Niedziela, 16.12.2018
Super Pupil Starogard Kociewska
Super Pupil Starogard Kociewska
Super Pupil Starogard Kociewska

„Ryzyko jest wpisane w nasz zawód”

  • 25.02.2018, 22:25
  • redakcja
„Ryzyko jest wpisane w nasz zawód”
Podziel się:
Oceń:
Gdy tylko zawyje syrena, zostawia wszystko i pędzi, by nieść pomoc osobom, które tego potrzebują. Niejednokrotnie naraża swoje życie, lecz - jak mówi - tego wymaga ta praca. Ze strażą pożarną związany jest od ponad 30 lat, a bagaż doświadczeń, jakie zdobył, pozwala przekazywać cenne umiejętności młodszym kolegom. W życiu prywatnym chętnie gra w piłkę i odwiedza swojego wnuka, który być może pójdzie w jego ślady. Dziś rozmawiamy z naczelnikiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Starogardzie Gdańskim – Markiem Lissem.

Przygoda Marka Lissa ze strażą rozpoczęła się, gdy pracował w Starogardzkich Zakładach Przemysłu Spirytusowego Polmos. Tam w 1986 roku wstąpił do Zakładowej Ochotniczej Straży Pożarnej przy SZPS Polmos. Już jako małe dziecko marzył o tym, by zostać strażakiem... 
Po powstaniu Państwowej Straży Pożarnej w 1992 roku, przystąpił do badań i testów sprawnościowych i wziął udział w naborze. Do swojej wymarzonej pracy został przyjęty wraz z trzema kolegami w dniu 16 listopada 1992 roku. W straży zawodowej służył do 2010 roku. 

Ogłoszenie lokalne Starogard
Ogłoszenie lokalne Starogard
Ogłoszenie lokalne Starogard

„Nie boję się wyzwań”
Praca w straży była jego marzeniem. Ucząc się w szkole zawodowej na kierunku ślusarz - blacharz, odbywając praktyki w Fabryce Mebli Okrętowych FAMOS, nie spodziewał się, że po latach praca stanie się również pasją. Przed służbą w OSP podejmował wszelkie wyzwania i w wielu miejscach próbował swoich sił. 
- Pracowałem jako monter w Stoczni Gdańskiej, później 2-letnia zasadnicza służba wojskowa Koszalin i Słupsk, a po wojsku wspomniane Starogardzkie Zakłady Przemysłu Spirytusowego Polmos. Byłem pracownikiem magazynowym, a także pracowałem przy produkcji cegły w Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej Nowa w Nowej Wsi – wspomina Marek Liss. 

Doświadczenie przyszło z czasem 
Służba strażacka, zarówno zawodowa jak i ochotnicza, jest bardzo niebezpieczna. Strażacy nigdy nie wiedzą, co tak naprawdę na nich czeka i co może wydarzyć się podczas akcji.  
- Każda akcja jest inna, nawet z pozoru zwykły pożar śmietnika może nieść za sobą niebezpieczeństwo, bo nie wiadomo co w tym śmietniku się znajduje, może jakieś chemikalia albo osoba bezdomna. Co do narażania życia, to z pożaru wszyscy uciekają, a strażacy muszą wejść do środka i sprawdzić, czy nie został ktoś, kto potrzebuje pomocy – mówi nasz rozmówca. - Podczas akcji nie ma czasu na zastanawianie się, czy coś mi się stanie. Ryzyko jest wpisane w nasz zawód. Może na początku służby się zastanawiałem, czy to zawód dla mnie, czy podołam zadaniom, czy ktoś się na mnie nie zawiedzie i czy nie ucieknę z pożaru, pozostawiając kolegów. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca, a z czasem nabrałem doświadczenia i dotrwałem do emerytury – opowiada doświadczony strażak. 

Poważne wypadki szczególnie zapadają w pamięć 
Mówi się, że ratownicy medyczni, policjanci i strażacy doskonale pamiętają swój pierwszy wyjazd. 
Czy pamięta go również bohater naszego dzisiejszego wywiadu? 
- Oczywiście, że pamiętam pierwszy wypadek. Było to 28 grudnia 1992 r. na drodze krajowej 22 na wysokości miejscowości Lubiki. Samochód ciężarowy marki Praga, przewożący drewno dłużycę, uderzył w drzewo. Kierowca i pasażer - o ile dobrze pamiętam to byli bracia - zostali przygnieceni w kabinie drewnem, które przesunęło się kilka metrów do przodu. Akcja była bardzo trudna. Do dzisiaj mam przed oczami ten wypadek – mówi. 
Strażacy z reguły odporni są na różne dramatyczne widoki, z którymi przeciętni ludzie nie lubią obcować, lecz są zdarzenia, które szczególnie pozostają w pamięci.
- Źle wspomina się wyjazdy, w których giną ludzie, a szczególnie dzieci. Czasami mimo naszego poświęcenia nie udaje się uratować ludzkiego życia. W pamięci pozostają też zdarzenia, w których poszkodowani tracą cały dorobek życia. Takich wyjazdów przez moje lata służby było niestety dużo… - wspomina Marek Liss. 

Dalszą część rozmowy z Markiem Lissem znajdziecie w aktualnym wydaniu Gazety Kociewskiej. 

_redakcja

Zdjęcia (1)

Komentarze (10)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

zenek
zenek 23.03.2018, 07:58
czytając niektóre komentarze to się chce płakać. Pan Bóg dał wszystkim rozum ale zapomniał niektórym dać instrukcji jak go używać oby was ci ochotnicy nie musieli ratować bo jak im potem spojrzycie w oczy.strażacy dziękuję wam w imieniu tych którym Pan Bóg dał instrukcję używania rozumu i życzę wszystkiego najlepszego
gosc
gosc 12.03.2018, 12:23
Zlikwidować OSP w Starogardzie i Straż Miejska. Obydwa nie potrzebne twory skoro mamy Państwową Straż Pożarną i Policję. Miasto musi niepotrzebnie utrzymywać takie organizacje.
Gocha
Gocha 14.03.2018, 19:41
Straż Miejska nie jest potrzebna a strażacy. Tak.Sam siebie zlikwiduj!
Nie dla PiSu
Nie dla PiSu 1.03.2018, 10:14
Lepszy chyba ten niż ten zafajdany PiSior co grochówki nalać nie potrafi
gość
gość 27.02.2018, 17:18
Wchodził to on może do pożaru z 20 lat temu a teraz co najwyżej w cztery litery Stankowiakowi.
Bart
Bart 26.02.2018, 18:13
Bardzo sympatyczny człowiek. O co do uja wam znowu chodzi?! Czy nie możecie się po prostu przestać czepiać wszystkiego?! Do *** z takimi ludźmi jak wy. Panie Marku, jest super! ::)
gosc
gosc 26.02.2018, 12:26
Nie gamon tylko glupek
gosc
gosc 25.02.2018, 23:27
Zlikwidować OSP
Nowy
Nowy 26.02.2018, 10:39
I to mega Gamoń nie raz strażacy z Osp mogą Ci życie lub dobytek uratować.
OSP
OSP 26.02.2018, 06:15
Gamoń jesteś i tyle.

Pozostałe