FELIETON: Niepodległość 2021

  • 08.11.2021, 09:40
  • Piotr Szubarczyk
FELIETON: Niepodległość 2021 Regina Kotłowska. Foto Wiesław Szymański. Źródło: kociewie24.eu.

Podziel się:

Zbliża się Święto Niepodległości. Uwaga całej Polski skupia się na wielkim warszawskim Marszu Niepodległości. Polityczni macherzy z Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy – z prezydentem stolicy na czele – to jednak bardzo „ambitni” ludzie. Uparli się, żeby stu tysiącom Polaków, wśród nich licznym młodym rodzinom z dziećmi, które co roku oglądamy z wielkim wzruszeniem na tym Marszu, zabronić obchodów Święta Niepodległości w Warszawie! Jak za okupacji, jak za komuny!

Wykorzystali kruczki prawne. „Zarejestrowali” zawczasu na trasie corocznego Marszu inny „marsz”, organizowany przez jakieś kieszonkowe, ale za to „postępowe”, „praworządne” towarzystwo, związane z władzami miejskimi. Zawarli niepisany sojusz z „postępowymi” i „praworządnymi” sędziami i wyszło na to, że „faszystom” (czyli tym stu tysiącom rodaków!) nie pozwolą na jakieś tam święto! Rafał Trzaskowski ujął to tak: „Na ulicach Warszawy nie ma miejsca na ekscesy narodowców, którzy znieważają święte dla Warszawy symbole Polski Walczącej. Skandalem jest przyzwolenie PiS na zawłaszczenie naszego wspólnego narodowego święta przez skrajne nacjonalistyczne siły i zwykłych chuliganów i zadymiarzy. Wstyd”.

Z tego bełkotu wynika, że te sto tysięcy ludzi to „chuligani” i „zadymiarze”. Ludzie z mojego pokolenia pamiętają dobrze, że „chuligani” i „warchoły” (słowo „zadymiarze” było wtedy nieznane) to typowy język komunistycznej propagandy i bezpieki, która na ulicach Gdańska i Gdyni mordowała ludzi w grudniu roku 1970 a w grudniu roku 1981 wjeżdżała czołgami do Stoczni Gdańskiej. Nie spodziewałem się, że przeżyję to jeszcze raz!

A co proponuje Trzaskowski, żeby „wyegzekwować” swój bezczelny i prowokatorski zakaz dla Marszu Niepodległości? „Teraz pełna odpowiedzialność za niedopuszczenie do manifestacji i ekscesów jest po stronie policji” – mówi. To niesłychane! On chce napuścić policję na tysiące manifestujących w Warszawie Polaków w dniu 11 Listopada! Na szczęście mamy mądrych policjantów, których niełatwo sprowokować, co pokazały wulgarne „manifestacje” Lempart, podczas których znieważano i brukano pomniki narodowe, kościoły i wszystko, co kojarzy się z polskim patriotyzmem. Nie słychać było wtedy głosu prezydenta miasta w obronie „świętych dla Warszawy symboli”. Chyba że kościoła św. Krzyża nie uważa on za święty dla Warszawy symbol!

Marsz Niepodległości, mimo tych prowokacji i „wyroków” ludzi skrajnie nieodpowiedzialnych, także tych w togach [!], odbędzie się. Także z udziałem starogardzian. Dziękuję radnemu Rady Miasta Starogardu Sebastianowi Kucharczykowi za coroczne organizowanie wyjazdu na Marsz do Warszawy.

A co u nas?
Co w Starogardzie? Co w powiecie starogardzkim w dniu 11 Listopada? Pewnie to, co zwykle: figury woskowe, te same co roku, obecne na uroczystości z obowiązku. Wieńce kupione za nie swoje pieniądze. Głupie uwagi, ploteczki, pogawędki i uśmieszki w kolejce z wieńcem czy kwiatami. Ot, obowiązek… A potem szybko na obiad do domu. Smutne…

Frąca
To mała wieś w gminie Smętowo Graniczne. Myślę, że najważniejsze wydarzenie, związane ze Świętem Niepodległości w naszym powiecie, odbywa się co roku właśnie tu. Kilka dni przed 11 Listopada Frąca staje się „ośrodkiem polszczyzny”, mówiąc słowami wieszcza. Wszystko za sprawą Międzygminnego Konkursu Poezji i Pieśni Patriotycznej. W tym roku już po raz trzynasty! Ponad setka dzieci i ich opiekunów z naszego powiatu, ale zdarza się, że i spoza powiatu. W tym roku przyjadą do Frący m.in. dzieci ze Swarożyna. Święto piosenki i poezji patriotycznej. A to wszystko za sprawą pomysłodawczyni i animatorki Konkursu – nauczycielki historii i języka polskiego Reginy Kotłowskiej.

Urodziła się w Skórczu. Absolwentka studiów historycznych na Akademii Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, podyplomowych studiów polonistycznych na tej samej uczelni i podyplomowych studiów w zakresie plastyki. Do tego historia sztuki w Wyższej Szkole im. Pawła Włodkowica w Płocku. Autorka kilku książek o tematyce historycznej, biografii, zapisów legend kociewskich, doskonale zorientowana w źródłach historycznych dotyczących Kociewia. Promuje nasz region w całej Polsce. Znawczyni kultury ludowej i kolekcjonerka sprzętów, które znajdziemy na wystawie Centrum Kultury Kociewia w Starej Kuźni w Lalkowach.


Zaproszenie
Regina Kotłowska zaprasza nas do Frący na konkurs w następujących słowach: „Przygotowania w toku. Zrobiłam wstępne listy uczestników. Mamy patronaty IPN w Gdańsku, IPN w Bydgoszczy i Muzeum II Wojny Światowej. Starostwo Powiatowe też nas wsparło [„aż” 1.000 zł – P.Sz.]. Lech Kolaska od siebie, jak zawsze sponsoruje słodycze i soczki dla uczestników. Nagród jest dużo, więc i dzieci, i młodzież poczują się docenieni. Komisje skompletowane. Robię jeszcze wystawę nawiązującą do obozu w Potulicach, bo do tego zobowiązuje imię mojej szkoły – Szkoły Podstawowej im. Dzieci Potulic w Kamionce”.

Skąd się biorą tacy ludzie jak Regina?
Najlepiej zapytać o to samą Reginę. Zrobił to portal kociewie24.eu i usłyszał piękne zwierzenia:
„Pasją największą, poza rzeczami, nazwałabym użytecznymi, jest dla mnie historia i szeroko rozumiana wiedza o przeszłości. Najbardziej fascynującym wycinkiem tej wiedzy jest obszar historii mniej znanej. Mniej, bo nie ma jej w podręcznikach i nie uczą o niej w szkole, to historia lokalna, historia naszych miejscowości i regionu, wpisana w losy kraju. Efektem moich poszukiwań są publikacje książkowe, artykuły, wykłady poruszające tematy bliskie mieszkańcom Kociewia. Cieszy mnie pisanie, ale jest ono etapem wieńczącym lata poszukiwań i szperania w źródłach […].

Odkąd pamiętam, nie potrafiłam sprecyzować swoich zainteresowań. Zawsze chciałam . Pamiętam siebie jako dziewczynkę spędzającą godziny przy biurku nad kartkami A3 z farbą, kredką, węglem… Uwielbiałam wszelkie prace plastyczne… Malarką nie zostałam, ale pewne umiejętności wykształciły się jakby same z siebie. Potem przydały mi się w pracy w szkole. Dziś również siadam czasem z pędzlami przy sztalugach lub nad kartami, pozwalając sobie na luksus relaksu z barwami… […]. Świat mojej młodości wydaje się obecnie szarobury, ale wtedy taki nie był. Po prostu mieliśmy trudniejszy dostęp do wielu dziś oczywistych dóbr, dlatego tak wiele rzeczy umieliśmy robić sami. Pierwszy swój haft wykonałam na wakacjach u babci Ani, miałam wtedy prawie 10 lat. Była to płócienna poszewka na jaśka z kotkami. Ale podstawy do jej wykonania wyniosłam od mamy i ze szkoły. Potem, przez pewien czas haftowałam dużo, dzięki mamie do dziś zachowały się te prace. Produktem ubocznym, realizowanym z równie dużą pasją, było koronkarstwo, bo przecież brzegi serwetek trzeba było elegancko wykończyć, by potem ukrochmalone układać na stole […]. Czasami napiszę jakiś wiersz… Ale są to takie wyjątkowo subtelne chwile, kiedy coś gra w sercu, kiedy słowa same się plotą… Chwile, które rodzi życie – radości, smutku, obaw, wizji… Nie umiem powiedzieć, dlaczego tworzę czasem te poezje. Cały czas jestem czynnym zawodowo nauczycielem, a więc wszystko co robię poza szkolnictwem nie może rzutować na jakość mojej pracy zawodowej. Gdybym stanęła na początku mojej drogi po raz drugi, znowu zostałabym nauczycielką”…

Regino, kochamy Ciebie i wszystkich nauczycieli do ciebie choć trochę podobnych. Przyjedziemy na Twój konkurs. Na nasz konkurs! I przywieziemy uczestniczącym w nim dzieciom prezenty. Frąca, sobota 6 listopada, godzina 10.00.

Piotr Szubarczyk

Zdjęcia (2)


Komentarze (0)


Pozostałe