niedziela, 13 września 2026 14:54
Reklama

Wspinaczka po "kolosach" - z zupkami i kabanosami, a ambicja zostaje w domu

STAROGARD GD. Kolos w Starogardzie. Strachowi zawdzięcza, że nie podzielił losu kolegów, którzy zostali w górach na zawsze. Himalaista Janusz Gołąb - laureat Kolosa.
Wspinaczka po "kolosach" - z zupkami i kabanosami, a ambicja zostaje w domu
Na pytanie, dlaczego to robi odpowiada, że w góry ciągnie go partnerstwo i przyjemność obcowania z ludźmi, którzy podzielają jego pasje. Czy się boi? Tak i chyba tylko strachowi zawdzięcza, że nie podzielił losu kolegów, którzy zostali w górach na zawsze. Himalaista Janusz Gołąb, laureat Kolosa 1999 opowiadał w SCK o pasji wspinania.  

Starogard Gdański. Spotkanie miało miejsce 27 maja w głównej sali Starogardzkiego Centrum Kultury. Przybyli goście mieli okazję zobaczyć sprzęt wspinaczkowy jakiego Janusz Gołąb używał podczas najtrudniejszych wypraw oraz posłuchać zapierających dech w piersiach opowieści .

Indie, kraj pełen przygód
Kedar Dome to góra o wysokości 6831 m, położona w Gerhwalu w północnych Indiach. Jest doskonałym wyzwaniem dla amatorów, kolekcjonujących szczyty Himalajów. Delikatne podejście nie stanowi większego problemu dla przygotowanych i dobrze wyposażonych turystów. To pierwsze oblicze góry. Drugie jest wyzwaniem dla najbardziej doświadczonych wspinaczy na świecie takich jak Janusz Gołąb. Stroma i niemal monolityczna ściana wschodnia zaczyna się już u podnóża góry. O jej wyjątkowości stanowi niewielka ilość półek skalnych i imponująca wysokość 1400 metrów. Zdobycie Kedar Dome od strony wschodniej było w latach 90 - tych jednym z większych wyzwań ówczesnego himalaizmu. Pierwszą próbę podjęła  w 1989 roku węgierska wyprawa, która jednak ominęła główne spiętrzenie ściany. Z powodu zmęczenia i pogarszającej sie pogody uczestnikom nie udało się osiągnąć głównego celu jakim był szczyt. Dokładnie 10 lat później Jacek Fluder, Janusz Gołąb i Stanisław Piecuch podjęli się wyzwania zdobycia Kedar Dome najtrudniejszym fragmentem góry. Zgromadzeni na sali goście mieli okazję zobaczyć unikatowe fotografie z wyprawy, które zostały wyświetlone na projektorze. Zdjęcia obejmowały nie tylko 13 - dniowy atak szczytowy, ale również pobyt w Indiach i okres aklimatyzacji w kraju Hindusów.
- Każda taka wyprawa to wielkie doświadczenie, nie tylko wspinaczkowe - mówił Janusz Gołąb. - Indie to wspaniały kraj, pełen wielorakich kultur i ciekawych miejsc. Polecam wszystkim, którzy będą mieli okazję być w Azji.

Wyprawy robili po kosztach
Cały pobyt w Indiach niewielkiej polskiej wyprawy trwał ok. miesiąca. Po dotarciu w rejon Gangotri, największego lodowca Himalajów, grupa zaczęła aklimatyzację od zdobycia... Kedar Dome. Wejście aklimatyzacyjne odbyło się najłatwiejszym fragmentem góry.
- Pomimo aklimatyzacji, jeden z kolegów zaraz przed atakiem dostał choroby wysokościowej i miał poważne objawy anemii - wspominał wspinacz. - Choroba wysokościowa to zmora himalaistów. Bywa tak, że w ostatniej chwili nie pozwala zdobyć upragnionego szczytu. My mieliśmy jednak ze sobą sporo lekarstw i udało się powstrzymać objawy.
Jak określił sam himalaista wyprawa została zrobiona po kosztach. Całość przedsięwzięcia wyniosła ok. 1500 dolarów, co nawet na ówczesne warunki było osiągnięciem godnym podziwu.
- Moi koledzy z zachodu, łapali się za głowy, kiedy opowiadałem im ile kosztowała ta wyprawa. Dla nich to niemożliwe. Dzisiaj są różne sposoby zdobycia środków na wyjazd. Polski Związek Alpinizmu prowadzi ranking planowanych wypraw i w zależności od doświadczenia uczestników przyznaje środki. Inaczej też funkcjonuje sponsoring.
Jak sie później okazało, ograniczone koszty wyprawy okazały się jej główną zmorą.

Zupki i kabanosy
22 września 1999 roku Polacy rozpoczęli atak niezdobytej ściany. Od samego początku musieli zmierzyć się nie tylko z własnymi słabościami, ale i niesamowitymi amplitudami dziennych temperatur. Płaska niczym  góra pozwalała niekiedy na zaledwie 45 - 50 metrowe wspięcie w ciągu dnia. Noce spędzali przymocowani linami do ściany.
- Zdobycie tej góry ścianą, którą wchodziliśmy to naprawdę wielki problem - mówił Janusz Gołąb. - Tym bardziej, że na plecach mieliśmy po 20 kg sprzętu, ubrań i jedzenia.
Kiedy tylko było to możliwe robili zdjęcia. Dzięki temu dzisiaj możemy zobaczyć z czym wspinaczom przyszło się zmierzyć i jak w ogóle góra prezentuje się z tak bliska. Fotografie przedstawiające ich podczas wspinaczki kilkaset metrów nad ziemią wywoływały jęk na sali w SCK.
- Bałem się - opowiadał himalaista. - Chyba tylko dzięki strachowi potrafiłem zachować koncentrację podczas wspinaczki.
Jedną z nocy Polacy spędzili na półce skalnej, gdzie spali na siedząco. Innym razem udało im się rozbić namiot na leżącej pod dużym kątem tafli lodu. Wtedy po raz pierwszy od kilku dni wypięli się z lin.
- Namiot oczywiście był przymocowany. I całe szczęście. W nocy przeszła lawina i niemal nie pociągnęła namiotu w przepaść. Było ciężko. Jednego z kolegów zupełnie zasypało śniegiem.

Ambicja zostaje w domu
Pomimo nieprzewidzianych przygód Polacy kontynuowali wspinaczkę. 10 dnia wydarzyło się jednak coś czego obawiali się już od dawna. Kończyły im się zapasy żywności, choć do końca morderczego wejścia zostało im jeszcze kilkadziesiąt metrów. Byli skrajnie wyczerpani. Ograniczone koszty spowodowały, że przez ostatnie 3 dni trzech dorosłych mężczyzn dzieliło między siebie jednego kabanosa i jedną zupkę chińską na każdy posiłek. 13 dnia skrajnie wyczerpani osiągnęli grań szczytową. Niestety podzielili losy wyprawy węgierskiej i z powodu m.in. złej pogody nie udało im się sięgnąć wierzchołka. Pomimo tego zespół w składzie Jacek Fluder, Janusz Gołąb i Stanisław Piecuch został uznany za jeden z lepszych w historii polskiego wspinania. Wejście w tamtym okresie na Kedar Dome było największym osiągnięciem wspinaczkowym na świecie. Za ten wyczyn każdy z himalaistów dostał w 1999 roku prestiżowy tytuł Kolosa.
- Dlaczego to robię? - zastanawiał się Janusz Gołąb. - Liczy się partnerstwo. Ci z którymi się wspinam, to naprawdę fajni ludzie. To wspaniałe, że można z kimś dzielić swoje pasje i zainteresowania. A ambicje? Zostawiamy je w domu. Tam na górze nikt z nas nie okazuje ambicji.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Koncerty wrześniowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Koncerty wrześniowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w GdańskuKoncerty symfoniczne i wydarzenia organizowane i współorganizowane przez PFB we wrześniu Sala Koncertowa PFB11/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 43-151,50 złKoncert symfoniczny – W rytmie Buenos AiresArpi Sinanyan – sopranWystąpią:Orkiestra PFBArtur Koza – dyrygentArpi Sinanyan – sopranTomasz Marut – fortepianPaweł Zagańczyk – bandoneonMonika Orłowska – skrzypceChór Filharmonii ŁódzkiejProwadzenie: Krzysztof DąbrowskiW programie:Astor Piazzolla – Cztery pory roku w Buenos Aires [22’]Przerwa [20']Martín Palmeri – Misa a Buenos Aires [37’]Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej niezbyt często grywa kompozycje latynoamerykańskie. Tak właśnie będzie podczas pierwszego wrześniowego koncertu. Filharmoników gdańskich poprowadzi Artur Koza, na co dzień kierownik Chóru Filharmonii Łódzkiej, który również wystąpi w Sali Koncertowej 11 września. Zaśpiewa znakomita ormiańska sopranistka Arpi Sinanyan, a solowe partie instrumentalne wykonają: pianista Tomasz Marut, grający na bandoneonie Paweł Zagańczyk (wystąpią w kompozycji Palmeriego) oraz skrzypaczka Monika Orłowska (solistka utworu Piazzolli).Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Koncertowa PFB18/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 38-131,50 złInauguracja sezonu artystycznego 2026/2027Wystąpią:Orkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentDavid Khrikuli – fortepianDavid Khrikuli fot. Juan Luis PoutProwadzenie: Konrad MielnikW programie:Fryderyk Chopin – II Koncert fortepianowy f-moll op. 21 [30’]Przerwa [20’]Gustav Mahler – I Symfonia D-dur Tytan [50’]Koncert, którym inaugurujemy sezon artystyczny, to zawsze moment szczególny. Orkiestrę Polskiej Filharmonii Bałtyckiej poprowadzi oczywiście jej szef artystyczny maestro George Tchitchinadze. Solistą podczas pierwszej części koncertu będzie gruziński pianista David Khrikuli, finalista ubiegłorocznego Konkursu Chopinowskiego. W jego wykonaniu zabrzmi II Koncert fortepianowy f-moll op. 21 Fryderyka Chopina (który Khrikuli wykonywał podczas finałowego etapu Konkursu). W drugiej koncertu części zabrzmi pełna ironii, fascynacji naturą czy pieśnią ludową I Symfonia D-dur Tytan Gustava Mahlera. Główny Sponsor PFB – Mecenas Kultury  Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Kameralna PFB20/09/2026, niedziela, godz. 12:00Bilety w cenie: 25-41 złKlasyka na Ołowiance – Fortepian w tańcuMikołaj Sikała fot. Mateusz Słodkowski Wystąpią:Emilia Biskupska – fortepianZuzanna Lisiecka-Madeja – fortepianMikołaj Sikała – fortepianDaniel Ziomko – fortepianProwadzenie, kierownictwo artystyczne: Dominika Glapiak W programie: utwory Mikołaja Sikały oraz jego aranżacje utworów takich kompozytorów, jak Igor Strawiński, Darius Milhaud, Leonard Bernstein, Ernesto Lecuona czy George GershwinPomysłodawczyni i prowadząca cykl Klasyka na OłowianceDominika Glapiak na pierwsze spotkanie w nowym sezonie proponuje muzykę taneczną jako inspirację dla kompozytorów. W rozmaitych konfiguracjach na jednym fortepianie zagrają Emilia Biskupska, Zuzanna Lisiecka-Madeja, Mikołaj Sikała i Daniel Ziomko, prezentując utwory wykonywane na cztery ręce, a także - co w życiu koncertowym zdarza się niezwykle rzadko - na sześć oraz finalnie na osiem rąk. Zabrzmi muzyka gdańskiego pianisty i kompozytora Mikołaja Sikały, którego utwory balansują między klasyczną formą oraz bogactwem świata muzyki rozrywkowej. Będą też dzieła oryginalne, nawiązujące między innymi do brzmień jazzowych, klubowych oraz latynoamerykańskich, a także transkrypcje rozmaitych przebojów XX-wiecznych kompozytorów (m.in. słynne Mambo z suity West Side Story).  Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Koncertowa PFB25/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 33-131,50 złKoncert symfoniczny – Valerij SokolovValerij Sokolov – skrzypceWystąpią:Orkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentValerij Sokolov – skrzypce W programie:Wolfgang Amadeusz Mozart – Uwertura do opery Don Giovanni K.527 [6']Piotr Czajkowski – Koncert skrzypcowy D-dur op. 35 [37']Przerwa [20']Wolfgang Amadeusz Mozart – Symfonia g-moll nr 40 K.550 [27']Miesiąc zwieńczy koncert z udziałem świetnego ukraińskiego skrzypka, laureata Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. George’a Enescu w Bukareszcie w 2005 roku Valerija Sokolova. Artysta wraz z Orkiestrą Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą maestro George’a Tchitchinadze zagra jedno z najbardziej znanych dzieł literatury skrzypcowej i zarazem jeden z najbardziej efektownych koncertów romantycznych, czyli Koncert skrzypcowy D-dur op. 35 Piotra Czajkowskiego. Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.09.2026
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Kociewiak Treść komentarza: Skarszewy to bogate miasto, można ich dymać. Data dodania komentarza: 31.08.2026, 08:13 Źródło komentarza: Dojenie mieszkańców za wodę czy wywóz śmieci trwa Autor komentarza: Mieszkaniec St. Treść komentarza: Urzędasy mają w du.ie takie inwestycje i nowe miejsca pracy . Kasę mają z dotacji i spokojne posadki. Data dodania komentarza: 29.08.2026, 21:09 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: radek otwór Treść komentarza: I tym sposobem przepędzono potencjalnie kilkaset miejsc pracy. W Gietrzwaładzie też byli dumni z siebie....przez miesiąc, jak pustka w portfelu i bezrobocie zajrzało do codzienności. Data dodania komentarza: 27.08.2026, 13:32 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: Życzliwy Treść komentarza: A mogło być tak pięknie i jak zawsze ludzie się przestraszyli czegoś o czym nie mają pojęcia ;) Data dodania komentarza: 27.08.2026, 13:17 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: KOT Treść komentarza: Skarszewy to ciekawa kraina, można ich dymać bez mydła. Data dodania komentarza: 27.08.2026, 07:11 Źródło komentarza: Dojenie mieszkańców za wodę czy wywóz śmieci trwa Autor komentarza: Ja Treść komentarza: Najpierw należy dowiedzieć się u źródła a później cokolwiek pisać . Powtarzanie głupot pewnej redakcji i grupy ludzi a fb nie służy ani wam ani Starogardzianom . Data dodania komentarza: 26.08.2026, 18:10 Źródło komentarza: Zakład zagospodarowania odpadów w mieście?! Mieszkańcy „Kochanek”mają wiele wątpliwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama