niedziela, 13 września 2026 14:43
Reklama

Felieton: „Wyzwoleni” i upodleni

Gdyby sowiecki komunizm przetrwał w Polsce do dziś, to 21 kwietnia świętowalibyśmy 76 rocznicę „układu o przyjaźni i pomocy wzajemnej między Polską a Związkiem Radzieckim”.
Felieton: „Wyzwoleni” i upodleni

Układ podpisano w Moskwie, gdy trwała jeszcze wojna, a polskimi miastami rządzili sowieccy komendanci wojskowi (także na Kociewiu). Układ „w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej” [!] sygnował tzw. „prezydent Krajowej Rady Narodowej”. Był to agent sowiecki od lat 20. i jako obywatel polski zasługiwał na stryczek za zdradę – za podjęcie służby na rzecz obcego, wrogiego Polsce państwa. Bolesław Bierut usłyszał jednak od Stalina, że dopóki armia sowiecka stoi w Polsce, to „możecie powiedzieć swoim przeciwnikom, że dwa razy dwa równa się szesnaście i oni muszą to przyjąć”. Bierut nie miał żadnych upoważnień do występowania „w imieniu Rzeczypospolitej”. Legalne władze Rzeczypospolitej Polskiej rezydowały wówczas w Londynie i były  uznawane przez cały świat. Nie uznawały ich tylko Niemcy Hitlera, Sowiety Stalina i ich sojusznicy.
Moskiewski układ między Stalinem i jego agentami, reprezentującymi rzekomo Polskę, był aktem poddańczym. Głosił „zasadniczy przełom w dziejach stosunków polsko-radzieckich”, czyli uznanie odwiecznego wroga i agresora za przyjaciela. Głosił, że Sowiety Stalina i podbita Polska „będą umacniały przyjazną współpracę w myśl zasad wzajemnego poszanowania swej niezależności i suwerenności, jak również nieingerowania w sprawy wewnętrzne drugiego państwa”. Było to bezczelne kłamstwo. Sowiety nie tylko ingerowały we wszystkie sprawy polskie, ale de facto rządziły kadłubowym państwem. Kiedy dziś niektórzy wydziwiają nad „beznadziejną” walką żolnierzy wyklętych, „nie liczących się z realiami politycznymi”, to niech pomyślą, jakim upokorzeniem dla młodych oficerów i żołnierzy AK, NSZ, TOW „Gryf Pomorski” i innych ugrupowań Polskiego Państwa Podziemnego, były rozpoczynające się rządy sowieckiej zbrodniczej żulii w straszliwie okaleczonym wojną państwie. „Wyklęci” chwytali się jakiejkolwiek nadziei, trudno było im uwierzyć, że zostaliśmy tak podle zdradzeni.

Złóżcie nam hołd!
Sowietom nie wystarczało podporządkowanie sobie – za zgodą Amerykanów i Brytyjczyków – niepodległych przed wojną państw Europy środkowej. Obyczajem azjatyckich despotów życzyli sobie, byśmy im za to składali hołd w miejscach publicznych! Wynędzniała, wykrwawiona wojną i głodująca Polska rozpoczęła budowę około pięciuset [!] pomników „wdzięczności” armii sowieckiej. Inicjatorami tych symboli zniewolenia byli albo sowieccy komendanci wojenni, albo UB, albo szczególnie gorliwi aparatczycy nowego chowu, których do Starogardu, Tczewa i innych miast kociewskich, przysłał z Bydgoszczy do rządzenia – pełnomocnik sowiecki na Pomorze Nachum Alster, syn Mojżesza, politruk w wojsku „ludowym”. Budowa tych pomników była wtedy w zrujnowanych miastach ogromnym wydatkiem, jednak instalująca się władza sowiecka nie chciała słyszeć o rezygnacji z tych wydatków. Były ważniejsze od aprowizacji.

Pomnik w Starogardzie
stanął w roku 1946 na Rynku, nazwanym placem 1 Maja. W miejscu, gdzie w czasie okupacji odbywały się uroczystości hitlerowskie, po zachodniej stronie. Wyróżniał się na całą Polskę, ponieważ nadgorliwcy wstawili w górnej części daty 1939-1945! Wynikało z tego, że dziękujemy Sowietom także za rok 1939! Ośmiometrowa budowla była zwieńczona obowiązkową, pięcioramienną gwiazdą, symbolem zbrodniczego państwa sowieckiego. Ogłoszono, że pomnik powstał „ze składek społeczeństwa”, ale to była nieprawda. Wydano na to – pod presją UB – pieniądze z ubogiej kasy Zarządu Miasta.
Starogardzki pomnik wyburzono w ciągu jednego dnia, w roku 1990, bez pytania o zgodę. Decyzję podjął nowy prezydent miasta Paweł Głuch, wybrany z listy Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. Na pytanie wojewody gdańskiego, kto mu na to pozwolił, odpowiedział szczerze, że nikt…
Tczew nie obalił czerwonej gwiazdy, więc został skazany na upokarzające zmagania się z sowieckim symbolem przez całe lata. Podobnie było w Skarszewach z „wdzięcznością” z roku 1950.
Rosja posowiecka zażądała każdorazowej konsultacji przy planach burzenia sowieckich symboli poddaństwa! Powoływała się na umowę polsko-rosyjską o wzajemnym poszanowaniu grobów wojennych. Pomniki potraktowano jako upamiętnienie poległych sowieckich żołnierzy. Tylko dlaczego na rynkach, w centrum naszych miast, a nie na cmentarzach?

Dopiero w roku 2016
Sejm przyjął specjalną ustawę o zniesieniu nazw ulic i pomników, gloryfikujących sowieckie, zbrodnicze państwo. 27 lat od Okrągłego Stołu i powołania rządu Tadeusza Mazowieckiego, który rzekomo zakończył komunizm w Polsce! Jednak postkomunizm zdążył się już umocnić w polskich miastach i gminach, które bezczelnie odmawiały dekomunizacji przestrzeni publicznej, lekceważąc ustawę, szydząc z „pisowskiej Polski” i z IPN-u, którego obowiązkiem było wskazanie nazw i obiektów do likwidacji! Używano różnych wymówek, twierdząc na przykład, że posowieckie nazwy i obiekty symboliczne są „świadectwem epoki”. Skoro tak, to trzeba by przywrócić Adolf Hitler Platz w Warszawie! Byłby „świadectwem” próby całkowitego zniszczenia stolicy Polski przez Niemców.
Żeby z Mokotowa dojść do centrum Warszawy, trzeba przeciąć aleję Armii Ludowej, której „żołnierze” byli podporą powojennych katowni ubeckich w całej Polsce (między innymi kat na Mokotowie). Potem idzie się placem Konstytucji, ustanowionym na cześć sowieckiej konstytucji dla zniewolonej Polski (1952), sprawdzonej osobiście przez Stalina, z jego zachowanymi poprawkami! Po przejściu kolejnych kilkuset metrów otwiera się przed nami widok na Pałac Stalina (nazwa oryginalna, nigdy nie zmieniana!), zwany „pałacem kultury i nauki”.

32 lata
po deklarowanym odejściu od sowieckiego zniewolenia, ciągle jesteśmy świadkami upokarzania zmarłych i żyjących jeszcze Polaków, którzy stracili życie lub zdrowie, broniąc honoru Polski, której niepodległość kosztowała cierpienia i ofiary tylu pokoleń! Upokorzenia poprzez konserwowanie pod różnymi pretekstami symboli sowieckiego upodlenia nas przez tyle długich lat. Dajmy na Kociewiu dobry przykład całej Polsce, likwidując wszelkie za chowane jeszcze relikty sowieckie.

Potrzeba modlitwy
Od 4 kwietnia do 16 maja 1940 roku rozlegały się strzały w Lesie Katyńskim, w piwnicach Smoleńska, Tweru, Charkowa i w innych miejscach kaźni. Zbrodnia Katyńska pochłonęła 21.857 polskich oficerów, policjantów i więźniów politycznych. Wśród nich wielu z Kociewia. Pamiętajmy o nich w modlitwie, zwłaszcza w tym czasie. Oni bardzo jej potrzebują.



Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Koncerty wrześniowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Koncerty wrześniowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w GdańskuKoncerty symfoniczne i wydarzenia organizowane i współorganizowane przez PFB we wrześniu Sala Koncertowa PFB11/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 43-151,50 złKoncert symfoniczny – W rytmie Buenos AiresArpi Sinanyan – sopranWystąpią:Orkiestra PFBArtur Koza – dyrygentArpi Sinanyan – sopranTomasz Marut – fortepianPaweł Zagańczyk – bandoneonMonika Orłowska – skrzypceChór Filharmonii ŁódzkiejProwadzenie: Krzysztof DąbrowskiW programie:Astor Piazzolla – Cztery pory roku w Buenos Aires [22’]Przerwa [20']Martín Palmeri – Misa a Buenos Aires [37’]Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej niezbyt często grywa kompozycje latynoamerykańskie. Tak właśnie będzie podczas pierwszego wrześniowego koncertu. Filharmoników gdańskich poprowadzi Artur Koza, na co dzień kierownik Chóru Filharmonii Łódzkiej, który również wystąpi w Sali Koncertowej 11 września. Zaśpiewa znakomita ormiańska sopranistka Arpi Sinanyan, a solowe partie instrumentalne wykonają: pianista Tomasz Marut, grający na bandoneonie Paweł Zagańczyk (wystąpią w kompozycji Palmeriego) oraz skrzypaczka Monika Orłowska (solistka utworu Piazzolli).Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Koncertowa PFB18/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 38-131,50 złInauguracja sezonu artystycznego 2026/2027Wystąpią:Orkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentDavid Khrikuli – fortepianDavid Khrikuli fot. Juan Luis PoutProwadzenie: Konrad MielnikW programie:Fryderyk Chopin – II Koncert fortepianowy f-moll op. 21 [30’]Przerwa [20’]Gustav Mahler – I Symfonia D-dur Tytan [50’]Koncert, którym inaugurujemy sezon artystyczny, to zawsze moment szczególny. Orkiestrę Polskiej Filharmonii Bałtyckiej poprowadzi oczywiście jej szef artystyczny maestro George Tchitchinadze. Solistą podczas pierwszej części koncertu będzie gruziński pianista David Khrikuli, finalista ubiegłorocznego Konkursu Chopinowskiego. W jego wykonaniu zabrzmi II Koncert fortepianowy f-moll op. 21 Fryderyka Chopina (który Khrikuli wykonywał podczas finałowego etapu Konkursu). W drugiej koncertu części zabrzmi pełna ironii, fascynacji naturą czy pieśnią ludową I Symfonia D-dur Tytan Gustava Mahlera. Główny Sponsor PFB – Mecenas Kultury  Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Kameralna PFB20/09/2026, niedziela, godz. 12:00Bilety w cenie: 25-41 złKlasyka na Ołowiance – Fortepian w tańcuMikołaj Sikała fot. Mateusz Słodkowski Wystąpią:Emilia Biskupska – fortepianZuzanna Lisiecka-Madeja – fortepianMikołaj Sikała – fortepianDaniel Ziomko – fortepianProwadzenie, kierownictwo artystyczne: Dominika Glapiak W programie: utwory Mikołaja Sikały oraz jego aranżacje utworów takich kompozytorów, jak Igor Strawiński, Darius Milhaud, Leonard Bernstein, Ernesto Lecuona czy George GershwinPomysłodawczyni i prowadząca cykl Klasyka na OłowianceDominika Glapiak na pierwsze spotkanie w nowym sezonie proponuje muzykę taneczną jako inspirację dla kompozytorów. W rozmaitych konfiguracjach na jednym fortepianie zagrają Emilia Biskupska, Zuzanna Lisiecka-Madeja, Mikołaj Sikała i Daniel Ziomko, prezentując utwory wykonywane na cztery ręce, a także - co w życiu koncertowym zdarza się niezwykle rzadko - na sześć oraz finalnie na osiem rąk. Zabrzmi muzyka gdańskiego pianisty i kompozytora Mikołaja Sikały, którego utwory balansują między klasyczną formą oraz bogactwem świata muzyki rozrywkowej. Będą też dzieła oryginalne, nawiązujące między innymi do brzmień jazzowych, klubowych oraz latynoamerykańskich, a także transkrypcje rozmaitych przebojów XX-wiecznych kompozytorów (m.in. słynne Mambo z suity West Side Story).  Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Koncertowa PFB25/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 33-131,50 złKoncert symfoniczny – Valerij SokolovValerij Sokolov – skrzypceWystąpią:Orkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentValerij Sokolov – skrzypce W programie:Wolfgang Amadeusz Mozart – Uwertura do opery Don Giovanni K.527 [6']Piotr Czajkowski – Koncert skrzypcowy D-dur op. 35 [37']Przerwa [20']Wolfgang Amadeusz Mozart – Symfonia g-moll nr 40 K.550 [27']Miesiąc zwieńczy koncert z udziałem świetnego ukraińskiego skrzypka, laureata Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. George’a Enescu w Bukareszcie w 2005 roku Valerija Sokolova. Artysta wraz z Orkiestrą Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą maestro George’a Tchitchinadze zagra jedno z najbardziej znanych dzieł literatury skrzypcowej i zarazem jeden z najbardziej efektownych koncertów romantycznych, czyli Koncert skrzypcowy D-dur op. 35 Piotra Czajkowskiego. Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.09.2026
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Kociewiak Treść komentarza: Skarszewy to bogate miasto, można ich dymać. Data dodania komentarza: 31.08.2026, 08:13 Źródło komentarza: Dojenie mieszkańców za wodę czy wywóz śmieci trwa Autor komentarza: Mieszkaniec St. Treść komentarza: Urzędasy mają w du.ie takie inwestycje i nowe miejsca pracy . Kasę mają z dotacji i spokojne posadki. Data dodania komentarza: 29.08.2026, 21:09 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: radek otwór Treść komentarza: I tym sposobem przepędzono potencjalnie kilkaset miejsc pracy. W Gietrzwaładzie też byli dumni z siebie....przez miesiąc, jak pustka w portfelu i bezrobocie zajrzało do codzienności. Data dodania komentarza: 27.08.2026, 13:32 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: Życzliwy Treść komentarza: A mogło być tak pięknie i jak zawsze ludzie się przestraszyli czegoś o czym nie mają pojęcia ;) Data dodania komentarza: 27.08.2026, 13:17 Źródło komentarza: TYLKO U NAS: Firma Resolve wycofuje się z planowanej budowy zakładu zagospodarowania odpadów na Kochankach! Autor komentarza: KOT Treść komentarza: Skarszewy to ciekawa kraina, można ich dymać bez mydła. Data dodania komentarza: 27.08.2026, 07:11 Źródło komentarza: Dojenie mieszkańców za wodę czy wywóz śmieci trwa Autor komentarza: Ja Treść komentarza: Najpierw należy dowiedzieć się u źródła a później cokolwiek pisać . Powtarzanie głupot pewnej redakcji i grupy ludzi a fb nie służy ani wam ani Starogardzianom . Data dodania komentarza: 26.08.2026, 18:10 Źródło komentarza: Zakład zagospodarowania odpadów w mieście?! Mieszkańcy „Kochanek”mają wiele wątpliwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama