środa, 28 stycznia 2026 20:03
Reklama
Reklama

[WYWIAD, FOTO] Było szaro i ponuro, jest pięknie i zielono!

W ostatnich latach w Skarszewach wiele się dzieje. Władze miasta realizują liczne projekty i starają się sprostać oczekiwaniom mieszkańców. Pod koniec czerwca odbyło się oficjalnie zakończenie jednego z największych przedsięwzięć, związanego z rewitalizacją starego miasta i dworca PKP. Oprócz przebudowy kilku ulic i remontu budynków magistrat postawił także na zieleń i aktywizację mieszkańców. Tym zajęło się starogardzkie stowarzyszenie, słynące z realizacji licznych zadań w stolicy Kociewia. O skarszewskim projekcie opowiedziała nam architekt Anna Lembicz, ze Stowarzyszenia Starogard 2030.
[WYWIAD, FOTO] Było szaro i ponuro, jest pięknie i zielono!
Fot. Stowarzyszenie Starogard 2030

Stowarzyszenie Starogard 2030 – jak sama nazwa wskazuje – jest raczej związane ze Starogardem. Jak to się stało, że kolejny projekt był realizowany w dawnej stolicy woj. pomorskiego – w Skarszewach?
- To prawda, zarejestrowani jesteśmy na terenie Starogardu i tutaj realizujemy większość naszych projektów. Według statutu możemy działać na terenie całej Polski, z naciskiem na powiat starogardzki i trochę szerzej – Kociewie, stąd nasze projekty np. na terenie Grodziska Owidz (jedna z „Motylówek”) czy wzdłuż drogi rowerowej prowadzącej do Bączka. Projekt w Skarszewach nie był przypadkiem – miasto realizowało duży projekt rewitalizacyjny i potrzebna była organizacja pozarządowa, która weźmie na siebie działania społeczne, aktywizujące mieszkańców. Ponieważ w samych Skarszewach nie było chętnych, pracownicy urzędu zaczęli rozglądać się „po sąsiedzku” i tak trafili na nas.

- W ostatnich latach Stowarzyszenie realizowało w Starogardzie projekt pn. „Podwórkowe rewolucje”. W Skarszewach zadaniu nadano bardzo wymowną nazwę – „ZIELENiMY SkarszeWY”. Czym różniły się te projekty i jaki był ich cel? 
- I właśnie „Podwórkowym rewolucjom” zawdzięczamy zaproszenie do Skarszew, bo było to działanie bardzo podobne do „ZIELENiMY SkarszeWY”. Oba były częścią projektów rewitalizacji miast, oba polegały na zaangażowaniu mieszkańców w projektowanie i urządzanie przestrzeni wokół budynków, w których mieszkają. Były także różnice – w Starogardzie lokalizacje były z góry narzucone i były to nieruchomości w całości należące do Gminy Miejskiej, natomiast w Skarszewach trzeba było zachęcić mieszkańców do udziału i przeprowadzić nabór wniosków. W Starogardzie zmiany na podwórkach wiązały się także z remontami samych budynków, wymianą nawierzchni itp. większymi pracami budowlanymi, które były zlecane przez urząd i my musieliśmy się w nie wpasować. W Skarszewach efekty mogą się przez to wydawać trochę mniej spektakularne, bo do ich osiągnięcia mieliśmy do dyspozycji głównie małą architekturę i zieleń, stąd między innymi nazwa projektu. Odpowiednimi nasadzeniami można naprawdę bardzo odmienić przestrzeń, ale mają one także wymiar praktyczny – każde drzewo, każdy skrawek zieleni w mieście, to czystsze powietrze, niższa temperatura podczas upałów i mniej deszczówki, którą trzeba odprowadzić, bo radzą sobie z nią rośliny.

- Mieszkańcy Skarszew do projektu zgłosili trzy podwórka (przy budynku dawnego dworca PKP, przy ul. Mickiewicza oraz w ścisłym centrum – przy ul. Hallera). Które z tych miejsc było największym wyzwaniem?
- Trudno powiedzieć, które, bo to 3 miejsca o zupełnie różnej specyfice i charakterze. Każda z tych lokalizacji miała potencjał i inne problemy do rozwiązania, więc musieliśmy do nich podejść bardzo indywidualnie. Budynek dawnego dworca ma teraz inną funkcję, do której trzeba było dostosować otoczenie, żeby stało się mniej „niczyje”, a bardziej odpowiadające potrzebom mieszkańców i członkom Klubu Seniora. Żeby wprowadzić zieleń, trzeba było rozpłytować część terenu za dworcem. W przyszłym roku, gdy podrosną krzewy i drzewa ozdobne, efekty będą tam jeszcze bardziej widoczne. Na Mickiewicza wspólnota działała prężnie na długo przed projektem i my tylko dołożyliśmy cegiełkę do ich starań o piękne podwórko. Udało się wygospodarować skrawek terenu pod bezpieczne miejsce zabaw dla dzieci i rozwiązać dwa problemy – umocnić roślinnością skarpę, która powstała podczas przebudowy ulicy i uporządkować linki na pranie, które wprowadzały wizualny chaos. Podwórko na Hallera jest najmniejsze i przez to zmiany są tam najbardziej widoczne. To naprawdę niewielka przestrzeń, na której trzeba było pogodzić ze sobą kilka różnych funkcji, a przede wszystkim sprytnie „ukryć” śmietniki.

- Czy w Skarszewach pomogło doświadczenie zdobyte podczas wcześniejszych działań? 
-Tak, oczywiście. Wiedzieliśmy mniej więcej, jakich problemów możemy się spodziewać i jak można je rozwiązać. 

- Jak projekt został odebrany przez mieszkańców? Czy aktywnie włączali się do realizacji prac i pomagali członkom Stowarzyszenia? 
- Mieszkańcy, zgodnie z głównymi założeniami projektu, włączyli się w działania, choć współpraca miała różny charakter. Niektórzy woleli działać razem z nami, inni woleli zająć się podwórkowymi sprawami w innym, dogodnym dla siebie czasie. Wszędzie zostaliśmy bardzo życzliwie przyjęci i mogliśmy liczyć na pomoc. Kluczowy był stały kontakt i wymiana informacji.

- Czy można powiedzieć, że wraz ze „zmianą” podwórek, zmieniło się również nastawienie mieszkańców?
- Wydaje mi się, że na Mickiewicza mieszkańcy od dawna nastawieni byli na wspólne działanie i od początku czuliśmy, że są tam gospodarzami. W przypadku pozostałych dwóch podwórek było nieco inaczej – tam mieszkańcy w pewnym sensie odzyskali tę przestrzeń dla siebie. I mam wrażenie, że uwierzyli w to, że ich otoczenie może być piękne i zadbane. Tę zmianę podejścia obserwowaliśmy w trakcie trwania projektu i mamy nadzieję, że będzie trwała.

- Jak układała się współpraca z Urzędem? Można było liczyć na pomoc i wsparcie miejscowego magistratu? 
- Zarówno ze strony urzędników, pracowników gminnych spółek, jak i pana burmistrza, mogliśmy liczyć na wsparcie i pomoc w rozwiązywaniu problemów.

- Skarszewski projekt, podobnie jak wcześniej starogardzki, są działaniami - w naszej ocenie - raczej rzadko spotykanymi. Można te projekty nazwać pionierskimi? Czy może zgodnie z wiedzą Stowarzyszenia inne gminy w Polsce również działają podobnie? 
- W Polsce zaczęło się chyba od Katowickiego „Placu na Glanc”, który stał się inspiracją dla tego typu działań w innych miastach. Projekty związane z metamorfozami podwórek stały się w wielu miejscach częścią rewitalizacji, bo to dobry sposób na angażowanie mieszkańców i jednocześnie upiększanie okolicy.

- Czy Stowarzyszenie Starogard 2030 planuje w przyszłości realizację podobnych projektów?
- Przede wszystkim marzy nam się kontynuacja „Podwórkowych rewolucji” w Starogardzie, ale niewykluczone, że będziemy realizować podobne projekty w innych miastach.

- Dziękuję za rozmowę 
- Dziękuję. 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

aaaa 15.07.2023 18:42
moszna?

beeeee 18.07.2023 11:43
między innymi

Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: mmmTreść komentarza: Problem jest systemowy i nie dotyczy tylko Starogardu. Strażnik miejski w Warszawie wystawia średnio 1,5 mandatu dziennie, gdzie pracownik obsługujący strefę płatnego parkowania w tym samym czasie kilkadziesiąt. Strażnicy działają prawie wyłącznie na wezwanie, sami nie podejmują prawie żadnych działań, a na wezwany patrol czeka się około dwóch dni. W Polsce panuje mit mówiący, że Straż Miejska istnieje tylko po to żeby łatać dziurę w budżecie, a w praktyce mandatów jest tak mało, że nie utrzymaliby się z tego przez miesiąc. Druga sprawa, że wiele osób wciąż chętniej piętnuje zgłaszającego wykroczenie niż kierowcę, który nielegalnym parkowaniem blokuje chodnik, zasłania przejście dla pieszych, czy niszczy trawnik. Nie wiem co musiałoby się stać, żeby zmieniła się nasza mentalność.Data dodania komentarza: 26.01.2026, 09:25Źródło komentarza: [FOTO, WIDEO] Parkują gdzie chcą i jeżdżą po chodnikach między pieszymi! Rynek - wizytówka miasta czy centralny parking Starogardu?Autor komentarza: teraz jaTreść komentarza: Po pierwsze : Ameryka Północna to nie Stany Zjednoczone Po drugie : Na mocy konstytucji duńskiej z 1953 roku Grenlandia jest integralną częścią Królestwa Danii, posiadającą od 1979 roku szeroką autonomię. W kwestii duńskich władz centralnych, które na Grenlandii reprezentuje wysoki przedstawiciel, są: sprawy konstytucji, obrony, polityki zagranicznej i monetarnej. Grenlandia wybiera 2 deputowanych do parlamentu duńskiego (Folketing). Lokalnym organem władzy ustawodawczej jest Landsting (kadencja 4 lata, z wyborów powszechnych), władzy wykonawczej – rząd, odpowiedzialny przed Landstingiem Po trzecie : mam nadzieję , że tym razem opublikujecie ten komentarz . PozdrawiamData dodania komentarza: 25.01.2026, 11:45Źródło komentarza: FELIETON: Grenlandia i Port HallerAutor komentarza: WTreść komentarza: 😉Data dodania komentarza: 24.01.2026, 18:53Źródło komentarza: Bluzy firmowe z logo - jakie wybrać?Autor komentarza: MAŻORETKI ŻANDARMETKI Spółdzielczego Domu Kultury w TczewieTreść komentarza: ŻANDARMETKI to nasza nazwa zespołu, ale dziękujemy za artykuł. 🙂Data dodania komentarza: 24.01.2026, 18:52Źródło komentarza: Mażoretki i Żandarmetki zapraszają do drużyny. Nowa oferta Spółdzielczego Domu Kultury w TczewieAutor komentarza: taka prawdaTreść komentarza: Port Haller -nowy pomysł PIS na ograbienie polskiego podatnika.Data dodania komentarza: 24.01.2026, 17:23Źródło komentarza: FELIETON: Grenlandia i Port HallerAutor komentarza: gratulujęTreść komentarza: Ogródki restauracyjne wśród śmierdzących samochodów. Fantastyczny pomysł.Data dodania komentarza: 23.01.2026, 13:00Źródło komentarza: [FOTO, WIDEO] Parkują gdzie chcą i jeżdżą po chodnikach między pieszymi! Rynek - wizytówka miasta czy centralny parking Starogardu?
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama