×
Czwartek, 27.07.2017, imieniny: Aureliusza, Natalii, Rudolfa

Tragedia w drodze do pracy. Kobieta zmarła po 3 tygodniach od wypadku

Tragedia w drodze do pracy. Kobieta zmarła po 3 tygodniach od wypadku
Jest 11 stycznia. Poniedziałkowy, wczesny poranek. Kobieta jak co dzień wybiera się do pracy. Od zakładu, w którym przepracowała niemal całe życie dzielą ją już metry, ostatnie przejście przez ulicę. Wówczas nadjeżdża samochód, następuje uderzenie, kobieta upada. Niespełna miesiąc później umiera. Pozostaje głęboki żal i niedowierzanie, bo przecież miała jeszcze żyć. Miała dotrzeć do pracy, uśmiechnąć się do swych koleżanek z biura, wrócić do domu. Miało być normalnie. Ale kilka feralnych sekund sprawiło, że teraz już jej nie ma.

11 stycznia br., około godz. 6 rano, doszło do wypadku na ul. Pelplińskiej w Starogardzie Gd. Potrącono jedną z pracownic Polpharmy.
- Kierujący osobową Skodą na oznakowanym przejściu dla pieszych potrącił przechodzącą przez jezdnię 62-letnią kobietę – informuje st. asp. Marcin Kunka, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji.
W wyniku tego wypadku, kobieta trafiła do szpitala. Zarówno ona jak i kierowca byli trzeźwi.

To miał być normalny dzień
– Wypadek wydarzył się na przejściu dla pieszych, 11 stycznia rano – wspomina Jakub Kosecki, syn poszkodowanej kobiety. - Mama szła do pracy. Dokładnie, nie wiem jak to było – dodaje nasz rozmówca.
Jak dowiadujemy się dalej, kierowca miał wybiec z samochodu i wezwać karetkę. Syn spotkał się z wieloma relacjami zdarzenia, jedna z nich mówiła, że kobieta uderzyła głową w krawężnik.
- Mama była przytomna. Lekarz, który przyjmował ją do szpitala, twierdził, że mógł z nią normalnie porozmawiać. Wszystko mu powiedziała, jakie leki bierze i wszystko. Ten stan, że straciła świadomość nastąpił później... – relacjonuje Jakub Kosecki.

Momentami traciła świadomość
Kobieta z wypadku trafiła do starogardzkiego szpitala.
– Mama leżała najpierw około tygodnia na chirurgii a później na ortopedii. Tam operowano jej nogę. Miała konsultację neurologa i robili jej badania. Cały czas twierdzili, że jest wszystko dobrze, ale jednak do końca nie było wszystko dobrze. Pewne sprawy w mózgu mogły ewoluować – dodaje z żalem nasz rozmówca.
Jak opisuje syn kobiety, jego mama traciła momentami świadomość. Bywały chwile gorsze i lepsze, choć rokowania lekarzy były cały czas dobre. Wówczas pojawił się pomysł, by kobietę wysłać do Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Kocborowie.
– Gdy mama poszła na ortopedię i tę nogę jej operowali, wszystko się udało, lekarze chyba nie wiedzieli już co dalej z nią robić. Po cichu się dowiedziałem, że ordynator nie chciał jej u siebie na neurologii i wówczas zaczęto się zastanawiać, co z nią zrobić. Wymyślono Kocborowo, pomimo, że lekarz psychiatrii ją konsultował dwa razy i twierdził, że absolutnie jej nie chcą, bo może być jakaś ewolucja w mózgu a oni nie mają takich możliwości, nie mają takiego zaplecza, żeby się tego podjąć – relacjonuje Jakub Kosecki.

Przerzucanie ze szpitala do szpitala
Jak wspomina syn, poszkodowana kobieta miała też wykonywane badania tomografem. Wyniki wskazywały na to, że wszystko jest w porządku. Rokowania były cały czas dobre, i zdaniem mężczyzny, lekarze nie wiedzieli już co z nią robić.
- Wysłali ją do Kocborowa. Kocborowo jej nie przyjęło, zabrali ją z powrotem i położyli na SORze, zamiast ją przyjąć na jakiś oddział. Potem na drugi dzień już myślałem, że może lepiej, żeby do tego Kocborowa trafiła, bo tam się chociaż nią jakoś zajmą. Ona miała takie objawy, że właściwie traciła kontakt ze światem, nie zdawała sobie sprawy, co się z nią dzieje i gdzie się znajduje – dodaje ze smutkiem syn zmarłej.
Według relacji syna kobiety, lekarz osobiście mu przyrzekała, że szpital ma wszystko ustalone z Kocborowem i że tam zajmą się jego mamą w pełni profesjonalnie i adekwatnie do stanu jej zdrowia.
- Lekarka mnie zapewniała, że mają już wszystko ustalone i Kocborowo mamę przyjmie i się nią zajmą. Wysłali ją więc drugi raz. Lekarka w Kocborowie stwierdziła, że absolutnie nie może jej przyjąć, bo cały czas może się coś wydarzyć. Tam lekarz zauważyła objawy, że zaczęła mamie warga opadać i kącik ust, mama zaczęła też gorzej mówić, czyli to sprawy neurologiczne były – wspomina J. Kosecki.

Więcej na ten temat znajdziesz w aktualnym wydaniu Gazety Kociewskiej!

Admin admin
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (13)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

8.03.2016, 18:34
Apel do włodarzy miasta i zarządców dróg i ulic w mieście ! Już najwyższy czas by WSZYSTKIE PRZEJŚCIA DLA PIESZYCH BYŁY SPECJALNIE OŚWIETLONE ! Jak jest ciemno to bardzo często kierowcy nie widzą pieszych na pasach jak naprzeciwko jedzie lub stoi drugi samochód ! !!! Przykładem są przejścia dla pieszych przy Galerii Neptun ! Dodatkowo kierowców oślepiają mocno oświetlone reklamy.... Parę lat temu był tragiczny wypadek przy cmentarzu na Łapiszewie i dopiero potem zainstalowano tam specjalne oświetlenie przejścia dla pieszych ! Czy to tak zawsze będzie, że o bezpieczeństwie myśli się jak dojdzie do TRAGEDII ?!
abc
abc 8.03.2016, 00:38
niestety artykuł nie oddaje tego co z tą kobietą działo się w szpitalu; lekarze popełnili masę błędów,których zwykły człowiek nie mający styczności z medycyną by nie popełnił. Pobyt na SORze-katastrofa.Sam fakt dwukrotnego przewożenia pacjenta neurologicznego do szpitala psychiatrycznego-tragedia. Pacjentka powinna być leczona na neurologii,tym bardziej,że miała duży obrzęk mózgu(który wg lekarzy raz był,raz go nie było,raz to było stłuczenie,raz tylko krwiak). Skoro nasz szpital nie był w stanie jej pomóc,powinien skierować ją do innego...i w sumie skierowal jednak chyba za późno.Z głową,mózgiem nie ma żartów,trzeba wiedzieć jak się takim pacjentem zająć.Moim zdaniem mogłaby żyć gdyby lekarze spieli cztery litery i zabrali się za to konkretnie,a nie po łepkach...dopiero gdy na apel jej wspólpracowników został wezwany lekarz naczelny,a o sprawie robiło się coraz głośniej, po jego wizycie została automatycznie przewieziona do Gdańska i tam wjechała w szybkim tempie na blok operacyjny...ale po jakim czasie?- po ponad 2 tygodniach!....przykre to jest bardzo. Współczuję rodzinie,bo ten okres był dla nich traumatyczny....współczuję też kierowcy...to był wypadek,ale jego życie już nigdy nie będzie takie jak było...
6.03.2016, 09:56
Kasiu tez jestem kierowca i uwazam ze kazdy kierowca powinien zwolnic na pasach co do pieszych na pasach to musza sie wepchac bo 95% kierowcow ich nie przepusci i w szczycie moga stac godzinamo
[quote]
Uważam że większośc kierowców w Starogardzie jest niewinnych wypadków przy udziale pieszych. Sama jestem kierowcą , a jak widzę że się pchają na pasy po przejeździe autobusu bądź busów to mnie krew zalewa. Ten kierowca też jest dla mnie niewinny. Pieszy powinnien zwracac uwage czy samochod niejedzie za szybko czy też niema możliwosci zahamowania. W St sami się pchają na pasy, bez zobaczenia czy coś jedzie. Na własne żądanie. [/quote]
Kasia
Kasia 5.03.2016, 21:29
Uważam że większośc kierowców w Starogardzie jest niewinnych wypadków przy udziale pieszych. Sama jestem kierowcą , a jak widzę że się pchają na pasy po przejeździe autobusu bądź busów to mnie krew zalewa. Ten kierowca też jest dla mnie niewinny. Pieszy powinnien zwracac uwage czy samochod niejedzie za szybko czy też niema możliwosci zahamowania. W St sami się pchają na pasy, bez zobaczenia czy coś jedzie. Na własne żądanie.
zen
zen 7.03.2016, 22:23
na samym końcu pasów to był jednak trochę winny...
5.03.2016, 20:22
Starogardzka umieralnia....
Lekarze powinni ponieść konsekwencje!
5.03.2016, 20:19
Kiedyś kilka lat temu pamiętam jak młody chłopak zmarł w tym szpitalu z powodu złamanej nogi...
Było wiecej takich zdarzeń..
szkoda że do takich sytuacji dochodzi w tym "szpitalu"
ima
ima 5.03.2016, 16:43
Kierowcy jeżdżą Pelplińską jak wariaci, bez zastanowienia. Nawet kiedy przechodzę tamtędy na zielonym świetle, to często zdarza się, że jakiś debil przejedzie mi tuż przed nosem. Wypadki w tym miejscu są dość częste.
tutam
tutam 5.03.2016, 14:54
Starogardzki szpital to umieralnia. Poziom leczenia jest tam bardzo kiepski.
5.03.2016, 10:00
z SORem w tle.
cfh
cfh 6.03.2016, 07:14
a co takiego bylo na sorze ? tylko tam lezala, lekarze z ortopedii i neurologii prowadzili spychologie a jak nie wiadomo co zrobic z pacjentem to na sor..
bonso
bonso 5.03.2016, 08:48
Czyli standardowe podejście "naszego " centrum światowego lecznictwa w STG. Kto w końcu musi tam umrzeć żeby wzięto się za ich mordy? syn prezydenta ? poseł?...
5.03.2016, 09:54
Ty no weź przestań. Takich to się leczy w specjalnych placówkach.
A plebs się tylko PRZYJMUJE a nie leczy.

Pozostałe