FELIETON: Ogłupianie przez ocieplanie…

  • 12.06.2022, 13:35
  • Piotr Szubarczyk
FELIETON: Ogłupianie przez ocieplanie…

Podziel się:

Za kwestionowanie doskonałości komunizmu jako celu, do którego zmierza „cała postępowa ludzkość”, można było w Związku Sowieckim stracić życie (jako „wróg ludu”) albo trafić do łagru. Czy jesteśmy świadkami narodzin nowego „naukowego światopoglądu” z Klimatem zamiast Marksem i Engelsem? Czy za wyśmiewanie „ryzyka klimatycznego” będą wsadzali do więzienia – jak za żarty z Lenina?

To nie są, niestety, żarty. Brudna wojna Rosji na Ukrainie spowodowała, że umykają nam ważne, a niepokojące wiadomości. Oto podczas konferencji zorganizowanej przez renomowany dziennik o światowym zasięgu „Financial Times”, Stuart Kirk, ważny dyrektor w banku HSBC powiedział, że inwestorzy nie muszą się martwić o „ryzyko klimatyczne”, które jest wyraźnie przeszacowane i nie jest do końca wiarygodne. Zasugerował, że jest to modna dziś na świecie teoria, która przybiera formy histerycznego lęku przed „zmianami klimatu”.
„Ludzie przystosowują się do zmian, przystosowują się do kryzysów klimatycznych i nadal będziemy to robić” – mówił Kirk. „Miami znajdzie się sześć metrów pod wodą za sto lat? Amsterdam od wieków znajdował się sześć metrów pod wodą i to naprawdę fajne miejsce…” – kpił jawnie z „obrońców klimatu i ludzkości”, których i u nas nie brakuje. „Człowiek potrafił się do nich przystosować, więc i teraz sobie poradzimy” – zakończył.
Zanim Kirk wrócił na swoje miejsce od mównicy, dowiedział się, że został zawieszony w oczekiwaniu na „wewnętrzne dochodzenie” władz HSBC w jego sprawie! Za co? Za optymizm i zdrowy rozsądek? To tak, jakby biuro polityczne partii komunistycznej zawiesiło w prawach członka partii za „odstępstwo od linii partii” albo za „rewizjonizm”!
Oczywiście, nie jesteśmy tak naiwni, by sądzić, że Kirk będzie „sądzony” za swoją wiedzę o „zmianach klimatycznych”. Będzie sądzony za to, że naruszył jakieś interesy, które były zbieżne z interesami jego banku. Rozpowszechnianie histerycznych bredni o końcu świata z powodu nadmiaru CO², topienia się lodów, smogu itp. nie wynika z głupoty, tylko z interesów. Niemiecka Unia (na razie taka jest i nic na to nie poradzimy) zmusiła nas do zamknięcia zaawansowanej budowy elektrowni w Ostrołęce, mimo nowoczesnej technologii, bo była zaplanowana na węgiel kamienny. W tym samym roku Niemcy otworzyli identyczną u siebie! Europejska szulernia handluje na giełdach „prawami do emisji” [!] CO², niszcząc naszą energetykę. Tymczasem ostatnio grupa wybitnych naukowców z różnych krajów świata ogłosiła, że na świecie jest za mało CO², niezbędnego do wzrostu roślin! Na szulerni nie zrobiło to wrażenia, bo szulernia nie zajmuje się nauką, tylko liczeniem zysków. Każe nam stawiać wiatraki i budować elektrownie na gaz, ale już wiemy, że gaz też „szkodzi” klimatowi, więc za 20 lat trzeba będzie kupić od Niemców jeszcze co innego. Ich habe eine Idee… To ją stosuj u siebie, a od nas wara!
Miejmy oczy szeroko otwarte i nie przyjmujmy naiwnie bredni produkowanych wyłącznie z powodu interesów a nie rzekomej troski o przyszłość świata. Apeluję do nauczycieli, aby nie epatowali tymi bredniami naszych dzieci i naszą młodzież. Uczmy szacunku dla natury i poszanowania wszystkiego, co ożywione, ale nie histeryzujmy. I nie zapomnijmy zwrócić uczniom uwagi, że dziecko nie narodzone też żyje…
„Gdy byłem w podstawówce, prasa pisała o nieuchronnym przeludnieniu planety. Później o dziurze ozonowej, która nas zabije. Te apokaliptyczne teorie głosili <najwięksi naukowcy świata>. Nie przewidzieli, że ludzie zrezygnują z posiadania trójki i więcej dzieci (przynajmniej w tzw. <pierwszym> świecie). Dziura ozonowa jakoś też cichaczem opuściła nagłówki gazet – choć przy okazji wyeliminowaliśmy i freon, który miał ją wywoływać. Dlatego jeżeli ktoś twierdzi, że wie, co się stanie z klimatem za sto lat, to…” – pisze rozsądnie dziennikarz Piotr Głuchowski. I dalej: „Piewcy tezy o nieuchronnej katastrofie klimatycznej dostają piany, gdy ktoś ośmieli się nie czuć strachu. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego zwolennicy tezy o okrągłej ziemi nie domagają się wyrzucenia, zawieszenia, publicznej egzekucji <płaskoziemców>? Dlaczego ci, co już wiedzą, że nie ma żadnej homeopatii, żył wodnych, aur psychicznych itd. nie domagają się karania sądzących inaczej? Bo wiedzą, że mają rację”…

Zgoda, solidarność i odważne decyzje
3 czerwca miałem zaszczyt prowadzić w auli gmachu głównego Politechniki Gdańskiej coroczną uroczystość Polskiego Stowarzyszenia Morskiego i Gospodarczego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego. PSMG przyznaje co roku prestiżowe wyróżnienie Animus et Semper Fidelis (Dzielnemu i zawsze wiernemu) za dokonania na rzecz wspólnoty narodowej. Na przestrzeni lat otrzymało je kilkadziesiąt wybitnych postaci polskiego życia zbiorowego, reprezentujących różne pola aktywności. W tym roku troje laureatów: prezes i dyrektor generalny PKN Orlen Daniel Obajtek, wiceprezes PGNiG Obrót Detaliczny Robert Gut oraz nadinspektor Andrzej Łapiński, komendant wojewódzki Policji Państwowej. Obszerne laudacje wygłosili prezes PSMG Marek Wardaszka i wiceprezes Sławomir Latos. Przybyli goście z całej Polski, wśród nich minister Jan Dziedziczak, kilku wojewodów, kontradmirałów, dyrektorów i prezesów poważnych spółek, instytucji i urzędów. Odczytano listy pochwalne dla laureatów, między innymi od premiera Mateusza Morawieckiego.
Goście wyraźnie oczekiwali przede wszystkim wystąpienia prezesa Obajtka. Trudno się dziwić. To człowiek, w którym pokładamy wielkie nadzieje na maksymalne złagodzenie kryzysu energetycznego w Polsce, który jest odbiciem kryzysu światowego. Prezes zaskoczył wszystkich, bo nie mówił o liczbach, tylko o swojej wizji rozwoju powstającego koncernu. „Musimy być silni. Musimy być partnerami dla największych światowych graczy z branży. Nie jestem kolekcjonerem firm. To nie miałoby sensu. Chcę zbudować coś, co da Polsce siłę”. Poskarżył się w dwóch zdaniach na nagonkę w niektórych mediach, która wydaje się dobrze zaplanowaną akcją, „polegającą na wymyślaniu i rozpowszechnianiu najbardziej absurdalnych teorii, które zmierzają do osłabienia naszej aktywności”. Przyznał, że ma chwile słabości z powodu tych ataków, ale perspektywa sukcesu, „który przecież nie jest moim sukcesem, lecz zwycięstwem nas wszystkich”, przywraca siły. Za warunki tego zwycięstwa uznał zgodę w najważniejszych dla kraju interesach, solidarność i gotowość do podejmowania najtrudniejszych decyzji.

Raport o stanie powiatu
Jak co roku Starostwo Powiatowe przesłało radnym „Raport o stanie powiatu starogardzkiego” za rok 2021. Ma być podstawą do udzielenia absolutorium dla Zarządu Powiatu. Za takim absolutorium wypowiedziała się już komisja rewizyjna Rady Powiatu Starogardzkiego. Podobny raport o stanie miasta Starogard wydał prezydent. Do pobrania pod adresem: https://bip.starogard.pl/a,24006,raport-o-stanie-gminy-miejskiej-starogard-gdanski-2021.htm. Inne gminy powiatu również ogłaszają swoje raporty. Warto, by ich treścią interesowali się nie tylko radni, ale także ci wszyscy, którzy planują start w najbliższych wyborach samorządowych. Wiele wskazuje na to, że mogą być one opóźnione o rok, ale to wszystko zależy od terminu najbliższych wyborów parlamentarnych, który na razie jest niewiadomą.
Najważniejsze dane z raportu Starostwa: Powiat starogardzki liczył na koniec 2021 roku 127.906 mieszkańców, wśród nich 50,7% (64.893) stanowią kobiety, a 49,3% (63.013) mężczyźni. Żadnych dodatkowych „płci” nie odnotowano, mimo znanych światowych trendów… W 2021 roku urodziło się nam 1.345 dzieci: 48,5% to dziewczynki, 51,5% chłopcy.
Dochody powiatu w roku 2021 przekroczyły 188 mln zł. Wydatki przekroczyły 192 mln zł. Deficyt i zadłużenie łącznie wynoszą ponad 50,5 mln zł.

 

Piotr Szubarczyk

Komentarze (0)


Pozostałe