Zapomniany szwoleżer

  • 13.06.2021, 12:15
  • Piotr Szubarczyk
Zapomniany szwoleżer

Podziel się:

Oceń:

W niedzielę minie kolejna rocznica szarży polskiej pod Rokitną, na froncie rosyjskim. Wtedy, 13 czerwca 1915 roku, też była niedziela. Polscy ułani 2 Brygady Legionów Polskich, szarżujący w południe na rosyjskie pozycje pod wsią Rokitna, na granicy Austro-Węgier i Rosji, nie wiedzieli, że w ciągu trzech minut od rozpoczęcia brawurowego ataku przejdą nie tylko do historii Wojska Polskiego, ale i do legendy – tak samo jak ci spod Somosierry. Co więcej, dowodził nimi potomek szwoleżera spod Somosierry, rtm. Zbigniew Dunin-Wąsowicz!

Mamy szczególny obowiązek pamiętać na Kociewiu o tamtej szarży i jej bohaterach. Od roku 1926 2. Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich – spadkobierca rokitniańskiej tradycji – stacjonował bowiem w Starogardzie – aż do wybuchu wojny. Nie wszyscy szwoleżerowie dotarli wówczas z południa kraju na Pomorze. Niektórzy związali swoje dalsze życie z poprzednimi miejscami stacjonowania Pułku: w Krakowie i w Bielsku-Białej. Chciałbym przypomnieć jednego z nich. W roku 1926, gdy Pułk szedł do Starogardu, był już oficerem rezerwy. Wybrał inną drogę służby dla Polski, w rodzinnym Krakowie. Warto, by o nim pamiętano zarówno w historycznej stolicy Polski, jak i w stolicy Kociewia.

Adam Gręplowski (*4 XI 1902 †27 V 1942 KL Auschwitz)
Wrzesień 1939. Zaczyna się wojna. Pod Krakowem operuje zwiad konny 8 pułku ułanów. Jego dowódca, porucznik, jakby tknięty złym przeczuciem, nawraca w kierunku miasta i rusza na Krowoderską. Pan porucznik w cywilu jest naczelnikiem wydziału w krakowskiej Okręgowej Izbie Kontroli, Krowoderska 5. Wpada tam i zabiera swoją teczkę akt osobowych przewidując, że Niemców, szukających „wrogów niemczyzny na wschodzie”, może ona szczególnie zainteresować. Absolwent UJ, doktor praw, absolwent Szkoły Nauk Politycznych w tej uczelni, ceniony urzędnik państwowy, urzędnik samorządowy: kontroler wydatków publicznych i doradca prezydenta Krakowa. W młodości żołnierz legendarnego 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich. Kilka miesięcy przed wybuchem wojny odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi i wyróżniony medalem za gorliwość i pieczołowite oddanie żywotnym sprawom gminy Kraków. Przy tym wszystkim znany w całym mieście jako szczery polski patriota.
Teczka ocalała, jest dziś w archiwum rodzinnym, ale jej ukrycie nie uchroniło Adama Gręplowskiego przed aresztowaniem. Nawet zmiana miejsca zamieszkania. Został aresztowany przez Gestapo 16 kwietnia 1942 roku przy ulicy Szlak 10. Z powojennej relacji syna: Wyciągnęli go z łóżka. Brutalnie. Z krzykiem: szybciej! Co musiał przeżywać, pozostawiając śpiącą w łóżeczku córeczkę Tereskę, syna i zdrętwiałą z przerażenia żonę?
Najpierw była katownia na Montelupich, potem KL Auschwitz. Przeżył tam tylko miesiąc. 27 maja 1942 roku stanął pod Ścianą Straceń. Egzekucją dowodził znany niemiecki zbrodniarz Hans Aumeier, w obecności szefa wydziału politycznego KL Auschwitz Maximiliana Grabnera. Aumeier został po wojnie powieszony na szubienicy w Krakowie (24 stycznia 1948) – na podstawie wyroku Trybunału Narodowego. Był jednym z nielicznych zbrodniarzy, wydanych przez zachodnich aliantów Polsce. Niewielka to pociecha. Adam Gręplowski mógł bowiem służyć Polsce jeszcze przez wiele lat. Tak jak mogli służyć jego profesorowie z UJ, wywiezieni do obozów w ramach Sonderaktion Krakau (6 listopada 1939) i tam zamęczeni.

Z obozu wysłał żonie, synowi Markowi (lat 17) i córeczce Tereni (lat 6) dwie kartki, w których zawiadamiał, że czuje się dobrze… Miał na korespondencję tylko jedną stronę kartki, dokładnie przez Niemców cenzurowanej. Niech pamięć o nim trwa w Krakowie i w Starogardzie.

Auschwitz 14 czerwca 1940
Śmierć szwoleżera 2 Pułku pod Ścianą Straceń w Auschwitz przypomina nam, że w tych dniach mija bardzo ważna rocznica z dziejów polskiej, wojennej martyrologii. 14 czerwca 1940 do nowego, budującego się jeszcze  niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz przybywa pierwszy transport ponad 700 więźniów politycznych – Polaków z Tarnowa. Następne transporty też będą „polskie”. Drugim dotarł do Auschwitz nasz bohater narodowy, rtm. Witold Pilecki. Bo też ten obóz od początku był budowany z myślą o eksterminacji Polaków, zwłaszcza polskiej inteligencji. Dziś próbuje się jego historię ograniczyć do cierpienia narodu żydowskiego. Co więcej, upomina się nas, że nie mamy prawa porównywać polskich cierpień w tym obozie do cierpienia Żydów. To haniebne myślenie, różnicujące ofiary! A przecież w KL Auschwitz zginęło ponad 70 tysięcy Polaków! Wśród nich byli prawdziwi męczennicy i prawdziwi bohaterowie, o których nie wolno nam zapominać! Św. Maksymilian Maria Kolbe oddał życie za drugiego człowieka, umierając w mękach w bunkrze głodowym. Rtm. Witold Pilecki pojechał do obozu dobrowolnie i przez ponad dwa lata narażał codziennie swe życie, by stworzyć ruch oporu. Marzył o wyzwoleniu obozu, zanim nadejdzie front sowiecki. Kazimierz Piechowski z Kościerzyny przeszedł do historii II wojny światowej brawurową ucieczką z Auschwitz, wraz z kilkoma współtowarzyszami, w mundurach niemieckich oficerów! Spoczywa na cmentarzu w Tczewie. Z obozu, po krwawym buncie, uciekł też słynny po wojnie polski aktor August Kowalczyk. Polska historia Auschwitz wymaga od nas pamięci, bo inaczej Pan Bóg o nas zapomni! Przy całym szacunku dla cierpienia Żydów w tym miejscu, nie możemy pozwolić, by fałszowano historię i przykrawano ją do aktualnych potrzeb propagandowych antypolskiego lobby.

Święto państwowe
W roku 2006 Sejm RP ustanowił na dzień 14 czerwca święto państwowe, by zapobiec fałszowaniu historii o tym strasznym miejscu – polskiej Golgocie. To jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. Pamiętajmy w tym dniu o modlitwie, o wieczornej świecy w oknie, o intencjonalnych mszach św. i o modlitwie wiernych ku pamięci ofiar tych obozów.
W kalendarzu liturgicznym Kościoła katolickiego w Polsce 14 czerwca to także wspomnienie bł. Michała Kozala – biskupa pomocniczego diecezji włocławskiej (zwanej „diecezją męczenników”); męczennika, który umierał w innym niemieckim obozie zagłady – KL Dachau. To miejsce naznaczone jest śmiercią 1.773 księży katolickich z Polski!
Doprawdy, poniedziałek 14 czerwca i poprzedzająca go niedziela powinny być w Polsce, a na Kociewiu może szczególnie, czasem wielkiej modlitwy.

Piotr Szubarczyk

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe