środa, 4 lutego 2026 20:10
Reklama
Reklama

Wyciągajmy wnioski z historii. 32. rocznica obalenia rządu Jana Olszewskiego

Przypominamy fragmenty archiwalnego wywiadu z Śp. Premierem Janem Olszewskim, który ukazał się w w tygodnikach Wydawnictwa Pomorskiego 4 czerwca 2008 r. Z premierem o „nocnej zmianie”, czyli de facto zamachu na ówczesny rząd, aneksie do raportu WSI, lustracji i zbrodni Błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki, którego w tym roku, 19 października przypada 40. rocznica śmierci.
  • Źródło: Dziennik Pomorza
Wyciągajmy wnioski z historii. 32. rocznica obalenia rządu Jana Olszewskiego

Rozmowa Dziennika Pomorza z Janem Olszewskim, działaczem opozycji komunistycznej, obrońcą więźniów politycznych, premierem w latach 1991-1992,  przewodniczącym komisji weryfikacyjnej ds. WSI oraz ówczesnym doradcą Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

- Jaką Polskę chciał Pan budować jako premier w latach 1991-92? Jak wyglądałaby ona dzisiaj, gdyby nie dokonano tzw. „nocnej zmiany”?

- Był to dla mnie wtedy początek budowy rzeczywiście niepodległej wolnej Polski, ponieważ rząd, którego byłem premierem, został powołany przez pierwszy - po przeszło pół wieku - wybrany w wolnych wyborach polski parlament. Uznałem, że jest to moment, który może i powinien stanowić nowy początek. Nowy parlament, pochodzący z wolnych wyborów, stał się właściwie jedynym źródłem władzy i wszelkie wcześniej zawarte porozumienia, jak Okrągły Stół, przestały obowiązywać. Od tego momentu zaczęła się liczyć wola reprezentacji narodu. Uważałem, że powołany przez taki Sejm rząd ma nie tylko prawo, ale i obowiązek działać według najlepszej woli i wiary, dla umocnienia suwerenności kraju, ale także w równym stopniu umocnienia demokracji i budowy opartego na elementarnych zasadach sprawiedliwości społecznej ustroju. Termin „sprawiedliwość społeczna” może źle brzmi, bo został zdewaluowany w PRL, ale to jest pojęcie wywodzące się nie z marksizmu, tylko nauki społecznej Kościoła. W związku z tym uważałem, że pierwszymi zadaniami rządu, poza wyprowadzeniem Polski z tzw. szarej strefy politycznej – przypominam, że wtedy jeszcze stały w kraju garnizony rosyjskie, co było pierwszym problemem do rozwiązania – uważałem, że absolutnie podstawowym zadaniem rządu jest po pierwsze przebudowa aparatu państwowego poprzez jego oczyszczenie z pozostałości kadrowych i strukturalnych PRL-u (zwłaszcza w służbach specjalnych, wojsku, policji i administracji), a po drugie przeprowadzenie reformy własnościowej. Uważaliśmy, że należy podzielić majątek narodowy w taki sposób, że po zwróceniu tego, co było bezprawnie zagrabione przez komunistów, czyli po szybkiej i radykalnej reprywatyzacji, przeprowadzić następnie tzw. powszechne uwłaszczenie, co w projekcie rządowym przybrało formułę ustawy o „akcjonariacie narodowym”. Ustawa ta wpłynęła do Sejmu jednak już po upadku mojego rządu. Te plany były zagrożeniem dla pewnego układu, który wytworzył się po roku 1989, a 4 czerwca 1992 r. pokazał jak dużym.

- Dlaczego działalność Pana gabinetu została przerwana, a ówczesny Sejm powołał w czerwcu 1992 r. nowy rząd?

- Był to zgodny wniosek, złożony przez ugrupowanie, które było sztandarowym wyrazem zasad Okrągłego Stołu i jego konsekwencją, czyli Unię Demokratyczną – najsilniejszy wtedy klub sejmowy – poparty natychmiast przez postkomunistów i różne ugrupowania o niewyraźnym obliczu, jak np. Polska Partia Przyjaciół Piwa. Niestety zbiegło się to z działaniami prezydenta Lecha Wałęsy, który uznał – jego trzeba pytać na jakiej zasadzie doszedł do takich przekonań – że koncepcja rządu jest nie do przyjęcia i trzeba oprzeć się na porozumieniach Okrągłego Stołu i ich realizacji. Formalnym powodem złożenia wniosku o odwołanie rządu była uchwała przyjęta przez Sejm o przeprowadzeniu lustracji posłów, senatorów, ministrów oraz wyższych urzędników państwowych. Uchwała ta może nie była najzręczniej sformułowana, ale jako premier uważałem, że rząd, który został powołany przez pochodzący z wolnych wyborów Sejm i który czerpie z tego swój mandat, nie może odmówić wykonania uchwały sejmowej – może tylko spróbować nadać jej bardziej racjonalny kształt, co zresztą usiłowaliśmy zrobić, ale co zostało zignorowane. W ciągu kilkunastu godzin przeprowadzono zabieg zmierzający do usunięcia rządu, co się udało. /.../

/.../- Był Pan oskarżycielem posiłkowym w procesie zabójców ks. Jerzego Popiełuszki w latach 1984-85? Czy kiedykolwiek poznamy prawdziwych mocodawców i zabójców ks. Jerzego? Dlaczego nie doszło w tamtym procesie do apelacji i czy ustalenia sądu I instancji były prawidłowe?

- Od procesu toruńskiego z tą sprawą bezpośredniej styczności nie miałem, bo z powodu mojej działalności publicznej nie mogłem pełnić funkcji oskarżyciela posiłkowego w następnych procesach. W sądzie występował za to Krzysztof Piesiewicz, obecnie senator. Ale z tego co wiem, wszystkie ustalenia – nie do końca udowodnione, ale uprawdopodobnione – nie ujawniają rzeczywistych mocodawców tej zbrodni. Trudno uwierzyć, że decydentem ostatniej instancji był – już nie mówię, że płk Pietruszka, bo to niedorzeczne – któryś z wiceministrów MSW. To nie do pomyślenia, żeby ktoś na własną rękę podjął tego rodzaju działania. Na zasadzie ogólnej znajomości mechanizmów, jakie obowiązywały w tamtych czasach, zaryzykowałbym stwierdzenie, że zamordowanie ks. Jerzego nie mogło być wynikiem podjętej w Polsce samodzielnej decyzji. Na to musiałaby być przynajmniej zgoda, albo polecenie Moskwy, przy czym jaki był tego mechanizm dowiemy się wtedy, jak tamtejsze archiwa zostaną ujawnione, co jak wiemy historycznie jest w bliskim czasie mało prawdopodobne, chociaż nigdy nic nie wiadomo – tak jak było z Katyniem. Do tego przekonania doszedłem po analizie faktów wokół procesu. Gdy w wystąpieniu końcowym, oczywiście w odpowiednim sformułowaniu, wyraziłem tę supozycję o inicjatywie z zewnątrz, to wywołał to tego typu panikę wśród uczestników procesu, że natychmiast go przerwano, wykorzystując pretekst oczywiście na bieżąco zaimprowizowany, czyli zasłabnięcie jednego z obrońców. Następnego dnia prokuratorzy wystąpili z polemiką wobec mojej tezy, wygłaszając przemówienia obrończe w stosunku do… oskarżonych. Widać było, że każde dotknięcie tego tematu wywołuje alergiczną wręcz reakcję, co utwierdzało mnie w moim przekonaniu. Dzisiaj jak na to patrzę nie zmieniam zdania, tym bardziej, że są nowe elementy, które by za tym przemawiały, między innymi to, że szef misji służb sowieckich przy MSW gen. Pawłow (nie jest to raczej jego prawdziwe nazwisko), w tydzień po wyłowieniu zwłok ks. Jerzego nagle zniknął. Objawił się ponownie pisząc wspomnienia w połowie lat 90. – oczywiście w Polsce już nigdy się nie pojawił. Ostatni raz widziałem ks. Jerzego na początku października, którejś niedzieli, w czasie obchodzonego w Kościele dnia środków masowego przekazu. Byłem u niego na plebanii w kościele św. Stanisława Kostki, umówiony z Sewerynem Jaworskim na poradę prawną w sprawie strajkujących hutników. W momencie naszej rozmowy wszedł ks. Jerzy. Powiedziałem do niego, że robi już karierę międzynarodową, bo kilka dni wcześniej był na niego brutalny atak w radzieckiej „Izwiestii”. Zrobił taki gest, który skojarzyłem z zachowaniem moich kolegów z 1 sierpnia 1944 r., a których już później nigdy nie widziałem. Ta postawa całkowitej determinacji była dla mnie uderzająca – rozumiał, że ta publikacja to groźny sygnał, ale nie mógł już się cofnąć.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Mieszkaniec TczewaTreść komentarza: Zaglądają tylko tam gdzie im wygodnie. Pod most na Wojska Polskiego nikt z nich nie zajrzy bo to już wyczyn zeby tam wejść. Grunt to dobry pijar 🤣🤣Data dodania komentarza: 4.02.2026, 12:15Źródło komentarza: Dzielnicowy blisko ludzi. Kolejne wsparcie dla osób w kryzysie bezdomnościAutor komentarza: KrzysztofTreść komentarza: Może rozpocznę tak, co jakiś czas jest prowadzony spis osób dotkniętych bezdomnością taki spis odbył się z 28 na 29 lutego 2024 r. po raz szósty przeprowadzono Ogólnopolskie badanie liczby osób bezdomnych, którego realizacja koordynowana była przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Dane zebrane z poziomu gmin zostały wprowadzone do Centralnej Aplikacji Statystycznej (CAS) w Polsce zdiagnozowano 31 042 osoby w kryzysie bezdomności, z czego 80% stanowili mężczyźni, a 20% kobiety. Dlaczego przypominam i zaczynam tak. Bezdomność to bardzo złożony temat który możemy podzielić na różne etapy tak jak wchodzenie ( przyczyny ) i wychodzenie z bezdomności. Pierwszy raz temat został poruszony przez moją osobę na spotkaniu w UM i pracowników Straży Miejskiej z prezydentem Starogardu podajże w 2014 roku gdzie przedstawiłem statystycznie ułożenie osób które trafiały do Trójmiasta do noclegowni z Miasta , Gminy ,Powiatu Starogardzkiego zaznaczę tylko do jednej Noclegowni w Gdańsku i koszt który ponosiła Opieka Społeczna Starogard Gdański na nich z pieniędzy możemy nazwać naszych. Co ważne koszty te były przelewane na osoby a osoby te po wysłaniu tam były zostawione same sobie brak kontroli i tak toczyło się do wiosny . W tym czasie współtworzyłem w trójmieście tzw Niski próg jako Ratownik Medyczny w bardzo wielki stopniu odciążyło to Szpitalne Oddziały Ratunkowe bo nie każda osoba dotknięta bezdomnością musiała być na SOR-e wiec był stworzony przybliżony kosztorys wyjazdów karetki typu S i P i badań z pobytu w Szpitalu . Sumy te były kolosalne To co dostrzegło Trójmiasto i korzyści płynące z tego otwartego punktu w Starogardzie Gdańskim nie miało przełożenia .Przecież w Starogardzie i Gminie sąsiednich ten problem nie dotyczy Bezdomnych nie ma, Więc to co widziałem i tych ludzi których poznałem to była fikcja. A utworzenie takie placówki po pierwsze miało uszczelnić informację o w/w osobach wdrożyć programy wychodzenia z bezdomności i terapie z których nasi mieszkańcy nie korzystali tam . W tym okresie usłyszałem że bezdomność w Starogardzie nie istnieje mimo podania przykładów Gdzie znalezione 17 czerwca 2012 r. zwłoki przy ulicy Skarszewskiej w Starogardzie Gdańskim zostały zwłoki na terenie nieużytków. Ciało znajdowało się w stanie dalekiego rozkładu wtedy Policja prosiła o pomoc w ustaleniu danych osoby znalezionej. Publikacja z 2.12.2014 roku W Starogardzie Gdańskim znaleziono zwłoki 32-letniego mężczyzny ciało mężczyzny zostało odnalezione w opuszczonym budynku przy ul. Piłsudskiego. I tak możemy mnożyć co jakiś czas 19 czerwca 2020 roku . zostały znalezione na terenie budowy przy ul. Balewskiego. W ubraniu denata nie było żadnych dokumentów ani innych rzeczy, które pozwoliłyby na ustalenie jego danych personalnych. Proszę Państwa problem istnieje jak widać co jakiś czas małe miasteczko osób staje na progu bezdomności . Czy stworzenie w tym czasie takiej placówki dałoby szanse różnym osobą z naszego rejony na wyjście z bezdomności a może innym ponowny start zostawiam to Państwu a może lepiej ich wysłać gdzieś i tylko o czasu do czasu skreślić z list urzędniczych. Ale pewne jest teraz jedno Otwarcie Dworca dla tych osób to pomoc tymczasowa i co warto zauważyć. Jednak Bezdomność istnieje w naszych progach .Data dodania komentarza: 2.02.2026, 00:48Źródło komentarza: Dworce kolejowe otwarte całodobowo. Apel o czujność w czasie mrozówAutor komentarza: EmerytTreść komentarza: Beznick dla Ciebie może żaden ale dla małych dzieciData dodania komentarza: 1.02.2026, 17:33Źródło komentarza: Kolejne gminy odwołują zajęcia z powodu opadów śnieguAutor komentarza: EmerytTreść komentarza: Dlaczego nie są zamknięte szkoły w gminie Starogard pytanie do wojtaData dodania komentarza: 1.02.2026, 17:32Źródło komentarza: Kolejne gminy odwołują zajęcia z powodu opadów śnieguAutor komentarza: wolontariuszka chodzi w białych drewniakach na nogachTreść komentarza: A to przez strażaków nazywany Cihcy zabójca ten czadData dodania komentarza: 31.01.2026, 21:14Źródło komentarza: Policja apeluje: uważaj na czad, to cichy zabójcaAutor komentarza: wolontariuszka chodzi w białych drewniakach na nogachTreść komentarza: A co z biednymi bezdomnymi?Data dodania komentarza: 31.01.2026, 21:10Źródło komentarza: Dworce kolejowe otwarte całodobowo. Apel o czujność w czasie mrozów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama