×
Środa, 22.11.2017, imieniny: Cecylii, Jonatana, Marka

„Powiedział nam, że chce się pożegnać, bo... umiera”

„Powiedział nam, że chce się pożegnać, bo... umiera”
Do naszej Redakcji zgłosiła się Czytelniczka, która skarży się na złe traktowanie jej syna. Kobieta nie kryje, że chłopaka spotkało w życiu już wiele złego. Wpadł w nałogi, kolega w jednym z ośrodków popełnił samobójstwo, w innej placówce doszło do molestowania. Wszystko to bardzo negatywnie odbiło się na jego zdrowiu. Decyzją Sądu trafił na obserwację na oddział podsądny do Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim. Po tygodniu, jak relacjonuje jego mama, chłopak nie miał sił stać na własnych nogach. Lekarze, jak mówi matka chłopca, traktowali ją bardzo zbywająco. Nie chcieli udzielać jej informacji, o które prosiła. Pomogła dopiero interwencja Rzecznika Praw Pacjenta.

- Syn sprawiał problemy...  Nie kryję tego. W drugiej klasie gimnazjum trafił do pogotowia opiekuńczego w Gdańsku Wrzeszczu, gdzie przebywał kilka miesięcy – wspomina nasza Czytelniczka (dane do wiad. Red.). – Tam też powiesił się jego 12-letni kolega, który był w pokoju razem z nim... Później nie było wcale lepiej. Doszły sprawy związane z molestowaniem, zajęła się tym Prokuratura, która miała znaleźć osoby, które zawiniły. Od tego też momentu zaczęły się problemy z synem. Zaczął brać coraz więcej dopalaczy, zaczął pić alkohol... Kilka razy trafił na obserwację do Srebrzyska. Raz był na oddziale młodzieżowym, raz na oddziale dla dorosłych, kiedy nie było dla niego miejsca. Wypisy zawsze te same – zaburzenia emocjonalne. Mój syn przeżył traumę związaną z samobójczą śmiercią kolegi i trzeba mu pomóc w formie terapii... Tego oczekuję. Sprawy związane z samobójczą śmiercią kolegi i molestowaniem ciągnęły się cały rok. Sąd rejonowy, który prowadził sprawę syna często zmieniał skład. Sprawa była dwa razy zdjęta z wokandy. Syn stracił przez to dwa lata gimnazjum... Trafił do ośrodka dla chłopców z poprawczaka w Lidzbarku. Tam został brutalnie pobity. Próbował tam popełnić samobójstwo.... – wspomina z żalem nasza Czytelniczka.

„Chcę by ktoś pomógł synowi”
Kobieta próbowała walczyć o syna, o jego zdrowie, o to, by był traktowany normalnie i tak, jak na to zasługuje.
- Sąd mimo mojego zażalenia odmówił pomocy. Syn się od tego czasu ukrywał. W międzyczasie trafił do domu dziecka, gdzie sąd orzekł, że miała to być jego placówka.
Teraz po pobycie w szpitalu, na dwutygodniowej obserwacji, syn się pokaleczył. Wziął dopalacze i prawdopodobnie po nich coś tam się stało w jego głowie. Wyszedł ze skierowaniem do Monaru pod Łodzią. Zaczęło się też picie. Z pobliskiego lokalu 2 czy 3 razy zabierała go policja. Ja wiem, wszystko rozumiem, ale to moje dziecko... Chcę by ktoś mu pomógł a nie odsyłał od ośrodka do ośrodka – mówi kobieta.

Chłopak trafił do Kocborowa
Podczas wyjaśniania spraw związanych z molestowaniem w jednym z poprzednich ośrodków, w których przebywał syn naszej Czytelniczki, Sąd nakazał, aby umieścić chłopaka na obserwacji w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gd.
- Mieli podczas tej obserwacji ustalić, co jest przyczyną jego zachowania. Czy to dopalacze go tak zniszczyły, czy jest zdemoralizowany, czy to efekt choroby psychicznej. Nie wiem co o tym myśleć, wcześniejsze badania świadczą o tym, że nic mu nie jest, nikt nie potwierdził u niego choroby psychicznej... – mówi nam kobieta.
Jak zauważa Czytelniczka, pierwszy tydzień pobytu w starogardzkim szpitalu przebiegał wzorowo.
- Ja nie słyszałam żadnych skarg, kiedy dzwoniłam i rozmawiałam z panią doktor. A w zeszłym tygodniu, kiedy byłam u syna po raz drugi, nie był już w stanie normalnie rozmawiać... Bełkotał i przewracał się. Pani doktor na rozmowie w gabinecie powiedziała, że zmieniła mu lek. Gdy rozmawiała ze mną ostatnio mówiła, że zmieniło się zachowanie syna, zrobił się agresywny. Przecież on ledwo na nogach stał... Przez 4 dni jego stan uległ dramatycznemu pogorszeniu. Nie kontaktował co się do niego mówi, nie potrafił wyraźnie powiedzieć o co mu chodzi. Powiedział nam, że chce się pożegnać, bo umiera. Lekarka mimo moich próśb powiedziała, że nie odstawi tego leku... – skarży się Czytelniczka.

Więcej na ten temat znajdziecie w aktualnym wydaniu Gazety Kociewskiej.

Admin admin
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (8)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

K
K 2.09.2017, 17:15
Dramatem dla matki jest ogladanie swojego dziecka w takim stanie. Niestety chlopak jak opisano choruje na zaburzenia emocjonalne , oraz nadurzywa dopalacze. Trauma jaka doswiadczyl po samobojczej smierci kolegi a takze molestowanie zostawily w jego psychice ogromne zmiany. Leczenie bedzie napewno dlugie, bo po pierwsze musza wyciągnąć chlopaka z nałogu, a pozniej zająć sie dalszym leczeniem . Sam przeszedlem walke o powrot dziecka do rzeczywistości. Byly narkotyki , alkohol samookaleczenia. Jednak po dlugiej walce i leczeniu w Kocborowie udalo nam się. Moj syn od 19miesięcy jest czysty. Chodzi na terapie i leczy sie psychiatrycznie. Pani i pani dziecku zycze zdrowia i powodzenia.
karolina
karolina 2.09.2017, 15:04
Osoba uzależniona żeby wyjść z Ośrodka zrobi wszystko aby wrócić do nałogu.Samookaleczenia, bójki miedzy sobą , aby później zwalić wszystko na personel, złe traktowanie itd.Pomysłowość nie zna granic.
x
x 2.09.2017, 14:58
Zawsze wszyscy wokół winni oprócz rodziców!!!!!
K
K 2.09.2017, 17:18
Tak to prawda my rodzice nie zauwazamy momentu kiedy nasze dziecko zaczyna cpac. Pogon za pieniedzmi i brak czasu prowadzi do tego ze nie potrafimy rozmawiać z naszymi dziecmi. One zas znajduja pocieszenie wsrod znajomych a ukojenie w dopalaczach. Po czasie rodzice widza pierwsze samookaleczenia i zmiany zschowania. Niestety niejednokrotnie jest juz zapozno.
Roman
Roman 2.09.2017, 14:52
Nie będę odnosić się bezpośrednio do tej sytuacji opisanej w artykule, ponieważ śmierć dziecka zawsze jest tragedią dla matki.Z moich ogólnych obserwacjjii stan młodzieży od lat nie był najlepszy, ale teraz to jest równia pochyła.Już nastolatkowie popalają leczniczo różne świństwa do których jest łatwy dostęp i przyjmują dopalacze, które wpływają bardzo negatywnie na organizm i tworzą nieodwracalne zmiany w mózgu co można zaobserwować i nie trzeba być wybitnym specjalistą.Synek czy córka przyjmuje używki, uzależnia się, rodzice nie reagują a jak staje się agresywny i nie można z nimi dać sobie rady to lekarze ratujcie.Nie wiecie z kim wasze pociechy spędzają czas, nie sprawdzacie ich rzeczy a potem zdziwieni że są uzależnieni.Huśtawka emocjonalna, depresja, agresja , samookaleczenia itp.Kiedyś zwróciłem uwagę matce, że jej dzieci popalają coś i zachowują się dziwnie, to myślałem, że mnie rozszarpie.Bezstresowe wychowanie przyniesione z zachodu, rodzicom zabrano prawo wychowania tak jak się należy a potem mamy narkomanów, alkoholików za kierownica i skakanie po dachach aut bo kary nie ma jak się należy.Kolejna sprawa 500 plus trafiające do trudnych rodzin, które zamiast na dzieci wdaja to na libacje.Sąsiedzi pija, robią awantury, biegają do monopolu z dużą torbą a dzieci zaniedbane i głodne.Sprawa wielokrotnie zgłaszana do Mops ale zero reakcji i to jest patologia.Potem ta młodzież przejmuje zachowanie rodziców i siega po alkohol i inne używki.
Goc
Goc 2.09.2017, 11:00
Ej, przecież trafił do renomowanej kliniki, w której lekarze zarabiają nawet ponad 120zł/godz. co miesięcznie daje nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych!!! Skoro tyle zarabiają to chyba nie z racji widzi mi się, lecz z racji umiejętności :D
d.stg.
d.stg. 2.09.2017, 08:21
Przykro to ze nikt człowiekowi nie potrafi pomoc mysle ze to nie chłopak jest chory tylko ten cały system ludzi działających jak maszyna bez empati współczucia i wrażliwości dla pacjenta i jego rodziny może czasami biednej zagubionej czy popelniajacej jakieś życiowe bledy... Ale co to dzisiaj kogo obchodzi przeciez dzis sędziowie lekarze to biznesmenii nie ma kasy to nie ma pomocy...
trochę realizmu
trochę realizmu 2.09.2017, 10:36
... wypada tylko życzyć Ci spotkania z tym "aniołkiem" w czasie gdy nie będzie"na lekach". Gdyby zrobił komuś krzywdę wówczas byłby krzyk: dlaczego nie było reakcji lekarzy, sędziów, prokuratorów!

Pozostałe