Kluczem do sukcesu jest dopasowanie diety do samego siebie!

  • 17.09.2021, 10:00
  • redakcja
Kluczem do sukcesu jest dopasowanie diety do samego siebie!

Podziel się:

Oceń:

STAROGARD GD. Młoda studentka dietetyki, miłośniczka zdrowego trybu życia i fit słodkości… – mowa o Wiktorii Dąbrowskiej, która od kilku lat prowadzi bloga, w którym stara się ukazywać zdrowe podejście do jedzenia i obalać wszechobecnie panujące mity dietetyczne. W wywiadzie z Marceliną Gendzierską, redaktor Gazety Kociewskiej opowiedziała o swojej historii ze zdrowym odżywianiem, pracy dietetyka w dzisiejszych czasach oraz w jaki sposób układa plany żywieniowe. Zachęcamy do lektury.

- Przepis na zdrowy deser, który zawsze „wyjdzie” i nie da się go zepsuć to..?

- Jako pierwsze przychodzi mi na myśl szarlotka, na mące pełnoziarnistej, z orzechową kruszonką i budyniem. To jest jeden ze starszych przepisów, który ukazał się na moim blogu. Zawsze trzymam się tej samej receptury, co do grama i za każdym razem wychodzi przepyszna. Dodatek orzechów idealnie komponuje się z jabłkami na ciepło. W sam raz na nadchodzący sezon jesienno-zimowy. Śmiało mogę polecić go każdemu.

- Prowadzisz bloga pn. „Kuchnia Ellie”. Czy zaglądając tam, znajdziemy tylko i wyłącznie przepisy w wersji fit? Jaką masz ideę tworzenia tego bloga?

- Przede wszystkim chcę uczyć zdrowego podejścia do zdrowego jedzenia. Staram się wyważyć wszystkie składniki, aby pokazać, że słodycze czy bardziej przetworzone produkty mogą być elementem zdrowej i zbilansowanej diety. Na blogu można znaleźć przepisy na słodko i na słono, z wykorzystaniem zdrowszych zamienników.

- Skąd czerpiesz inspiracje na tworzenie wypieków, zawierających w sobie zdrowsze zamienniki tradycyjnych produktów

- Obserwuję inne blogi, innych twórców. Obecnie moim głównym źródłem inspiracji jest Instagram i Tik Tok. Zapisuję sobie w folderze wszystko to, co mnie zainteresuje i później staram się odtworzyć. Przyznam szczerze, że bardzo często zdarza się jednak tak, że dodaje jakiś element od siebie i powstaje zupełnie inny przepis.

- Jak rozpoczęła się Twoja przygoda ze zdrowym odżywianiem?

- Moja przygoda ze zdrowym stylem życia rozpoczęła się w gimnazjum, kiedy stwierdziłam, że należałoby trochę lepiej się odżywiać, nawet powiedziałabym delikatnie schudnąć. Chociaż zaznaczę od razu, że nie jest to najlepszy wiek na odchudzanie, lecz wtedy taka myśl u mnie się pojawiła. Zaczęłam biegać i powoli zmieniać swoje nawyki żywieniowe. Niestety, od starszych osób ze swojego otoczenia słyszałam często powielane mity typu „nie można jeść po godz. 18:00” czy „słodycze w trakcie diety odchudzającej są zakazane”. W związku z tym, moja droga do wypracowania zdrowego stylu życia stawała się coraz bardziej trudna. W tamtym czasie, chodzenie do dietetyka było mało popularne, co przyczyniło się do tego, że wszystko robiłam na własną rękę. Wiedzę pozyskiwałam z Internetu, a jak wiemy często możemy się tam spotkać z wieloma sprzecznościami. Faktycznie, udało mi się schudnąć, tylko poszło to raczej w tę drugą, niedobrą stronę.

- Co masz na myśli?

- Schudłam za mocno, co przyczyniło się do niezdrowych relacji z jedzeniem. Bardzo trudno było mi wrócić do prawidłowej wagi. Kiedy sobie to uświadomiłam, robiłam wszystko, by z tego wyjść. I wtedy właśnie pojawił się pomysł na założenie bloga kulinarnego „Kuchnia Ellie”. Robienie różnego rodzaju przepisów powodowało, iż oswajałam się z jedzeniem i naprawiałam swoje relacje z nim. Myślałam, że blog będzie tylko taką chwilową zajawką, że znudzi mi się po miesiącu, lecz stało się zupełnie inaczej. Prowadząc bloga, wzrastała moja wiedza i świadomość dotycząca jedzenia, a to z kolei było impulsem do wybrania dietetyki, jako swojej ścieżki zawodowej. Bazując na swoich doświadczeniach mogę teraz pomagać innym ludziom. Bardzo fascynuje mnie aspekt psychodietetyczny - to, jak ważne jest zdrowe podejście do jedzenia oraz jak cechy naszej osobowości wpływają na nasze wybory żywieniowe. Jest to niezwykle ciekawy i ważny temat, któremu w najbliższym czasie pragnę poświęcić większą uwagę. Uważam, że aspekt psychiki w dietoterapii jest bardzo istotny.

- Można powiedzieć, że założenie bloga było dla Ciebie pewnego rodzaju terapią. Czy pośród osób odwiedzających Twojego bloga i przyglądających się treściom, które tworzysz, pojawiają się osoby borykające się z problemami dot. zaburzenia odchudzania?

- Szczerze mówiąc, zdarza się, że otrzymuję wiadomości dziękujące mi za to, co robię. Pojawiają się komentarze typu: „robisz dobrą robotę, sama zmagam się z problemem zaburzenia obrazu własnego ciała” czy „podoba mi się Twoje podejście, że pokazujesz i uświadamiasz o pewnych rzeczach”. To jest to, co mi osobiście daje poczucie satysfakcji, że te treści, które tworzę, rzeczywiście do kogoś docierają i mogą komuś pomóc. Często sama nie zdaję sobie sprawy, ile jest tych osób. Widzę liczbę osób obserwujących mój profil, ale tak naprawdę mało kto ma odwagę napisać do mnie osobiście. Wierzę w to, że osób, którym mogę pomóc jest naprawdę dużo.

- Niedawno obroniłaś swoją pracę dyplomową. Co Twoim zdaniem jest największym wyzwaniem dietetyków w Polsce? Czy zadania, z którymi borykali się 20 lat temu są inne, niż te w dzisiejszych czasach?

- Kiedyś uważano, że do dietetyka idą osoby, które chcą schudnąć. Obecnie to podejście trochę się zmienia. Dietetycy w dzisiejszych czasach posiadają także wiedzę medyczną, i co warto zauważyć, w wielu jednostkach chorobowych dieta ma istotne znaczenie. Jest wiele kierunków jeżeli chodzi o dietetykę, można wybrać różnego rodzaju specjalizacje. Patrząc na innych dietetyków zauważyłam, iż każdy z nich ma swój konik, swój obszar, w którym się specjalizuje. Nie ma dietetyków od wszystkiego. Wydaje mi się, że dzisiaj największym wyzwaniem jest odpowiednie podejście do pacjenta, gdyż wiele problemów bierze się z problemów emocjonalnych. Ludzie bardzo często zajadają swoje stresy, bądź - w drugą stronę - nie spożywają odpowiedniej ilości kalorii. Dotarcie do przyczyny, zrozumienie pacjenta oraz tego, co nim w danym momencie kieruje jest w tym przypadku kluczowe. Pacjenci boją się, że zostaną ocenieni, ponieważ np. ważą o wiele za dużo, a ich sposób żywienia jest niewłaściwy. Dietetyk powinien podejść do ludzi bez oceniania, powinien umieć wysłuchać bez wydawania własnych osądów. Osobiście, staram się mieć takie podejście, by przede wszystkim poznać tę osobę, z czym się boryka, jaki ma problem oraz jaki tryb życia prowadzi.

- Łamiesz trochę stereotypy dotyczące zawodu dietetyka.

- W swojej pracy chcę pokazać, że zdrowa dieta to nie jest katorgą. Kluczem do sukcesu jest dopasowanie diety do samego siebie. Każdy z nas jest swoim własnym dietetykiem. Uważam, że istotnym aspektem jest nauczenie wsłuchiwania się w swoje ciało, w potrzeby swojego organizmu. Każdemu będzie lepiej służyło co innego. Należy nauczyć się tego, jak mniej więcej powinna wyglądać nasza dieta i dostosować ją do swoich potrzeb i możliwości. To, czego chcę uczyć swoich pacjentów to świadomość, że zdrowa dieta ma nam służyć. W naszej diecie może pojawić się batonik, bądź jakieś ciasteczko – to jest zupełnie normalne. Jedzenie ma służyć naszemu ciału i psychice.

- Obserwując różne profile na Instagramie, można zauważyć że wzrasta świadomość tego, że kluczowym elementem odchudzania jest deficyt kaloryczny. Jak myślisz, skąd w takim razie biorą się te mity dietetyczne np. musisz jeść 5 posiłków dziennie, ponieważ inaczej nie schudniesz?

- Wydaje mi się, że wynika to z tego, iż my ludzie, szukamy szybkich rozwiązań. Osoba, która pewnego dnia stwierdza, że chce schudnąć, wyszukuje na szybko informacji w Internecie, bądź pyta kolegów z otoczenia. Często słyszy powiedzenia typu: „nie jedz po 18:00” czy „odstawienie chleba spowodowało, że schudłam”. I taka osoba, bierze to wszystko do serca i bardzo często porównuje do samego siebie. Myśli, że robiąc te wymienione wyżej rzeczy, osiągnie swój upragniony cel. Nie weryfikuje tej wiedzy. Może być tak, że faktycznie ta osoba, po zastosowaniu tych „złotych rad” schudnie, lecz później po miesiącu czy dwóch wróci do dawnych nawyków i przybierze te zgubione wcześniej kilogramy. Powielanie mitów wynika z tego, że ludziom nie chce się weryfikować informacji, a jak dobrze wiemy - wiedza dietetyczna się cały czas zmienia. Cały czas są prowadzone nowe badania i rekomendacje, dlatego warto udać się do wykwalifikowanego specjalisty, który zmierzy się z tymi wszystkimi mitami.

- Niekiedy można natrafić na pseudodietetyków, którzy wprowadzają młode osoby w bardzo duże błędy żywieniowe. W jaki sposób weryfikować te dane, i mieć pewność, że ktoś rzeczywiście chce nam pomóc, a niekoniecznie zarobić na nas czy nas oszukać?

- Przede wszystkim poszukałabym informacji o wykształceniu tej osoby. Zawód dietetyka nie jest regulowany prawnie i tak naprawdę, dzisiaj każdy może nazwać się dietetykiem. Warto zwracać uwagę na to, czy ten ktoś ukończył studia dietetyczne czy raczej opiera swoją wiedzę na weekendowym kursie. Oczywiście, to też nie oznacza, że ktoś po studiach ma wiedzę, jedyną słuszną rację i nie szerzy mitów, jednakże z pewnością istnieje tego mniejsze prawdopodobieństwo. Ponadto należałoby sprawdzić, czy taka osoba współpracuje z jakimiś markami suplementów. Spotkałam się w Internecie z takim zjawiskiem, że ktoś na siłę próbuje wciskać na każdym kroku jakiś produkt, tłumacząc, że tylko i wyłącznie dzięki temu istnieje możliwość polepszenia swojego stanu zdrowia i ogólnego samopoczucia. Bardzo często takie produkty są drogie i zbędne. Suplementacja powinna być dostosowywana indywidualnie do stanu zdrowia i wyników badań, ale podstawą zawsze będzie odpowiednia dieta i aktywność fizyczna.

- Masz pod swoją opieką pacjentów, którym układasz plany żywieniowe. Czy czujesz, że spoczywa na Tobie pewnego rodzaju odpowiedzialność, że przez to, w jaki sposób przekażesz im swoją wiedzę i doświadczenie o jedzeniu, tak oni będą je postrzegali w swoim życiu?

- Ogromnie zależy mi na tym, aby nauczyć ludzi zdrowego podejścia do jedzenia, by stawiać na edukację. To nie jest samo skrojenie planu dietetycznego, lecz przede wszystkim nauka, gdyż nigdy nie będzie tak, że jesteśmy w stanie zawsze sztywno trzymać się danego rozkładu. Układam indywidualne plany żywieniowe, odpowiednio wcześniej skonsultowane. Przeprowadzam wywiad dietetyczno – medyczny, gdzie zbieram informacje na temat stanu zdrowia pacjenta, jego trybu życia, aktualnej masy ciała oraz preferencji kulinarnych. Dopiero na tej podstawie rozpisuję odpowiednio plan żywieniowy, ale ma to być dla moich podopiecznych drogowskaz. Przykładowo: w niedzielę idziemy na urodziny i zjemy tam tort. Należy uświadomić sobie, że to jest dobre i nic złego się nie stanie. Chodzi o to, by tę dietę dopasować do swojego trybu życia, a nie tryb życia pod odpowiednio ułożony plan żywieniowy. Chcę uczyć świadomego podejścia do jedzenia. Jestem w stałym kontakcie ze swoimi podopiecznymi, kiedy potrzebują wsparcia czy mają jakieś zapytania. Staram się możliwie jak najszybciej na nie odpowiedzieć. Pragnę, aby wiedzieli, że ja jestem dla nich i służę im pomocą.

- Z tego co zaobserwowałam z Twojego profilu na Facebooku, kończysz różnego rodzaju kursy specjalistyczne, dotyczące m.in. chorób tarczycy. Osoby, które chorują mają według Ciebie bardziej skupić się na farmakoterapii czy na zdrowym odżywianiu?

- Dzięki zdrowemu odżywianiu można zmniejszyć objawy, natomiast przede wszystkim należy dojść do przyczyny problemu. Często jest to długotrwały proces i faktycznie - niedoczynność tarczycy z reguły występuje w głównej mierze u kobiet. Jest to choroba cywilizacyjna. Może być tak, że nasza tarczyca jest za mała i wytwarza zbyt małą ilość hormonów, bądź dysfunkcja ta jest uwarunkowana genetycznie. Dieta powinna iść w parze z farmakoterapią. Nie pokusiłabym się o stwierdzenie, że tylko i wyłącznie dietą da się wyjść z niedoczynności czy nadczynności tarczycy. Dzięki zdrowemu jedzeniu możemy poprawić wyniki, jednakże należy mieć na uwadze, że jedzenie może wchodzić w interakcje z tym lekiem, przez co może być źle wchłaniany, wpływając na obniżenie skuteczności tej terapii.

- Zapytam może dość przekornie. Gdyby nie dietetyka, to kim byś dzisiaj była?

- Od zawsze marzyłam o szkole aktorskiej. Dietetyka była dopiero moim trzecim wyborem, kiedy myślałam o tym, co będę robiła po maturze. Niestety, mój plan nie doszedł do skutku i musiałam na szybko coś wymyślać. Bardzo mi wówczas wtedy po głowie chodziła psychologia. Po wielu dyskusjach z moją mamą uznałyśmy, że dietetyka jest kierunkiem, w którym powinnam dalej się kształcić. Cieszę się, ponieważ ostatnio ruszyłam ze swoim kulinarno-dietetycznym kanałem na YouTubie, gdzie mogę realizować swoje aktorskie umiejętności. Łączę jedno z drugim, z czego ogromnie się cieszę.

- Dziękuję za rozmowę.

- Dziękuję.

Zachęcamy do śledzenia dalszych poczynań Wiktorii na blogu www.kuchniaellie.pl oraz korzystania z fit słodkości na Instagramie @elliedietuje oraz kanału na YouTube - Ellie Dietuje.

_redakcja

Zdjęcia (2)


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe