FELIETON: Ruski mir i ruska swastyka

  • 27.03.2022, 07:10
  • Piotr Szubarczyk
FELIETON: Ruski mir i ruska swastyka

Podziel się:

Aby zrozumieć agresję Rosji na Ukrainę, trzeba się zainteresować sytuacją demograficzną kulawego rosyjskiego imperium, bo tu odnajdujemy genezę tego, co się teraz dzieje. I znaczenie nowego zbrodniczego symbolu, który Moskale malują i na czołgach, i na swoich samochodach. Prymitywnym rysunkiem ta złowroga Zetka Putina przypomina hitlerowską swastykę.

Rosja jest dopiero na 9 miejscu w świecie, jeśli chodzi o liczbę ludności, ma natomiast największą na świecie powierzchnię, równą Stanom Zjednoczonym i Chinom razem wziętym (ponad 17 mln km²)! Putinowi to za mało, tęskni do Związku Sowieckiego, który miał ponad 22 mln km². Na każdy kilometr kwadratowy Rosji przypada dziś średnio tylko 9 mieszkańców (za czasów sowieckich było 11). Średnia światowa to 49, w Polsce 124, w Niemczech 231…
Nie o powierzchnię jednak tu chodzi. Od czasu tzw. „upadku Związku Radzieckiego” (to kłamstwo, Związek Sowiecki nigdy nie „upadł”, tylko się pomniejszył, a rządzą nim mordodzierżcy nie lepsi od Leonida Breżniewa czy Jurija Andropowa), Rosja przeżywa demograficzny regres. Każdego roku liczba mieszkańców państwa się zmniejsza. Już wkrótce Meksyk prześcignie Rosję i zepchnie ją na 10 miejsce na świecie. Liczba ludności USA jest ponad dwukrotnie większa niż w Rosji (za czasów sowieckich była mniejsza), Chin aż 10-krotnie większa!

Putin chce „swoich”
Jest do tego drugie, niebezpieczne zjawisko. Co Roku w Rosji osiada ponad 100 tysięcy ludzi, dla których język rosyjski i kultura rosyjska są obce. To głównie Chińczycy, których liczba jest do końca nieznana, ale mówi się o ponad 3 mln Chińczyków, głównie na Syberii! Rosyjscy „patrioci” o mentalności putinowskiej boją się. „Nie oddamy Chinom Związku Radzieckiego. Nie oddamy naszych braci z kraju rad. Zdrastwuj, Wania, już nie uczcie się chińskiego, język polski w zupełności starczy wam”… Taką piosenkę moje pokolenie śpiewało po akademikach, ale dopiero po wypiciu kilku piw… A teraz brzmi to naprawdę bardzo ciekawie…

My wsie Ruskie…
Lęk przed wyparciem Rosji z Rosji skłania Putina do sklejania – przy pomocy zamordystycznych metod – narodów trzech państw, które miałyby być w jego planach twardym trzonem Rosji, osłabiającym obce żywioły, takim „pierwiastkiem słowiańskim”. Języki rosyjski, ukraiński (rusiński) i białoruski są ze sobą spokrewnione. W klasyfikacji języków świata należą do języków wschodniosłowiańskich. Za Moskalami, Rusinami (Ukraińcami) i Biełarusami jest też kawał wspólnej historii. Ale jest problem: za Polakami, Rusinami i Biełarusami też jest wielki kawał wspólnej historii! I wspólnego cierpienia, zadawanego tym narodom przez Moskali. Wystarczy przypomnieć Powstanie Styczniowe, które toczyło się nie tylko na terenie dzisiejszej Polski, ale też dzisiejszej Ukrainy i Białorusi. Na fladze powstańców były trzy emblematy: Orzeł Biały Polaków, Pogoń Litwinów i Archanioł Michał, patron Rusinów (Ukraińców). A to było zaledwie półtora wieku temu. W historii narodów to niewiele. Ukraińcy nawiązują teraz do tego podkreślając, że nie unia perejasławska, lecz unia lubelska tkwi u źródeł ich tożsamość a wspólnota państwowa w okresie pierwszej Rzeczypospolitej wprowadziła Rusinów (wtedy jeszcze nie mówiło się „Ukraińców”) w krąg kultury grecko-rzymskiej a nie dzikiej, azjatyckiej, turańskiej, w której zanurzony jest duch Rosji. Podkreślają, że kiedyś ich przodkowie dobrowolnie dokonali takiego wyboru. Na tym tle antypolski bełkot niedouczonej „noblistki”, z jej szczątkową „wiedzą historyczną”, opowiadającej o polskim „kolonializmie” na Wschodzie, brzmią dokładnie tak samo, jak tezy ambasadora Rosji w Warszawie Siergieja Andriejewa w niedawnym wywiadzie dla braci Karnowskich. Takich „noblistów” jak Olga Tokarczuk (używana jako antypolska trąba na świat) musimy nieustannie przywoływać do porządku. Proszę nauczycieli, by nie proponowali uczniom jej wątpliwych „arcydzieł”.
W tej sytuacji Putin bezczelnie i niezgodnie z prawdą historyczną mówi (a za nim jego ambasador w Warszawie), że nie ma trzech narodów: Rosjan, Ukraińców i Białorusinów. Jest jeden naród rosyjski, który ma jeden język, jedną historię! Ein Volk, ein Reich, ein Führer… Znamy to… Putin wie lepiej niż te narody, kim (czym) one są?! A jak pozwolimy wejść Moskalom do Warszawy, dowiemy się, że Rosjanie i Polacy to właściwie jeden naród słowiański, a nasze języki niewiele się różnią, bo są to języki słowiańskie, na dodatek carowie rosyjscy byli w XIX wieku koronowani na królów Polski i o żadnej Polsce w XIX wieku nikt nie słyszał, do czasu terrorysty Józefa Piłsudskiego, który Polaków „znazyfikował”. To nie jest sen wariata! Tak może być, jeśli będziemy pasywni. Wojna z Ukrainą to wojna z Polską! Nowe władze polskoj narodnoj respubliki zostaną zainstalowane w pałacu Stalina i Putin przypomni, że to jej „dar narodów radzieckich dla Polski”. Marszałkiem seniorem, otwierającym obrady w tak zbratanej z Rosją Polsce, będzie być może Janusz Korwin-Mikke albo Leszek Miller, kiedyś komuch, a teraz Europejczyk całą gębą, głosujący w Parlamencie Europejskim przeciwko Polsce, bo jest „niepraworządna”!

Z jak zabór
Złowrogim symbolem obecnej agresji Moskali na Ukrainę jest litera Z. Składa się z trzech kresek. Pierwsza oznacza Rosję, druga Ukrainę, trzecia Białoruś. Razem tworzą trzon Rosji Putina, która miałaby nie 141 mln, lecz 200 mln obywateli, w tym ¾ z dobrą znajomością języka rosyjskiego. Chińczycy w takiej Rosji byliby już tylko niewielką mniejszością narodową. Dla takiej Rosji Putin gotów jest zabijać ukraińskie dzieci, bo w optyce zabójcy, osadzonego w tradycji państwa rosyjskiego, byłego oficera służb specjalnych zbrodniczego państwa sowieckiego, to jest mały problem. Skoro można było dla pozbycia się „problemu czeczeńskiego” zabić w prowokacyjnej akcji własnych obywateli w blokach mieszkalnych, to co dopiero zabić dzieci krnąbrnych Ukraińców. Jedno tylko irytuje Putina a dla nas stanowi nadzieję na przełamanie: to wszystko odbywa się nie po cichutku, jak za Stalina, gdy w wiecznych śniegach umierały całe narody, lecz na oczach całego świata, dzięki nowoczesnym narzędziom komunikacji i przekazywania obrazu.

Jest nas 90 milionów
- powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas jednego ze swych pięknych wystąpień, od których część świata zgrzyta zębami. Nie tylko w Rosji, ale i w unii niemieckiej. 90 milionów Ukraińców? 90 mln Ukraińców i Polaków razem wziętych! Rumuński deputowany George Simion mówi: Polacy, mieliście wielkiego wizjonera, nazywał się Piłsudski. Mamy czekać na nowy pakt Ribbentrop-Mołotow?
Ukraińcy, Polacy, Rumuni… Wychodzi na to, że to jest ponad 110 mln ludzi w Europie środkowej! Panie prezesie Jarosławie Kaczyński, trzeba jeszcze raz jechać do Kijowa, ale nie z przedstawicielami państw niemieckiego planktonu unijnego, co zwykle głosuje przeciwko Polsce, lecz z George Simionem. Panie premierze Mateuszu Morawiecki, proszę nie wymieniać nazwiska von der Leyen w rozmowach z przedstawicielami dumnego narodu ukraińskiego. Mówmy nie „w imieniu” jakiejś unii, która nam łaskawie zezwala na wycieczkę do Kijowa, lecz w imieniu Polaków! Inaczej wasze ukraińskie misje zamienią się w ich komiczne przeciwieństwa. Jak u Mikołaja Hohola-Jankowskiego, którego dramaty były wystawiane w Warszawie pewnie z tysiąc razy i byliśmy przekonani, że to „wielki rosyjski dramaturg” Gogol, a tymczasem młoda Ukrainka uświadomiła mi, że to wybitny dramaturg ukraiński, o herbie… Jastrzębiec, który pochodzi z Mazowsza, a został przeniesiony na Litwę i na Ruś po unii horodelskiej, do której nie trzeba było Litwinów i Rusinów namawiać ani ich kolonizować… I na tym polega różnica między ruską Zetką a unią, która polega na dobrowolnym porozumieniu wolnych narodów. Chciałbym jeszcze tego dożyć!

Putin, idi w ch..!

Piotr Szubarczyk

Pozostałe