Czy od dziecka wiedziałyście, że w przyszłości przejmiecie Karczmę?

Alicja: Obie z siostrą próbowałyśmy różnych rzeczy. Każda miała jakiś pomysł na siebie. Osobiście, jestem taką osobą, że miałam milion pomysł na minutę, łącznie z wyjazdem na misje. Jednakże zawsze z tyłu głowy pociągało mnie cukiernictwo. Kiedy miałam 16 lat, bardzo chciałam iść do gastronomika w Gdyni, jednej z najlepszej ze szkół gastronomicznych w Polsce, ale rodzice powiedzieli, że ten zapał mi przejdzie. Jak widać nie do końca. Z perspektywy czasu dobrze się stało, gdyż bardziej odnajduje się w słodyczach m.in. pieczeniu tortów, ciast czy różnego rodzaju ciasteczek. Jeżeli chodzi o moją siostrę, to skończyła ona zarządzanie z myślą, aby później mieć łatwość w prowadzeniu własnego biznesu. Finalnie obie wylądowałyśmy z powrotem w Karczmie. Prawdę mówiąc, od nastoletnich lat pracowałyśmy tutaj i mówiąc krótko byłyśmy wychowane w pracy. Jeżeli czegoś się chciało to nie dostawało się tego bezpośrednio, lecz musiałyśmy na to zapracować.

Marcelina: Mówi się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach, lecz w Waszym przypadku chyba jest nieco inaczej. Jesteście wyjątkiem od reguły?

Alicja: Śmieję się, że u nas jest czasem takie włoskie ristorante. We Włoszech jest tak, że jak ludzie są ze sobą skłóceni, wyrzucają z siebie emocje i później im przechodzi. I u nas jest podobnie. Nie będę udawać, że jesteśmy cukierkową rodziną, która nigdy się nie kłóci i zawsze wszystko jest między nami dobrze. Tak nie jest. Między Nami często dochodzi do różnicy zdań. Wciąż jestem osobą, która ma milion myśli na minutę i potrzebna jest ta osoba, która mnie stopuje w tych pomysłach. Należy wziąć pod uwagę fakt, że u nas pracują głownie kobiety. Jest siedem kobiet plus tata, zatem chcąc nie chcąc dochodzi do jakiś zgrzytów. Jednakże zawsze pamiętamy o tym, aby się dogadać i porozumieć.

Marcelina: Co w pracy daje Pani najwięcej satysfakcji?

Alicja: Prawda jest taka, że kontakt z gościem. Przez Karczmę przewija się multum różnych osób. Kiedy nastał lockdown, wielu naszych klientów zamawiało jedzenie na wynos, tylko po to, aby Karczma przetrwała ten trudny okres. Są osoby, z którymi mamy kontakt telefoniczny, nawet jeżeli ich długo nie ma. Ponadto są rodziny, z którymi się przyjaźnimy i poznaliśmy się właśnie przez Karczmę. Przez tyle lat rzeczywiście można się zaprzyjaźnić. Wydaje mi się, że kontakt z gościem i jego zadowolenie daje mi najwięcej satysfakcji.

Marcelina: Czy w Karczmie od zawsze królowała kuchnia polska, czy może chcieliście wprowadzić jakieś innowacyjne pomysły?

Alicja: Od 30 lat panuje tu kuchnia polska. Wydaje mi się, że w tym momencie bardzo to się broni ze względu na to, że takiej typowej kuchni polskiej jest coraz mniej. Obecnie na rynku kucharskim królują restauracje typu Fast Food. To jest dobre, ponieważ tego też potrzeba. Niemniej jednak, takiej smacznej i polskiej kuchnia z biegiem czasu ubywa. I my tę lukę wypełniamy. Tak przynajmniej twierdzą nasi goście.

Marcelina: Co wyróżnia Karczmę na tle innych restauracji?

Alicja: Mam nadzieję, że jest to kuchnia oraz fakt, że goście są zaopiekowani i czują się u nas jak na gościnie u rodziny. Taki przynajmniej mam odbiór zwrotny od naszych gości. Staramy się, by w Karczmie posiłki były przygotowane nie na wskroś wykwintnie, lecz tak, jak my sami jemy i lubimy jeść. Ma być domowo i smacznie, inaczej mówiąc „jak u mamy”. A co śmieszne, właśnie mama u nas gotuje. Myślę też, że Karczmę wyróżnia spokój. Przykładowo, nawet w niedzielę czuć tutaj aurę delikatnego rozluźnienia. Można się u nas zrelaksować i jechać dalej w trasę bądź udać się na odpoczynek do domu.

Marcelina: Spędzacie wiele czasu w Karczmie. Zdarza Wam się po powrocie do domu nie gotować i zamówić jedzenie na wynos?

Alicja:  Naturalnym jest, że pracując w Karczmie spożywamy tutaj posiłki. Siłą rzeczy nie zawsze chce się czegokolwiek w domu gotować. Bardzo często w weekendy korzystamy z usług innych gastronomii z myślą, aby wspierać tzw. swoich. Szczególnie w czasach kryzysu.

Marcelina: Pandemia koronawirusa mocno pokrzyżowała Wam plany?

Alicja: Na szczęście Karczma jest w pełni naszą własnością. Myślę, że fakt, iż nie musimy nikomu płacić dzierżawy uratował nas od kryzysu. Dodatkowo byliśmy w tej komfortowej sytuacji, że nie byliśmy w trakcie rozbudowy. W tamtym momencie pewnie skończyłyby się nam środki i stanęlibyśmy z budową w miejscu.

Marcelina: Słowo kluczowe, które jest Waszym nieodłącznym elementem to multitasking.

Alicja: To prawda. Prowadząc gastronomię, trzeba umieć zrobić wszystko. Dokładnie każdy element w układance. Kiedy przykładowo jedna koleżanka była na macierzyńskim, a druga z kolei była chora, wówczas z moją siostrą musiałyśmy stanąć na kuchnię. Mamy krótką kartę, więc potrafimy ugotować na tyle dobrze i smacznie, aby zastąpić swoje koleżanki. Tak samo nasza koleżanka kucharka potrafi być kelnerką. To musi być wymienne. Każdy sobie pomaga i jest w stanie kogoś zastąpić w zależności od potrzeby. Jak w rodzinie.

Marcelina: Jak przebiegło świętowanie trzydziestych urodzin Karczmy. Wydarzyło się coś szczególnego, co Was wyjątkowo zaskoczyło?

Alicja: Zaczęło się od tego, że to ja naciskałam na tatę, aby świętować ten dzień. Nie da się ukryć, że przetrwanie na rynku 30 lat jako firma to duży sukces, a przetrwanie na rynku jako restauracja to już w szczególności ogromne wyróżnienie. Świętowanie przebiegło w bardzo przyjemnej atmosferze. Wielu naszych stałych gości przyszło nas odwiedzić. Dostaliśmy prezenty oraz kwiaty, czego raczej nikt od Nas się nie spodziewał. Było nam niezmiernie miło. Doszły do tego łzy wzruszenia. Dla naszej rodziny z Karczmą wiąże się wiele miłych wspomnień, takich dość osobistych. Między innymi moja siostra wyprawiała tutaj swoje wesele, a mój mąż oświadczył mi się właśnie w Karczmie. Świętowaliśmy tutaj wszystkie większe rocznice, urodziny czy też Komunie. Jak człowiek pomyślał o tym wszystkim, co wydarzyło się na przestrzeni 30 lat, to naprawdę było to niezwykle wzruszające. Towarzyszyła nam także nostalgia, gdyż wielu osób już z Nami nie ma. Dla każdego gościa mieliśmy przygotowany symboliczny kawałek tortu. Obowiązkowo z małą trzydziestką.

Marcelina: Czego można życzyć Karczmie na kolejne 30,60 czy nawet 100 lat?

Alicja: Przede wszystkim, abyśmy byli dalej zdrowi i silni, gdyż prowadzenie Karczmy to nie lada wyzwanie. Ponadto, by znalazł się ktoś kto tę Karczmę dalej poprowadzi. By to miejsce dalej kojarzyło się z pysznym, domowym jedzeniem i przyjazną atmosferą. Zadowolenie naszych gości to dla Nas największa zapłata.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Koncerty wrześniowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Koncerty wrześniowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w GdańskuKoncerty symfoniczne i wydarzenia organizowane i współorganizowane przez PFB we wrześniu Sala Koncertowa PFB11/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 43-151,50 złKoncert symfoniczny – W rytmie Buenos AiresArpi Sinanyan – sopranWystąpią:Orkiestra PFBArtur Koza – dyrygentArpi Sinanyan – sopranTomasz Marut – fortepianPaweł Zagańczyk – bandoneonMonika Orłowska – skrzypceChór Filharmonii ŁódzkiejProwadzenie: Krzysztof DąbrowskiW programie:Astor Piazzolla – Cztery pory roku w Buenos Aires [22’]Przerwa [20']Martín Palmeri – Misa a Buenos Aires [37’]Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej niezbyt często grywa kompozycje latynoamerykańskie. Tak właśnie będzie podczas pierwszego wrześniowego koncertu. Filharmoników gdańskich poprowadzi Artur Koza, na co dzień kierownik Chóru Filharmonii Łódzkiej, który również wystąpi w Sali Koncertowej 11 września. Zaśpiewa znakomita ormiańska sopranistka Arpi Sinanyan, a solowe partie instrumentalne wykonają: pianista Tomasz Marut, grający na bandoneonie Paweł Zagańczyk (wystąpią w kompozycji Palmeriego) oraz skrzypaczka Monika Orłowska (solistka utworu Piazzolli).Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Koncertowa PFB18/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 38-131,50 złInauguracja sezonu artystycznego 2026/2027Wystąpią:Orkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentDavid Khrikuli – fortepianDavid Khrikuli fot. Juan Luis PoutProwadzenie: Konrad MielnikW programie:Fryderyk Chopin – II Koncert fortepianowy f-moll op. 21 [30’]Przerwa [20’]Gustav Mahler – I Symfonia D-dur Tytan [50’]Koncert, którym inaugurujemy sezon artystyczny, to zawsze moment szczególny. Orkiestrę Polskiej Filharmonii Bałtyckiej poprowadzi oczywiście jej szef artystyczny maestro George Tchitchinadze. Solistą podczas pierwszej części koncertu będzie gruziński pianista David Khrikuli, finalista ubiegłorocznego Konkursu Chopinowskiego. W jego wykonaniu zabrzmi II Koncert fortepianowy f-moll op. 21 Fryderyka Chopina (który Khrikuli wykonywał podczas finałowego etapu Konkursu). W drugiej koncertu części zabrzmi pełna ironii, fascynacji naturą czy pieśnią ludową I Symfonia D-dur Tytan Gustava Mahlera. Główny Sponsor PFB – Mecenas Kultury  Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Kameralna PFB20/09/2026, niedziela, godz. 12:00Bilety w cenie: 25-41 złKlasyka na Ołowiance – Fortepian w tańcuMikołaj Sikała fot. Mateusz Słodkowski Wystąpią:Emilia Biskupska – fortepianZuzanna Lisiecka-Madeja – fortepianMikołaj Sikała – fortepianDaniel Ziomko – fortepianProwadzenie, kierownictwo artystyczne: Dominika Glapiak W programie: utwory Mikołaja Sikały oraz jego aranżacje utworów takich kompozytorów, jak Igor Strawiński, Darius Milhaud, Leonard Bernstein, Ernesto Lecuona czy George GershwinPomysłodawczyni i prowadząca cykl Klasyka na OłowianceDominika Glapiak na pierwsze spotkanie w nowym sezonie proponuje muzykę taneczną jako inspirację dla kompozytorów. W rozmaitych konfiguracjach na jednym fortepianie zagrają Emilia Biskupska, Zuzanna Lisiecka-Madeja, Mikołaj Sikała i Daniel Ziomko, prezentując utwory wykonywane na cztery ręce, a także - co w życiu koncertowym zdarza się niezwykle rzadko - na sześć oraz finalnie na osiem rąk. Zabrzmi muzyka gdańskiego pianisty i kompozytora Mikołaja Sikały, którego utwory balansują między klasyczną formą oraz bogactwem świata muzyki rozrywkowej. Będą też dzieła oryginalne, nawiązujące między innymi do brzmień jazzowych, klubowych oraz latynoamerykańskich, a także transkrypcje rozmaitych przebojów XX-wiecznych kompozytorów (m.in. słynne Mambo z suity West Side Story).  Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Koncertowa PFB25/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 33-131,50 złKoncert symfoniczny – Valerij SokolovValerij Sokolov – skrzypceWystąpią:Orkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentValerij Sokolov – skrzypce W programie:Wolfgang Amadeusz Mozart – Uwertura do opery Don Giovanni K.527 [6']Piotr Czajkowski – Koncert skrzypcowy D-dur op. 35 [37']Przerwa [20']Wolfgang Amadeusz Mozart – Symfonia g-moll nr 40 K.550 [27']Miesiąc zwieńczy koncert z udziałem świetnego ukraińskiego skrzypka, laureata Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. George’a Enescu w Bukareszcie w 2005 roku Valerija Sokolova. Artysta wraz z Orkiestrą Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą maestro George’a Tchitchinadze zagra jedno z najbardziej znanych dzieł literatury skrzypcowej i zarazem jeden z najbardziej efektownych koncertów romantycznych, czyli Koncert skrzypcowy D-dur op. 35 Piotra Czajkowskiego. Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.09.2026
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Kociewiak Treść komentarza: Skarszewy to bogate miasto, można ich dymać. Data dodania komentarza: 31.08.2026, 08:13 Źródło komentarza: Dojenie mieszkańców za wodę czy wywóz śmieci trwa Autor komentarza: Mieszkaniec St. Treść komentarza: Urzędasy mają w du.ie takie inwestycje i nowe miejsca pracy . Kasę mają z dotacji i spokojne posadki. Data dodania komentarza: 29.08.2026, 21:09 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: radek otwór Treść komentarza: I tym sposobem przepędzono potencjalnie kilkaset miejsc pracy. W Gietrzwaładzie też byli dumni z siebie....przez miesiąc, jak pustka w portfelu i bezrobocie zajrzało do codzienności. Data dodania komentarza: 27.08.2026, 13:32 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: Życzliwy Treść komentarza: A mogło być tak pięknie i jak zawsze ludzie się przestraszyli czegoś o czym nie mają pojęcia ;) Data dodania komentarza: 27.08.2026, 13:17 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: KOT Treść komentarza: Skarszewy to ciekawa kraina, można ich dymać bez mydła. Data dodania komentarza: 27.08.2026, 07:11 Źródło komentarza: Dojenie mieszkańców za wodę czy wywóz śmieci trwa Autor komentarza: Ja Treść komentarza: Najpierw należy dowiedzieć się u źródła a później cokolwiek pisać . Powtarzanie głupot pewnej redakcji i grupy ludzi a fb nie służy ani wam ani Starogardzianom . Data dodania komentarza: 26.08.2026, 18:10 Źródło komentarza: Zakład zagospodarowania odpadów w mieście?! Mieszkańcy „Kochanek”mają wiele wątpliwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama