Dziś Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

  • 01.03.2018, 11:20
  • redakcja
Dziś Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Podziel się:

Oceń:

Dzień 1 marca w roku 2011 został ustanowiony świętem państwowym. Tego dnia od 6 lat obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Jest to święto honorujące i upamiętniające żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego i antysowieckiego, które działało w latach 1944 – 1963 w obrębie przedwojennych granic RP.

Obchody w Starogardzie Gdańskim zorganizował Klub Gazety Polskiej. 
- Spotykamy się o godzinie 19.00 na ulicy Lubichowska przy rondzie  imienia mjr. Szendzielarza „Łupaszki” – mówią przedstawiciele klubu. Zapraszamy wszystkich patriotów, którzy chcą oddać cześć i honor bohaterom. Warto zabrać ze sobą flagę – dodają. 


 Pobiegną dla Niezłomnych 
Z okazji Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w wielu miastach odbędą się biegi. Takie wydarzenie zaplanowano również na Kociewiu. 
„Tropem Wilczym” to powoli zapisujący się w tradycji bieg pamięci Żołnierzy Wyklętych na 1963 m. Długość dystansu jest symboliczna, wspólna dla wszystkich miast, które organizują u siebie taką imprezę. W 1963 roku zginął bowiem ostatni Żołnierz Wyklęty – Józef Franczak ps. Lalek. Bieg w Starogardzie Gdańskim rozpocznie się 4 marca o godzinie 12.00. Kierowcy powinni liczyć się z utrudnieniami w ruchu. 
W Starogardzie Gdańskim uczestnicy wystartują z ul. Kanałowej i pobiegną ulicami: Kanałowa, Hallera, Mickiewicza, Norwida, Tczewska, Kanałowa (1 pętla). Bieg zakończą na Stadionie Miejskim im. Kazimierza Deyny.
Zapisać można się pod adresem: www.elektronicznezapisy.pl oraz w biurze zawodów w dniu imprezy w godz. 9.00 – 11.30. Start jest bezpłatny.
 

_redakcja

Komentarze (25)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

x
x 04.03.2018, 00:11
Tej jednej rzeczy wyborcy mogą PiS-owi nie wybaczyć. Właśnie stało się gorsze niż ci, których od lat zwalcza
Data publikacji: 03.03.2018, 08:00 Ostatnia aktualizacja: 03.03.2018, 12:50
Łukasz Rogojsz
ŁUKASZ ROGOJSZ
Prawo i Sprawiedliwość nauczone błędami Platformy Obywatelskiej i PSL by zapewnić sobie poparcie musiało pamiętać tylko o jednej rzeczy: nie stracić opinii partii bliskiej „zwykłym Polakom”. Do tej pory szło im z tym nieźle, ale wystarczył tydzień, by kreowany od lat wizerunek runął niczym domek z kart. Powód? Pieniądze.

szydło, hajs, kasa, pieniądze, premie, nagrody dla ministrów
fot. Wojciech Pacewicz, Marek Zakrzewski / źródło: PAP
995TweetnijZobacz262
Prawie 15 mln zł – tyle Ministerstwo Obrony Narodowej wydało ze służbowych kart płatniczych i kredytowych od początku 2016 do połowy 2017 roku. To ponad siedmiokrotnie więcej niż pozostałe resorty razem wzięte. Żeby lepiej zrozumieć skalę tych wydatków, mówimy o mniej więcej 27 tys. zł, które każdego dnia znikały z kont MON.

REKLAMA

Oburzenie oraz fala hejtu i drwin z rozrzutności MON były wprost proporcjonalne do kwoty, która zniknęła z kont resortu. I choć Centrum Operacyjne MON próbowało gasić pożar, oświadczając, że kwota wydatkowana w latach 2016-2017 dotyczyła całych sił zbrojnych, a nie jedynie ministerstwa, oraz że nie były to środki przeznaczone na wydatki reprezentacyjne, tylko na funkcjonowanie jednostek wojskowych – to mleko już się rozlało.

Tłumaczeń ministerstwa nikt nie słucha (zresztą dość łatwo je zakwestionować; przecież równie dobrze MSZ mogłoby wpisać do swoich wydatków pieniądze wydawane przez personel placówek dyplomatycznych poza granicami Polski, a nie zrobiło tego, wydało tylko 204 tys. zł, operując raptem dwiema kartami). W świat poszedł za to mocny przekaz: Nowogrodzka oderwała się od problemów zwykłych ludzi i jak nic zamienia się w Bizancjum. Co prawda przez ostatnie 2,5 roku PiS nie takie pożary wizerunkowe już gasiło, więc być może i teraz wystarczyłoby kilka ściętych głów, ostra samokrytyka oraz trudna do przełknięcia dla polityków zapowiedź likwidacji służbowych kart kredytowych (co zresztą sam Jarosław Kaczyński proponował w lipcu 2014 roku). Jednak tym razem wiele wskazuje na to, że może być inaczej.

Zobacz także: Aleksander Smolar o zemście PiS przeciwko elitom


Informacja o wydatkach, którą przedstawiło MON w odpowiedzi na interpelację posła Piotra Misiły z Nowoczesnej zbiegła się bowiem w czasie ze znamiennymi słowami wicepremiera Jarosława Gowina. A ten na antenie Radia ZET bez żenady przyznał, że w latach 2011-13, gdy był ministrem sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, „czasami nie starczało mu do pierwszego”. Jego słowa wprawiły w zdumienie tym bardziej, że we wspomnianym okresie zarabiał, bagatela, mniej więcej 17,5 tys. zł miesięcznie. Dla porównania – średnia krajowa w tym samym czasie wynosiła 3,7 tys. zł.

CZYTAJ TAKŻE

Fiasko Wojsk Obrony Terytorialnej. Miały powstrzymać Specnaz, a zaciągają się do nich prawie sami bezrobotni WIĘCEJ ❯

Wojna o armię. Znamy nowe kulisy konfliktu Duda-Macierewicz WIĘCEJ ❯

Misiewicza już nie ma, a i tak ściąga kłopoty na MON. NIK dopatrzyło się poważnych zaniedbań z jego strony WIĘCEJ ❯
Jakby tego było mało, w ostatnich dniach PiS musiało się także gęsto tłumaczyć z premii, jakie w minionym roku otrzymali konstytucyjni ministrowie i pracownicy Kancelarii Prezydenta. Po interpelacji posła Platformy Obywatelskiej Krzysztofa Brejzy okazało się m.in., że premier Beata Szydło sama sobie przyznała nagrodę w wysokości 65 tys. zł. Co więcej, wcale nie była najhojniej obdarowanym członkiem rządu, bo niektórzy ministrowie zainkasowali nawet 80 tys. zł. Złośliwi wypominali przy tej okazji byłej już szefowej rządu wypowiedziane w listopadzie 2015 roku słowa – „Koniec z arogancją władzy i koniec z pychą”. Nie zastanawiając się przy tym, że być może przytoczone hasło miało krótką datę ważności.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ W NEWSWEEK PLUS
Najbardziej tajemnicza kamienica w stolicy
Najbardziej tajemnicza kamienica w stolicy
Mieszkali tu generałowie, ministrowie, PRL-owscy oficjele...
Subskrypcja online
WYPRÓBUJ!
Podaruj sobie luksus. Największy wybór eleganckich zegarków. Sprawdź oferty

W oczach wyborców PiS-u i co bardziej umiarkowanych konserwatywnych publicystów może to być marne usprawiedliwienie. Politycy Platformy jedli ośmiorniczki i pili porto? Każdy rząd w III RP traktował państwowe pieniądze jak swoje własne? Być może, ale czy PiS nie niosło na sztandarach obietnic nowej jakości w tej materii? Czy nie drwiło z cygar i drogich zegarków?

REKLAMA

Bo sprawa jest banalnie prosta – kiedy próbujesz być świętszy od papieża problem polega na tym, że każdy Twój grzech waży dziesięciokrotnie więcej, niż ważyłby w przypadku zwykłego śmiertelnika. Wyborcy PiS-u nie zwracali uwagi na rzeczy, które zwolenników opozycji rozpalały do czerwoności – sparaliżowanie Trybunału Konstytucyjnego, upolitycznienie sądów czy faktyczną anihilację polskiego wizerunku na arenie międzynarodowej. Wszystko można było im wytłumaczyć walką z elitami III RP, „wstawaniem Polski z kolan” i troską o „zwykłych Polaków”.

Dziś pytanie brzmi, czy „zwykli Polacy” chcą, żeby troszczył się o nich ktoś, kto nie potrafi przeżyć za 17,5 tys. zł miesięcznie. Albo ktoś, kto sam sobie przyznaje 65 tys. zł premii. A może ktoś, kto daje zielone światło na sczyszczenie ze służbowych kart kredytowych 15 mln zł w półtora roku.

Na Nowogrodzkiej doskonale znają odpowiedzi na te pytania, bo to właśnie klasistowska retoryka wyniosła ich do władzy w 2015 roku. Jeśli politycy PiS-u szybko (i co najważniejsze przekonująco) nie wytłumaczą się swoim wyborcom i nie odzyskają wiarygodności, ta sama retoryka może narobić im wielkich problemów w zdobyciu reelekcji, która do niedawna wydawała się oczywista.

Czytaj także:Wiemy ile kosztowała likwidacja BOR. To suma jeszcze większa niż wydatki MON na Macierewicza

Łukasz Rogojsz
ŁUKASZ ROGOJSZ
Od czasów wczesnego dzieciństwa miłośnik sportu – m.in. wieloletni kibic FC Barcelona, niespełniony tenisista - i kina, ale tylko tego wysokiej klasy. Obserwator i komentator polityki (zwłaszcza polskiej). Pasjonat języków obcych. Z wykształcenia socjolog i politolog. Z zawodu i zamiłowania (z wyboru w sumie też) dziennikarz.
PODZIEL SIĘ
995TweetnijZobacz262
MONPISPRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆPOLITYKA
xx
xx 02.03.2018, 16:13
A co prezydent w UBeka się bawi i szykanuje młode wilki? Młode wilki kiedyś dorosną to pogonią tych UBeków
x1
x1 04.03.2018, 00:11
Tej jednej rzeczy wyborcy mogą PiS-owi nie wybaczyć. Właśnie stało się gorsze niż ci, których od lat zwalcza
Data publikacji: 03.03.2018, 08:00 Ostatnia aktualizacja: 03.03.2018, 12:50
Łukasz Rogojsz
ŁUKASZ ROGOJSZ
Prawo i Sprawiedliwość nauczone błędami Platformy Obywatelskiej i PSL by zapewnić sobie poparcie musiało pamiętać tylko o jednej rzeczy: nie stracić opinii partii bliskiej „zwykłym Polakom”. Do tej pory szło im z tym nieźle, ale wystarczył tydzień, by kreowany od lat wizerunek runął niczym domek z kart. Powód? Pieniądze.

szydło, hajs, kasa, pieniądze, premie, nagrody dla ministrów
fot. Wojciech Pacewicz, Marek Zakrzewski / źródło: PAP
995TweetnijZobacz262
Prawie 15 mln zł – tyle Ministerstwo Obrony Narodowej wydało ze służbowych kart płatniczych i kredytowych od początku 2016 do połowy 2017 roku. To ponad siedmiokrotnie więcej niż pozostałe resorty razem wzięte. Żeby lepiej zrozumieć skalę tych wydatków, mówimy o mniej więcej 27 tys. zł, które każdego dnia znikały z kont MON.

REKLAMA

Oburzenie oraz fala hejtu i drwin z rozrzutności MON były wprost proporcjonalne do kwoty, która zniknęła z kont resortu. I choć Centrum Operacyjne MON próbowało gasić pożar, oświadczając, że kwota wydatkowana w latach 2016-2017 dotyczyła całych sił zbrojnych, a nie jedynie ministerstwa, oraz że nie były to środki przeznaczone na wydatki reprezentacyjne, tylko na funkcjonowanie jednostek wojskowych – to mleko już się rozlało.

Tłumaczeń ministerstwa nikt nie słucha (zresztą dość łatwo je zakwestionować; przecież równie dobrze MSZ mogłoby wpisać do swoich wydatków pieniądze wydawane przez personel placówek dyplomatycznych poza granicami Polski, a nie zrobiło tego, wydało tylko 204 tys. zł, operując raptem dwiema kartami). W świat poszedł za to mocny przekaz: Nowogrodzka oderwała się od problemów zwykłych ludzi i jak nic zamienia się w Bizancjum. Co prawda przez ostatnie 2,5 roku PiS nie takie pożary wizerunkowe już gasiło, więc być może i teraz wystarczyłoby kilka ściętych głów, ostra samokrytyka oraz trudna do przełknięcia dla polityków zapowiedź likwidacji służbowych kart kredytowych (co zresztą sam Jarosław Kaczyński proponował w lipcu 2014 roku). Jednak tym razem wiele wskazuje na to, że może być inaczej.

Zobacz także: Aleksander Smolar o zemście PiS przeciwko elitom


Informacja o wydatkach, którą przedstawiło MON w odpowiedzi na interpelację posła Piotra Misiły z Nowoczesnej zbiegła się bowiem w czasie ze znamiennymi słowami wicepremiera Jarosława Gowina. A ten na antenie Radia ZET bez żenady przyznał, że w latach 2011-13, gdy był ministrem sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, „czasami nie starczało mu do pierwszego”. Jego słowa wprawiły w zdumienie tym bardziej, że we wspomnianym okresie zarabiał, bagatela, mniej więcej 17,5 tys. zł miesięcznie. Dla porównania – średnia krajowa w tym samym czasie wynosiła 3,7 tys. zł.

CZYTAJ TAKŻE

Fiasko Wojsk Obrony Terytorialnej. Miały powstrzymać Specnaz, a zaciągają się do nich prawie sami bezrobotni WIĘCEJ ❯

Wojna o armię. Znamy nowe kulisy konfliktu Duda-Macierewicz WIĘCEJ ❯

Misiewicza już nie ma, a i tak ściąga kłopoty na MON. NIK dopatrzyło się poważnych zaniedbań z jego strony WIĘCEJ ❯
Jakby tego było mało, w ostatnich dniach PiS musiało się także gęsto tłumaczyć z premii, jakie w minionym roku otrzymali konstytucyjni ministrowie i pracownicy Kancelarii Prezydenta. Po interpelacji posła Platformy Obywatelskiej Krzysztofa Brejzy okazało się m.in., że premier Beata Szydło sama sobie przyznała nagrodę w wysokości 65 tys. zł. Co więcej, wcale nie była najhojniej obdarowanym członkiem rządu, bo niektórzy ministrowie zainkasowali nawet 80 tys. zł. Złośliwi wypominali przy tej okazji byłej już szefowej rządu wypowiedziane w listopadzie 2015 roku słowa – „Koniec z arogancją władzy i koniec z pychą”. Nie zastanawiając się przy tym, że być może przytoczone hasło miało krótką datę ważności.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ W NEWSWEEK PLUS
Najbardziej tajemnicza kamienica w stolicy
Najbardziej tajemnicza kamienica w stolicy
Mieszkali tu generałowie, ministrowie, PRL-owscy oficjele...
Subskrypcja online
WYPRÓBUJ!
Podaruj sobie luksus. Największy wybór eleganckich zegarków. Sprawdź oferty

W oczach wyborców PiS-u i co bardziej umiarkowanych konserwatywnych publicystów może to być marne usprawiedliwienie. Politycy Platformy jedli ośmiorniczki i pili porto? Każdy rząd w III RP traktował państwowe pieniądze jak swoje własne? Być może, ale czy PiS nie niosło na sztandarach obietnic nowej jakości w tej materii? Czy nie drwiło z cygar i drogich zegarków?

REKLAMA

Bo sprawa jest banalnie prosta – kiedy próbujesz być świętszy od papieża problem polega na tym, że każdy Twój grzech waży dziesięciokrotnie więcej, niż ważyłby w przypadku zwykłego śmiertelnika. Wyborcy PiS-u nie zwracali uwagi na rzeczy, które zwolenników opozycji rozpalały do czerwoności – sparaliżowanie Trybunału Konstytucyjnego, upolitycznienie sądów czy faktyczną anihilację polskiego wizerunku na arenie międzynarodowej. Wszystko można było im wytłumaczyć walką z elitami III RP, „wstawaniem Polski z kolan” i troską o „zwykłych Polaków”.

Dziś pytanie brzmi, czy „zwykli Polacy” chcą, żeby troszczył się o nich ktoś, kto nie potrafi przeżyć za 17,5 tys. zł miesięcznie. Albo ktoś, kto sam sobie przyznaje 65 tys. zł premii. A może ktoś, kto daje zielone światło na sczyszczenie ze służbowych kart kredytowych 15 mln zł w półtora roku.

Na Nowogrodzkiej doskonale znają odpowiedzi na te pytania, bo to właśnie klasistowska retoryka wyniosła ich do władzy w 2015 roku. Jeśli politycy PiS-u szybko (i co najważniejsze przekonująco) nie wytłumaczą się swoim wyborcom i nie odzyskają wiarygodności, ta sama retoryka może narobić im wielkich problemów w zdobyciu reelekcji, która do niedawna wydawała się oczywista.

Czytaj także:Wiemy ile kosztowała likwidacja BOR. To suma jeszcze większa niż wydatki MON na Macierewicza

Łukasz Rogojsz
ŁUKASZ ROGOJSZ
Od czasów wczesnego dzieciństwa miłośnik sportu – m.in. wieloletni kibic FC Barcelona, niespełniony tenisista - i kina, ale tylko tego wysokiej klasy. Obserwator i komentator polityki (zwłaszcza polskiej). Pasjonat języków obcych. Z wykształcenia socjolog i politolog. Z zawodu i zamiłowania (z wyboru w sumie też) dziennikarz.
PODZIEL SIĘ
995TweetnijZobacz262
MONPISPRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆPOLITYKA
g
g 02.03.2018, 15:22
Tego w szkole w czasach PRL-u nie uczono to skąd wielu z WAS ma to wiedzieć ?
Dalego też proszę sobie poczytać ....
https://ipn.gov.pl/pl/edukacja…

https://ipn.gov.pl/pl/edukacja…

.
. 01.03.2018, 19:10
Jeszcze ludzie żyją. Jeszcze pamiętają co to za jedni byli.
Strach się bać.
Ja
Ja 02.03.2018, 18:12
Piszesz o komunistach, którzy mordowali Polaków?
xyz
xyz 02.03.2018, 08:49
Polska, 1946. Właśnie minęła pierwsza spokojna wiosna, a potem pierwsze lato bez strachu, który towarzyszył ludziom przez poprzednich lat sześć. Społeczeństwo jest obolałe; zbiorowa i indywidualna trauma. Każdy stracił kogoś bliskiego, wielu ma nadzieję, że ci, na których czekają, jeszcze wrócą. Kraj jest podnoszony z gruzów po wojennej katastrofie. Odbudowywana jest infrastruktura drogowa, powstają nowe szkoły, urzędy, wznoszone są pierwsze fabryki i zakłady pracy. Czego najbardziej pragnie społeczeństwo? Spokoju, stabilizacji i wsparcia socjalnego ze strony państwa. Mało kogo obchodzi, czy orzeł będzie mieć na głowie koronę. Ludzie chcą pracy i dachu nad głową. A także reformy rolnej, która ostatecznie zniosła relikty feudalizmu.

Łucja Anatolak miała 15 lat, kiedy kraj najechali naziści. W Polsce Ludowej szybko odnalazła swoje miejsce. W 1946 roku rozpoczęła pracę jako sekretarka w Urzędzie Gminy Piotraszewo w powiecie Lidzbark Warmiński. Można sobie wyobrazić, jak szczęśliwe musiały być to chwile dla 22-latki. Pierwsze zarobione pieniądze, wakacje, spokój, którego tak brakowało. W grudniu 1946 roku na urząd, w którym pracowała Łucja napadło komando tzw. żołnierzy wyklętych. Skrępowali jej ręce drutem i ciągnęli przez podwórze. Zawieźli do pobliskiej wsi Kot, gdzie znęcali się nad nią kilka dni. Potem spalili. Żywcem. Na oczach miejscowej społeczności. Łucja była członkinią Polskiej Partii Robotniczej oraz Związku Walki Młodych. To był jej kraj, uczestniczyła w jego odbudowie, czuła się obywatelką Polski Ludowej.

Łucja Anatolak przez lata była patronką jednej z ulic w Ostródzie. Jej historia to dla mieszkańców Warmii symbol tragedii tamtych czasów – przemocy wymierzonej w Polaków, których jedyną winą była identyfikacja z odrodzoną ojczyzną. Warto pamiętać, że okrucieństwa były popełniane w imię majaczenia o restytucji poprzedniego porządku. To właśnie „wyklęci” zastraszali i nierzadko zabijali chłopców, którzy przyjęli ziemię z rozparcelowanych majątków obszarniczych. To oni niszczyli linie kolejowe i wysadzali w powietrze mosty, które lud dopiero co odbudował.

Teraz mordercy stawiani są na cokołach, a aparat propagandowy: media i edukacja przerabia ich na bohaterów. Nie ma już ulicy Łucji Anatolak w Ostródzie. Funkcjonariusze IPN uznali, że ofiary terroru „Wyklętych” trzeba wyrugować z powszechnej świadomości. W 2018 roku państwo zupełnie otwarcie staje po stronie morderców, a pomordowanych obarcza winą za własną śmierć.

Dziś, według reżimowego kalendarza, przypada Narodowy Dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych – haniebne święto wymyślone przez Lecha Kaczyńskiego, a uruchomione przez Bronisława Komorowskiego. Jeśli wieczorem zapalę świeczkę, to na znak pamięci i wdzięczności dla tych dzielnych Polek i Polaków, którzy w latach powojennych walczyli z leśnym terroryzmem, aktami ideologicznie motywowanego bandytyzmu, w obronie stabilności i wschodzącego dobrobytu. Również w intencji ofiar. Łucji Anatolak w szczególności.
Ja
Ja 02.03.2018, 18:16
Jaką odrodzoną ojczyzną? To co było po 1945 r. to nie była niepodległa Polska.
kilogram
kilogram 02.03.2018, 08:14
A kto zezwolił na używanie rac?
sylwester
sylwester 04.03.2018, 00:13
podobno zgodnie z prawem wolno tylko 31 grudnia, widac z tego że na kalendarzu sie trzeba znać
g
g 01.03.2018, 18:21
"Józef Kasprzyk: Dzięki heroizmowi Żołnierzy Wyklętych nie staliśmy się republiką radziecką"
https://www.youtube.com/watch?…
czytelnik
czytelnik 02.03.2018, 14:33
kolejne bajanie gawedziarza
lisek
lisek 01.03.2018, 16:41
Tropem Wilczym?!. Czy pracownicy OSiR ponownie wykażą się "czujnością" i doniosą do Urzędu Miasta o złej woli organizatorów i braku wychowania?. Jeśli treningowe koszulki młodych chłopców z napisem "młode wilki" spowodowały wielkie oburzenie w OSiR i w U. Miasta oraz pisemne interwencje o deprawacji tych dzieciaków to co teraz będzie?. Czy władze miasta zabronią biegu "wilków"?. Watpię wszak to impreza w ramach "dobrego wychowania" i "genialnej zmiany".
danyboy
danyboy 01.03.2018, 23:22
Óby tylko wnyków nie pozakładali
kociewiak
kociewiak 01.03.2018, 14:52
Komentarze są usuwane !!! Również te, które były zgodne z regulaminem i traktowały o zbrodniczej działalności niektórych wyklętych pochodzące ze źródeł IPN , ale widocznie były niezgodne z linią portalu kociewiak.pl. i obowiązującą narracją historyczną ! Cenzura wraca. Żenada !
m
m 01.03.2018, 18:15
Co znowu SZCZUJESZ ! Zacznij czytać PRAWDZIWĄ HISTORIĘ !
olo
olo 03.03.2018, 17:17
historia jest jedna ale widzę że PiS-owska prawdziwa, Lech Kaczyński głównym Solidarnościowcem, Żołnierze Wyklęci najdzielniejsi
czytelnik
czytelnik 02.03.2018, 14:34
słuchaj dalej bajania gawędziarzy bo nie historyków
ten, co szczuje
ten, co szczuje 01.03.2018, 18:45
"Nie kwestionując idei walki o niepodległość Polski prowadzonej przez organizacje sprzeciwiające się narzuconej władzy, do których należy zaliczyć Narodowe Zjednoczenie Wojskowe należy stanowczo stwierdzić, iż zabójstwa furmanów i pacyfikacje wsi w styczniu lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa. W żadnym też wypadku nie można tego co się zdarzyło, usprawiedliwiać walką o niepodległy byt Państwa Polskiego. Wręcz przeciwnie akcje „Burego” przeprowadzone wobec mieszkańców podlaskich wsi, wspomagały komunistyczny aparat władzy i to przede wszystkim poprzez obniżenie prestiżu organizacji podziemnych, dostarczenie argumentów propagandowych o bandytyzmie oddziałów partyzanckich." (źródło: https://ipn.gov.pl/pl/dla-medi… )
xyz
xyz 01.03.2018, 18:33
To IPN też kłamie?
IPN- Instytut Powrotu Nacjonalistów
IPN- Instytut Powrotu Nacjonalistów 01.03.2018, 18:41
Szubrawczyki z IPN łgają ile wlezie.
gość
gość 01.03.2018, 11:36
Czy Roja też tam będziemy czcić?
Ja
Ja 02.03.2018, 07:13
Tak.
Antoś
Antoś 01.03.2018, 11:33
Szkoda, że zapraszają tylko patriotów.
Pioter
Pioter 01.03.2018, 18:47
Wręcz odwrotnie!!!. Czuję się zaszczycony jako antypis i antypatriota

Pozostałe